IV Liga: Awantura podczas meczu w Piotrowicach
W 86 min spotkania POM Iskra Piotrowice - Lewart Lubartów (1:1), rozegranego w minionej kolejce, doszło do incydentu w pobliżu ławki rezerwowych gospodarzy.
- 19.05.2009 16:11
Kibice na trybunach byli świadkami krótkiej szarpaniny pomiędzy piłkarzami i działaczami obu zespołów, którzy skoczyli sobie do gardeł.
Powód? Miejscowi twierdzą, że piłkarz z Lubartowa zachował się niesportowo. - Zawodnik Lewartu grający z numerem 16 (Michał Serwin - przyp. red.) opluł Michała Orłowskiego - mówił tuż po meczu Konrad Maciejczyk, trener POM Iskry. - Sędzia asystent stał bardzo blisko tego zdarzenia i niczego nie zauważył. Dlatego podnieśliśmy krzyk - dodaje.
W podobnym tonie wypowiadał się również pomocnik POM Grzegorz Poleszak. Nic to jednak nie dało. Arbiter Krzysztof Hordejuk nakazał piłkarzom grać dalej. - Nie chcę krytykować sędziów, ale czwartoligowcy z Białej Podlaskiej są słabi. Tam gdzie jest walka, a tak było w tym meczu, nie radzą sobie. Podejmują niezrozumiałe decyzje i wprowadzają nerwową atmosferę - uważa Maciejczyk.
Jego słowa potwierdzają końcowe minuty spotkania, kiedy piłkarze nie szczędzili sobie fauli. Skończyło się na tym, że z boiska za czerwoną kartkę wyleciał Borys Kaczmarski. - Dla mnie też jest to niezrozumiałe - uważa Arkadiusz Smolarz, trener Lewartu.
- Sędzia nie był konsekwentny, bo w tej sytuacji powinien też dać kartkę piłkarzowi POM. Ogólnie rzecz biorąc był zagubiony i nie panował nad tym, co działo się na boisku. Nic dziwnego, że piłkarze nie panowali nad emocjami - twierdzi.
Szkoleniowiec lubartowian przedstawia też nieco inną wersję wydarzeń z 86 min. - To piłkarz POM pierwszy opluł Michała Serwina, a ten sprowokowany odwdzięczył mu się tym samym. Gospodarze nie widzieli tego pierwszego zdarzenia dlatego zareagowali tak nerwowo. Po meczu wyjaśniliśmy to sobie - opowiada Smolarz.
Reklama













Komentarze