Ekstraklasa: równe kroki Wisły, Legii i Lecha
XXVIII kolejka ekstraklasy piłki nożnej nie zmieniła układu w górze tabeli. Swoje spotkania wygrały wszystkie liczące się w walce o mistrzostwo zespoły i wygląda na to, że sprawa tytułu rozstrzygnie się dopiero w ostatniej serii gier.
- 17.05.2009 15:38
Jak na razie to jednak krakowska Wisła jest w najlepszej sytuacji. Podopieczni Macieja Skorży pokonali w niedzielę ŁKS Łódź i utrzymali pozycję lidera. Od początku do końca kontrolowali sytuację na boisku, czego efektem były cztery strzelone bramki. Sam Paweł Brożek miał tyle dogodnych sytuacji, że gdyby wykorzystał wszystkie, to daleko uciekłby drugiemu w klasyfikacji strzelców Takesure Chinyamie. Porażka komplikuje sytuację łodzian, którzy do końca nie będą mogli być pewni utrzymania.
Łódzki KS - Wisła Kraków 0:4 (0:1)
Bramki: Patryk Małecki (25), Piotr Ćwielong (58), Paweł Brożek (78, 90).
ŁKS: Wyparło - Hajto, Radzius (62 Mordziakowski), Papeckys (62 Ostalczyk), Kascelan - Biskup, Sierant, Adamski, Smoliński (75 Drumlak), Gevorgyan - Kujawa.
Wisła: Pawełek - Singlar, Marcelo, Głowacki, Pi. Brożek - Sobolewski, Diaz, Zieńczuk (85 Zieńczuk), Małecki (76 Łobodziński), Ćwielong (81 Jirsak)- Pa. Brożek.
Sędzia: Dawid Piaseczki (Słupsk)
Widzów: 7 000.
Szkoleniowiec Lecha, Franciszek Smuda po raz pierwszy od dawna miał do dyspozycji wszystkich najlepszych piłkarzy, którzy powoli dochodzą do pełnej dyspozycji. Mimo tego, w piątek jego podopieczni długo męczyli się z walczącą o utrzymanie Lechią Gdańsk. Poznaniacy atakowali, stwarzali sobie dogodne sytuacje, ale nie potrafili ich wykończyć. O osiągnięciu korzystnego rezultatu zdecydowała skuteczność Roberta Lewandowskiego. Reprezentant Polski na sześć minut przed końcem meczu, ładnym strzałem głową z pięciu metrów wykończył akcję Sławomira Peszki. Dzięki temu zwycięstwu \"Kolejorz” zachowuje szanse na mistrzowski tytuł, ale jeśli dalej serwować będzie swoim kibicom takie nerwówki, to już niedługo może wykończyć większość z nich.
Lech Poznań - Lechia Gdańsk 1:0 (0:0)
Bramka: Robert Lewandowski (84).
Lech: Turina - Kikut, Tanevski, Arboleda, Henriquez - Peszko, Bandrowski (46 Injac), Murawski, Wilk (46 Stilić) - Lewandowski, Rengifo (90 Djurdjević).
Lechia: Kapsa - Bąk, Cvirik (86 Manuszewski), Wołąkiewicz, Andruszczak - Wiśniewski (70 Kowalczyk), Piątek, Rybski (86 Buzała), Surma, Kaczmarek - Zabłocki.
Żółte kartki: Arboleda, Lewandowski, Henriquez, Murawski (P) - Piątek, Bąk (G). Sędzia: Włodzimierz Bartos (Łódź). Widzów: 16 000.
Na podobne emocje nie mogą liczyć fani Arki Gdynia, bo ich pupile prezentują się wiosną bez wyrazu. W sobotę przegrali kolejny mecz, tym razem z Ruchem Chorzów. Rezultat ten miał bardzo duże znaczenia dla układu w dolnych rejonach tabeli. Dzięki zwycięstwu, \"niebiescy” oddalili od siebie widmo spadku. Mocno skomplikowała się natomiast sytuacja gdyńskiej Arki. \"Żółto-niebiescy” nie wygrali już jedenastu kolejnych ligowych spotkań, co oznacza, że na wiosnę, ani razu nie zdobyli kompletu punktów! Jeżeli chcą się utrzymać, muszą zmienić ten zły nawyk. Najbliższa okazja ku temu już za tydzień, w Bełchatowie.
Arka Gdynia - Ruch Chorzów 1:2 (1:2)
Bramki: Dariusz Żuraw (32 k) - Remigiusz Jezierski (13), Wojciech Grzyb (22).
Arka: Witkowski - Wilczyński, Łabędzki, Żuraw, Kowalski (79 Trytko) - Budziński, Ulanowski, Scherfchen, Ława (66 Wachowicz) - Niciński, Zakrzewski (56 Moskalewicz).
Ruch: Pilarz - Jakubowski, Grodzicki, Adamski, Brzyski - Grzyb, Pulkowski, Nowacki (58 Janoszka), Baran, Balaz - Jezierski (90 Sobiech).
Żółte kartki: Scherfchen, Kowalski (A) - Adamski, Grzyb, Jakubowski, Jezierski(R). Sędzia: Piotr Siedlecki (Warszawa). Widzów: 6 500.
GKS na pewno nie położy się jednak przed podopiecznymi Marka Chojnickiego na murawie. Tym bardziej, że w sobotę humory Dawidowi Nowakowi i jego kolegom popsuła wyprawa do Krakowa. Dzięki ambicji i zaangażowaniu piłkarzy \"Pasów”, którzy zdołali zwyciężyć mimo, iż przez długi czas grali w dziesiątkę, ich degradacja została odłożona przynajmniej o jedną kolejkę. Jedyną bramkę meczu zdobył Piotr Polczak, który najprzytomniej zachował się w zamieszaniu podbramkowym, jakie w 38 minucie wynikło pod bramką gości. Podoczni Artura Płatka żałują zapewne, że wcześniej nie zaczęli gromadzić punktów, bo może okazać się, że w ostatecznym rozrachunku zabraknie im kilku oczek. Tym bardziej, ze w dwóch ostatnich kolejkach czekają ich ciężkie mecze z Górnikiem Zabrze i Lechem Poznań.
Cracovia Kraków - GKS Bełchatów 1:0 (1:0)
Bramka: Polczak (38).
Cracovia: Cabaj - Szeliga, Polczak, Tupalski, Derbich - Pawlusiński, Baran (79 Kulig), Kłus, Sasin (86 Mierzejewski) - P. Nowak - Kaszuba (63 Dudzic).
GKS: Sapela - Fonfara (77 Janus), Magdoń, Lacić, Popek - Rachwał, Gol, Kuklis (70 Chwalibogowski), Cetnarski - Dziedzic (56 Wróbel), D. Nowak.
Żółte kartki: Szeliga, Tupalski (C) - Magdoń, Dziedzic, Cetnarski (G).Czerwona kartka: Łukasz Derbich (Cracovia) w 53 minucie, za faul. Sędzia: Robert Małek (Zabrze). Widzów: ok. 6000.
Takich problemów nie mają w Białymstoku. Podopieczni Michała Probierza po trzech meczach bez wygranej w końcu zdobyli komplet punktów. Dzięki temu praktycznie zapewnili sobie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Najlepszymi aktorami sobotniego spotkania, już tradycyjnie byli Kamil Grosicki i Tomasz Frankowski. Obaj zdobyli po bramce i uczestniczyli w większości akcji swojego zespołu. Porażka oznacza dla Polonii całkowitą utratę szans na zdobycie mistrzostwa. Mocno komplikuje się także sytuacja \"Czarnych Koszul”, jeśli chodzi o występ w europejskich pucharach. Aby tak się stało podopieczni Jacka Grembockiego muszą utrzymać czwartą pozycję w lidze, której nie może wygrać Lech. Dodatkowo Puchar Polski musi trafić w ręce piłkarzy... Kolejorza.
Jagiellonia Białystok - Polonia Warszawa 2:1 (1:1)
Bramki: Kamil Grosicki (14), Tomasz Frankowski (73) - Adrian Mierzejewski (45).
Jagiellonia: Lech - Norambuena, Stano, Skerla, Król - Bruno, Hermes (69 Guevara), Zawistowski, Jarecki (62 Twardowski) - Grosicki (90 Lewczuk), Frankowski.
Polonia: Przyrowski - Lazarevski (86 Pawłowski), Jodłowiec, Skrzyński, Zasada - Trałka, Piątek (80 Lemanek), Majewski, Lato - Mierzejewski, Ivanovski (69 Gołębiewski).
Żółte kartki: Hermes, Frankowski, Król (J) - Lemanek (P). Sędzia: Sebastian Jarząbak (Bytom). Widzów: 6 000.
Drugi z warunków chętnie pomoże Polonii spełnić warszawska Legia. Podopieczni Jana Urbana sami mają apetyt na mistrzowski tytuł i zrobią wszystko, aby go zdobyć. W sobotę zrehabilitowali się za porażkę sprzed tygodnia z krakowską Wisłą, pewnie pokonując Polonię Bytom 3:1. Piłkarze z \"L” na piersi przez pełne dziewięćdziesiąt minut niepodzielnie królowali na boisku, inicjatywę rywalom oddając tylko na jedną akcję, która celnym strzałem wykończył Michał Zieliński. Pod nieobecność Takesure Chinyamy bardzo dobrze z roli naczelnego snajpera wywiązał się Adrian Paluchowski. 22-letni napastnik błysnął skutecznością, dwukrotnie pokonując Michala Peskovicia. Dobre wrażenie pozostawili po sobie także \"młodzi gniewni” stołecznej drużyny, czyli Maciej Rybus i Ariel Borysiuk.
Legia Warszawa - Polonia Bytom 3:1 (1:1)
Bramki: Adrian Paluchowski (4, 65), Piotr Giza (90+2) - Michał Zieliński (45).
Legia Warszawa: Mucha - Rzeźniczak, Astiz, Choto, Komorowski - Giza, Roger Guerreiro (59 Radović), Borysiuk (77 Rocki), Iwański, Rybus - Paluchowski.
Polonia Bytom: Peskovic - Hricko, Killar, Klepczyński, Basta - Jaromin (69 Trzeciak), Grzyb, Bazik, Podstawek (46 Brzęczek), Radzewicz - Zieliński (79 Gikiewicz).
Żółte kartki: Basta, Radzewicz, Killar (P). Sędzia: Hubert Siejewicz (Białystok). Widzów: 4 000.
O efektownej grze nie myślą za to piłkarze Górnika Zabrze. W ich przypadku liczą się tylko punkty, które mogą przybliżyć ich do pozostania w ekstraklasie. Odra, wygrywając w sobotę, zapewniłaby sobie utrzymanie. Wolała jednak pomóc Górnikowi. Dzięki temu, jakże cennemu zwycięstwu piłkarze z Roosevelta przedłużyli swoje nadzieje na występy w ekstraklasie także w przyszłym sezonie. W sobotę, po ciężkim, pełnym walki spotkaniu pokonali oni Odrę Wodzisław Śląski 2:0. Obie bramki padły tuż przed zakończeniem pierwszej połowy spotkania i mocno rozbiły zespół gości. Po meczu szkoleniowiec zabrzan, Henryk Kasperczak przyznał, iż nie pamięta, kiedy ostatnio jego zespół opuścił strefę spadkową. Aby szybko do niej nie wrócił konieczne będzie pokonanie Cracovii w przyszłej kolejce.
Górnik Zabrze - Odra Wodzisław 2:0 (2:0)
Bramki: Dariusz Kołodziej (43), Jacek Kowalczyk (44 s).
Górnik: Nowak - Bonin, Banaś, Pazdan, Magiera - Madejski (70 Jarka), Strąk, Kołodziej (65 Danch), Przybylski, Pitry (87 Kizys) - Szczot.
Odra: Stachowiak - Pielorz, Kowalczyk, Dymkowski, Szary (73 Kokoszka) - Małkowski, Markowski, Malinowski, Gierczak (62 Woś), Korzym (62 Matulevicius) - Moskal.
Żółte kartki: Kołodziej (G) - Pielorz (O). Sędzia: Adam Kajzer (Rzeszów). Widzów: 15 000.
Górnikowi pomógł także Śląsk, który wygrał, choć wcale nie musiał. Wrocławianie zapewnili już sobie szóstą pozycję, a na zajęcie wyższego miejsca nie mają szans. Mimo to, w spotkaniu z broniącym się przed spadkiem Piastem Gliwice zagrali w pełni zmobilizowani i zdobyli trzy punkty. Decydującą bramkę zdobył w 56 minucie Tomasz Szewczuk, który wykorzystał świetne dośrodkowanie Marka Gancarczyka.
Piast Gliwice - Śląsk Wrocław 0:1 (0:0)
Bramka: Tomasz Szewczuk 56
Piast: Kasprzik - Kaszowski, Kowalski (61 Podgórski), Glik, Michniewicz (79 Chylaszek) - Smektała, Gamla, Muszalik, Wilczek, Sedlacek - Olszar (46 Prędota).
Śląsk: Kaczmarek - Socha, Celeban, Pawelec, Wołczek - Szewczuk, Łukasiewicz, Ulatowski, Dudek (82 Biliński), Gancarczyk (90 Sobociński) - Sotirović (46 Marek Gancarczyk).
Żółta kartka: Glik (P). Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 4000.
Reklama













Komentarze