Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Wezwała policję twierdząc, że dyrektorka szkoły jest pijana. Sprawa trafiła do sądu

Nauczycielka odpowiada przed sądem za bezpodstawne wezwanie policji. Kobieta miała zgłosić, że dyrektorka jedzie do szkoły pijana. Tymczasem tego dnia jej przełożonej w szkole w ogóle nie było.
Wezwała policję twierdząc, że dyrektorka szkoły jest pijana. Sprawa trafiła do sądu
To nie był pierwszy raz, kiedy na mnie była wzywana policja, że jestem w pracy pijana - opowiada Beata Dzierżak, dyrektorka Szkoły Podstawowej w Płouszowicach koło Lublina. - W sumie takich interwencji było trzy. Dwa razy byłam badana alkomatem. Oczywiście byłam trzeźwa.

Ostatnia interwencja policji zakończyła w… sądzie. Chodzi o wydarzenia z końca ubiegłego roku. - Na policję zadzwoniła kobieta informując, że pani dyrektor szkoły w Płouszowicach pijana jedzie do szkoły samochodem - informuje mł. insp. Janusz Wójtowicz, rzecznik Lubelskiego Komendanta Wojewódzkiego Policji. - Policjanci pojechali na miejsce. Okazało się, że wskazany przez osobę dzwoniącą samochód w ogóle nie przyjechał. Pani dyrektor nie było też tego dnia w szkole. Zgłoszenie było więc bezpodstawne i fałszywe. Policja została wprowadzona w błąd.

Czyn taki jest wykroczeniem i podlega karze. Policjanci ustalili dzwoniącą i skierowali sprawę do sądu. Chodzi o jedną nauczycielek ze szkoły w Płouszowicach. Jej głos rozpoznała na policyjnym nagraniu dyrektorka szkoły.

- To, że ta nauczycielka za tym stoi, nie było to dla mnie zaskoczeniem - przyznaje Dzierżak. - Ta pani współpracuje z panem wójtem ( Zbigniew S. będzie miał sprawę w sądzie. Prokuratura oskarża go o nękanie dyrektorki szkoły z Płouszowic - red.). Wcześniej już ją o to podejrzewałam, ale nie miałam dowodów. I dodaje: O tym, że pod szkołą stoi radiowóz dowiedziałam się od nauczycieli. Zadzwonili do mnie. Dzień wcześniej mówiłam, że mnie nie będzie w szkole. Moja córka miała nogę w gipsie i musiałam z nią pójść do lekarza. O swojej nieobecności powiadomiłam też urząd gminy.

Sprawą nauczycielki zajmował się już Sąd Rejonowy Lublin-Wschód. - 17 lipca sąd wydał wyrok nakazowy. Uznał kobietę za winną i wymierzył karę grzywny w wysokości tysiąca złotych - informuje sędzia Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

Na tym sprawa się jednak nie kończy. - Wpłynął sprzeciw od obrońcy - dodaje Ozimek.

Będzie on rozpatrywany 20 października.

Co na to wójt gminy Jastków? - Nie znam tej sprawy - mówi Zbigniew S. - Nie wiem co jest pomówieniem, a co jest prawdą. Wszystkich się już posądza. Słyszałem, że ja też miałem wzywać policję. Proszę dzwonić do tej osoby, która to zrobiła.

Nauczycielka ze szkoły w Płouszowicach nie chce rozmawiać na ten temat. - Dopóki sprawa się nie zakończy, nie będę nic mówić - ucina nauczycielka.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama