II Liga: Hetman jedzie do Łomży, Stal do Wolbromia
Ile strzelimy bramek w Łomży? 5,6 a może 10, jak OKS? - zastanawiają się już kibice w Zamościu. W sobotę o godz. 17, Hetmańscy zagrają z ligowym outsajderem z ŁKS.
- 15.05.2009 14:46
- Nam wystarczy jedna bramka, o ile przyniesie zwycięstwo - tonuje dyrektor sportowy Zbigniew Pająk.
Hetmańscy worek na zdobyte gole zostawią w szatni, a o wysokości wyniku mówią bardzo oględnie. - Trzy punkty, tylko to nas interesuje w Łomży - mówią w klubie i zważywszy na trudną sytuacje kadrową zespołu stonowane wypowiedzi są jak najbardziej na miejscu. Na boisku zabraknie aż czterech podstawowych zawodników.
Oprócz Kamila Radulja, który nie zagra już do końca rundy, podczas spotkania z Kolejarzem Stróże staw skokowy skręcił Damian Rożej. W dodatku czwarty żółty kartonik ujrzał sygnalizujący ostatnio zwyżkową formę Tomasz Margol. Pod znakiem zapytania stoi występ Kamila Sawy, choć zawodnik znalazł się w autokarze jadącym na Podlasie.
- Rzeczywiście kadrowo nie jest za wesoło, ale nigdy nie ukrywaliśmy, że krótka ławka może być problemem. Dobrze, że kontuje dopadły nas tak późno, choć pewnie, że wolelibyśmy żeby ich nie było wcale. Mimo że Łomża traciła ostatnio bramki niemal hurtowo, wcale nie jesteśmy pewni sukcesu. Dlaczego? Oglądaliśmy ich ostatni mecz z KSZO. Zagrali bardzo rozważnie. Nie nastawili się na wybijankę, byli nastawieni ofensywnie i bronili wysoko ustawioną obroną - mówi Zbigniew Pająk.
Zdecydowanie trudniejsze zadanie będą mieli poniatowianie, choć ci akurat z reguły o wiele lepiej spisują się na wyjazdach niż na własnym stadionie. Po wyraźnie przegranym spotkaniu z liderem z Nowego Sącza w kadrze wyjściowej Stali powinno dojść zmian.
Ta najważniejsza dotyczy obsady bramki. Przeciwko Sandecji Tomasz Judkowiak zagrał katastrofalnie i po 25 minutach gry i trzech puszczonych bramkach powędrował do szatni. Zastąpił go rezerwowy Daniel Piłat i to rodowity poniatowianin będzie strzegł bramki Stali w Wolbromiu. Niewielkie korekty zajdą również w pozostałych formacjach.
- Trochę zmodyfikuję skład, bo po raz kolejny bez powodzenia zagraliśmy w takiej konfiguracji. Niektórzy \"oddychają już rękawami”. Niuansów nie chcę zdradzać. Zespół jest przybity po Sandecji. Liczyliśmy na niespodziankę, że powalczymy jak równy z równym. Sandecja była piłkarsko lepsza, ale my straciliśmy beznadziejne bramki - mówi trener Stali Grzegorz Komor.
Reklama













Komentarze