III Liga: Górnik II wygrywa w Nowej Sarzynie, kadrowa katastrofa w Biłgoraju
Druga drużyna Górnika Łęczna kontynuuje dobrą passę. Piłkarze Tadeusza Łapy pokonali w Nowej Sarzynie tamtejszą Unię 2:0 i było to już trzecie z rzędu zwcyięstwo \"zielono-czarnych\", którzy dodatkowo przynajmniej do niedzielnego spotkania Avii Świdnik z Orłem Przeworsk awansowali na trzecie miejsce w tabeli.
- 02.05.2009 20:21
Mecz ustawiła bramka Pawła Jędrzejuka, który przymierzył do siatki z rzutu wolnego już w szóstej minucie spotkania.
- Darek Osuch musnął tylko piłkę, a Paweł uderzył wewnętrzną częścią stopy w same widły. Ta bramka bardzo nam pomogła, bo mieliśmy później zdecydowanie więcej miejsca do grania - ocenia trener Łapa.
W wielu fragmentach grę prowadzili gospodarze i mogli pokusić się przynajmniej o jednego gola, ale dobrze w bramce \"górników\" spisywał się Jakub Giertl. Bramkarz łęcznian dwa razy końcami palców przerzucił piłkę nad poprzeczką po groźnych dośrodkowaniach piłkarzy Unii.
W drugiej połowie miejscowi z biegiem czasu wyraźnie opadali z sił i w efekcie stwarzali dużo mniejsze zagrożenie. Wynik spotkania ustalił Paweł Klimkiewicz. Napastnik \"zielono-czarnych\" długo prowadził piłkę, aż wreszcie zdecydował się na strzał z prawej nogi \"za kołnierz\" golkipera z Nowej Sarzyny.
Bramki: Jędrzejczuk (6), Klimkiewicz (76)
Unia:Ząbczyk - Łuczak, Bartnik, Gaca, Mierzwa, Oślizło, Brusik (73 Micek), Szafran, Gap (76 Telka), Bednarz (73 Juda), Radawiec.
Gónik:Giertl - Bodziak, Klajda, Stefaniuk, Jędrzejczuk, Jankowski, Michalak (80 Zielony), Raczkiewicz, Klimkiewicz, Krakiewicz (70 Wagner), Osuch (88 Flis).
Będąca w fatalnej sytuacji kadrowej Łada Biłgoraj przegrała w sobotę po raz siódmy z rzędu. Tym razem podopieczni trenera Sławomira Adamusa dzielnie stawili czoła Wisłoce Dębica, ale nie byli w stanie zdobyć chociaż punktu i ostatecznie polegli 0:2.
O tragicznej sytuacji personalnej \"biało-niebieskich\" najlepiej świadczy liczba piłkarzy siedzących na ławce rezerwowych podczas meczu w Dębicy - jeden. A był nim rezerwowy bramkarz Tomasz Kozak. Nadal kontuzjowany jest najlepszy snajper Ireneusz Zarczuk, a na dodatek ze względu na nadmiar żółtych kartek pazuować musiał Mariusz Myszka.
- Szkoda kolejnej porażki, bo to my pierwsi mogliśmy trafić do siatki. W 5 minucie sam na sam z golkiperem rywali był Garbacz, ale nie potrafił wpisać się na listę strzelców. Później już przy stanie 0:1 do wyrównania mógł doprowadzić Piotrek Fulara, ale znowu zabrakło trochę szczęścia.
Wisłoka natomiast szybko karciła nas za niewykorzystane sytuacje. Bo najpierw kilka minut po zmarnowanej sytuacji Garbacza zdobyli gola i to samo powtórzyło się przy drugim trafieniu dla gospdoarzy. Nie mamy jednak zamiaru się poddawać. Jest jeszcze sporo spotkań przed nami i na pewno będziemy walczyć - mówi trener Adamus.
Bramki: D. Kantor (8, 81)
Łada: Paczos - Krzyszkowski, Kasiak, Sawczuk, Komosa, Fulara, Bubiłek, Onkiewicz, Skrzypek, Blicharz, Garbacz.
Reklama













Komentarze