Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Spółdzielnia kontra rodzina niepełnosprawnego

Państwo Bartniccy mogą wkrótce stracić pieniądze na windę, która pozwoli opuszczać mieszkanie ich niepełnosprawnemu synowi. Tymczasem spółdzielnia mieszkaniowa mnoży trudności w sprawie zgody na jej budowę.
Pierwszy raz o problemach Barbary i Andrzeja Bartnickich z Puław pisaliśmy dwa tygodnie temu. Spółdzielnia nie chce, żeby zbudowali windę dla niepełnosprawnego syna w proponowanej przez nich miejscu. - W ubiegłym tygodniu wysłaliśmy pismo z prośbą o ustalenie terminu spotkania ze spółdzielnią, żeby dojść do porozumienia. Niestety, do tej pory nie mamy odpowiedzi - mówi Małgorzata Suszek-Zawadzka, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Puławach, które w większości ma sfinansować budowę dźwigu. Robert Bartnicki sześć lat temu miał wypadek drogowy. Teraz cierpi na niedowład kończyn, nie chodzi i nie mówi. Mimo to, rodzice i rehabilitanci od pewnego czasu zauważają drobne oznaki polepszania się jego stanu zdrowia. Lekarze mówią, że może być jeszcze lepiej, jeśli Robert zacznie wychodzić na dwór. W tej chwili jest zamknięty przez cały czas w czterech ścianach mieszkania. Więcej informacji z Puław na www.mmpuławy.pl Rodzice złożyli do puławskiego PCPR wniosek o sfinansowanie budowy windy, który został rozpatrzony pozytywnie. Na budowę musi się jednak zgodzić jeszcze spółdzielnia, w której bloku mieszkają państwo Bartniccy. W piśmie odmownym jej władze wskazały inną lokalizację, przy drugim balkonie mieszkania Bartnickich. Wybór tego miejsca oznaczałby jednak znaczący wzrost kosztów. - Nie upieramy się przy tym stanowisku, ale państwo Bartniccy zamiast z nami, zaczęli rozmawiać z mediami - mówi Tadeusz Pazur, prezes SM \"Standard”. Poza tym spółdzielnia podnosi argument blokady przez windę ciągu komunikacyjnego. Ten \"ciąg” to chodniczek z boku bloku (na większym zdjęciu widoczny pod balkonem). Prowadzi do pomieszczenia, w którym od czasu do czasu odbywają się spotkania władz spółdzielni, zarządzającej tylko jednym blokiem przy ul. Mickiewicza 26. - Władze spółdzielni co chwila wytaczają przeciwko nam kolejne działo. Niedługo okaże się, że całe nasze starania pójdą na marne, bo pieniądze przepadną - martwi się Barbara Bartnicka. - Jeśli procedura uzyskiwania zgody spółdzielni będzie się przeciągała, to mimo rozpatrzenia pozytywnie wniosku państwa Bartnickich tych pieniędzy może zabraknąć. Dlatego, że w tym roku dostaliśmy bardzo dużo wniosków - tłumaczy Małgorzata Suszek-Zawadzka. A wtedy Robert będzie musiał czekać kolejny rok na wyjście z domu. W rozmowie z nami prezes spółdzielni zapowiedział, że władze wkrótce ustalą termin spotkania z państwem Bartnickimi i urzędnikami PCPR. - Myślę, że uda nam się spotkać po niedzieli - zapowiedział Tadeusz Pazur.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama