II Liga: Wyglądają światełka w tunelu
Nasi drugoligowcy nie mogą zaliczyć tegorocznych rozgrywek do udanych. Na boisku nie jest różowo, a o pastelowe barwy również trudno poza nim. Mimo wszystko w Zamościu wierzą, że sytuacja ulegnie poprawie.
- 05.05.2009 18:23
Nasi drugoligowcy nie mogą zaliczyć tegorocznych rozgrywek do udanych. Na boisku nie jest różowo, a o pastelowe barwy również trudno poza nim. Mimo wszystko w Zamościu wierzą, że sytuacja ulegnie poprawie.
W czerwcu z Zamościem pożegna się większość piłkarzy tworzących obecnie Hetmana. Również w czerwcu, już po zakończeniu rozgrywek, zbierze się walne zgromadzenie członków, które wybierze nowe władze klubu.
Tymczasem aktualne zadłużenie Hetmana oscyluje wokół 900 tys. zł. To zła wiadomość, na pocieszenie pozostaje fakt, że deficyt w kasie przestał się powiększać. - To zobowiązania wobec zawodników, Urzędu Skarbowego, ZUS oraz podmiotów gospodarczych z usług których korzystamy, również przewoźników - wyjaśnia dyrektor sportowy Zbigniew Pająk.
Mimo spiętrzenia problemów przy ul. Królowej Jadwigi liczą, że w końcu dla Hetmana zaświeci słońce. - O piłkarzy i sprawy sportowe jestem coraz spokojniejszy. Będziemy mieli kim grać. Rzeczywiście w czerwcu kończą się niektóre kontrakty, ale część chłopaków już zadeklarowała, że chętnie tutaj zostanie. Możliwe, że jeszcze się wzmocnimy. Najważniejsze, żeby poukładać aspekty organizacyjne. To absolutny priorytet - mówi Pająk.
Wyczekiwanym w Hetmanie światełkiem w tunelu jest możliwość otrzymania rekompensaty od miasta w zamian za przejęcie przez magistrat boisk treningowych za Rotundą. Działacze planują, że dzięki takiemu zastrzykowi gotówki będą w stanie spłacić zadłużenie i wyjść na prostą. - Nie siedzimy w fotelach. Cały czas szukamy sponsorów, którzy mogliby nam pomóc - dodają w Hetmanie.
Kibicom pozostaje mocno ściskać kciuki za skuteczność działaczy i słowność władz deklarujących wsparcie. W przeciwnym razie światełko w tunelu nie koniecznie może okazać się promykiem czerwcowego słońca, ale rozpędzonym składem kolejowym.
Ile można przegrywać? Przykład Stali pokazuje, że można, i to bardzo długo. Taki stan rzeczy zazwyczaj nie buduje miłości trybun do szkoleniowca.
Nic dziwnego, że od dłuższego czasu fani \"żółto-niebieskich” powiewają w kierunku Grzegorza Komora białymi chusteczkami. Trener znalazł się w ogniu ostrej krytyki, a fani wyrzucają mu niemal wszystko od prowadzenia polityki transferowej, przez styl gry i ustalanie meczowego składu, po wypowiedzi w prasie. Sytuacji nie ochłodziła nawet ostatnia wygrana z Concordią i fakt, że Stal gra dobrze, choć mocno nieszczęśliwie.
Postulaty kibiców podzielają również niektórzy działacze, sprawa szkoleniowca znalazła się nawet na wczorajszym posiedzeniu zarządu. Gwałtownych ruchów nie będzie. Trenera zdecydowanie bierze w obronę prezes Stali.
- Kibice są kibicami, a my musimy wsłuchiwać się w głos rozsądku i zachowywać zimną głowę - mówi Andrzej Makolągwa i dodaje: Najważniejsza jest przyszłość. Idziemy w kierunku systematycznego poprawiania poziomu sportowego. Robimy również wiele, aby współpraca z miastem układała się jeszcze lepiej. Już nie jest źle, budujemy trybunę, a w planach są kolejne inwestycje.
Reklama













Komentarze