Sport: Minister sportu Mirosław Dzewiecki sypnie groszem
Mirosław Drzewiecki odwiedził w poniedziałek Lubelszczyznę. Wizyta miała charakter oficjalny. Minister sportu otworzył Orlika w Opolu Lubelskim, a potem spotkał się z działaczami klubowymi.
- 25.05.2009 17:16
Przed spotkaniem w Sali Błękitnej LUW, na które zjechali prezesi klubów z całego województwa m.in. Jerzy Witaszek (Azoty Puławy) i Grzegorz Szkutnik (Motor Lublin) odbyła się konferencja prasowa. Oprócz Mirosława Drzewieckiego wzięli w niej udział marszałek Krzysztof Grabczuk i wicewojewoda Henryka Strojnowska. Oboje to partyjni koledzy ministra z PO.
W czasie konferencji minister chwalił rządowy program \"Moje boisko - Orlik 2012”.
- Budowa tych obiektów idzie tak sprawnie, że zakładany plan budowy 2012 boisk w 2012 roku zostanie wykonany dwa lata wcześniej - powiedział Mirosław Drzewiecki.
Minister zwrócił też uwagę na kolejny program zatrudniania animatorów, trenerów i instruktorów sportu na wybudowanych obiektach. - Orliki to najtańszy sposób na ochronę zdrowia naszych dzieci. Teraz są oblężone od rana do nocy. Pytanie co te dzieci robiły wcześniej w tym czasie, kiedy nie miały możliwości skorzystania z boisk - mówił Drzewiecki.
Nie zabrakło uszczypliwości wobec opozycji. - Nie wierzecie szaleńcom z PiS-u - tak minister odniósł się do pytania czy Orliki nie będą w przyszłości sprywatyzowane.
- Nie ma mowy. Żaden obiekt nie zostanie skomercjalizowany. Wszystkie zostaną w rękach ich obecnych właścicieli, czyli szkół i gmin.
Przy okazji wpadkę zaliczył marszałek Grabczuk. Zapytany przez dziennikarzy o to ile Orlików zostanie do końca tego roku oddanych do użytku w woj. Lubelskim, nie potrafił odpowiedzieć. Wyręczył go minister. - Będzie ich 84, w tym trzy w Lublinie - stwierdził Drzewiecki.
Dobra wiadomość jest taka, że na wniosek marszałka ministerstwo przyzna naszemu województwu dodatkowe środki z puli Totaliztora Sportowego na budowę hal i boisk. Konkretna kwota nie jest jeszcze znana. Jest też jeden warunek. - Inwestycje muszą być oddane do użytku w tym roku - zaznaczył Krzysztof Grabczuk.
Reklama













Komentarze