III Liga: Piłkarze z Radzynia nie chcą Marka Majki?
Orlęta Radzyń Podlaski rozstały się bez żalu z kolejnym zawodnikiem - wychowankiem Pawłem Pliszką, który spędził w \"biało-zielonych” barwach kilkanaście lat.
- 05.05.2009 18:08
Wcześniej działacze zrezygnowali również z usług kontuzjowanego Daniela Szewca, a buty na kołku ze względu na problemy ze zdrowiem zawiesił Paweł Ślusarczyk.
Radzynianie śrubują rekordową passę porażek, po niedzielnym meczu mają ich na koncie już osiem. Chyba coraz mniej osób związanych z Orlętami wierzy, że uda się jeszcze uratować trzecią ligę.
Kto jest winny fatalnej sytuacji klubu z ulicy Warszawskiej? Plotki głoszą, że nowy prezes Andrzej Tarkowski sądzi, że to zawodnicy grają przeciwko trenerowi Markowi Majce i specjalnie przegrywają kolejne mecze. Sternik klubu zaprzecza jednak tym doniesieniom.
- To nieprawda. Nie mówiłem, że zawodnicy grają przeciwko szkoleniowcowi. A dlaczego pożegnaliśmy się z Pawłem Pliszką? Dostał propozycję z wyższej ligi i nie wykazywał dalszej chęci gry w Orlętach. My nadal jednak nie spadliśmy, a jeżeli ten czarny scenariusz stanie się faktem, to odbudujemy ten klub - mówi Tarkowski.
Inną wersję wydarzeń przedstawia Pliszka.
- Prezes zapytał mnie czy wiążę swoją przyszłość z Orlętami. Odpowiedziałem, że wszystko zależy od reszty chłopaków. Po krótkim namyśle prezes postanowił, że w takim razie lepiej będzie, jeżeli od razu się rozstaniemy. Przystałem na tą propozycję. Według prezesa to my jesteśmy winni fatalnej sytuacji klubu i umyślnie przegrywamy kolejne mecze.
Powiedział nawet, że Rafał Borysiuk specjalnie przestrzelił rzut karny w jednym ze spotkań. Wydaje mi się jednak, że przez te wszystkie decyzje kadrowe to działacze szkodzą najbardziej i to oni w największym stopniu przyczynią się do spadku, który po kolejnej porażce jest coraz bliżej. Czy nie lepiej byłoby dograć najpierw sezon w niezmienionym składzie i dopiero później wyciągnąć konsekwencje? - pyta Pliszka.
Piłkarzom, którzy zostali w Orlętach coraz trudniej o optymizm.
- Niżej już chyba upaść nie możemy. Ciężko mi cokolwiek powiedzieć, bo już tyle razy powtarzałem, że musimy wziąć się w garść i nic z tego nie wynikło. Odpadają też kolejni zawodnicy i coraz trudniej będzie się utrzymać. Nie chcę jednak komentować rozstania z Pawłem Pliszką, bo nie znam szczegółów. Chcemy jednak dograć spokojnie ten sezon i zrobić wszystko, żeby uniknąć degradacji - stwierdza kapitan Damian Panek.
Reklama













Komentarze