Reklama
III Liga: Orlęta Radzyń nadal walczą
Piłkarze Górnika II Łęczna prowadzili po 50 minutach z radzyńskimi Orlętami 2:0, ale nie zdołali utrzymać korzystnego rezultatu do końcowego gwizdka. W efekcie podzielili się z rywalami punktami po remisie 2:2.
- 30.05.2009 20:51
Goście w pierwszej połowie skoncentrowali się na defensywie, ale po zmianie stron udowodnili, że w piłkę grać potrafią. Przy odrobinie szczęścia podopieczni trenera Damiana Panka mogli nawet pokusić się o trzeciego gola. Punkt wywalczony w sobotę nadal pozwala kibicom \"biało-zielonych” wierzyć, że ich pupilom uda się uniknąć degradacji.
- Wszyscy spisali nas już na straty. Okazuje się, że stać nas na dobre rezultaty. Niby powinniśmy przegrywać do przerwy 0:3, ale piłka jest tak nieprzewidywalna, że w drugiej połowie to my mogliśmy to spotkanie wygrać. Chłopaki zasłużyli na słowa uznania za wysiłek, jaki włożyli w ten mecz - mówi trener Panek.
Pierwsza połowa i początek drugiej zdecydowanie należały do miejscowych, ale w tym czasie podopieczni trenera Tadeusza Łapy zdołali tylko raz trafić do siatki Krzysztofa Stężały. W 26 min Paweł Klimkiewicz ładnym uderzeniem pod poprzeczkę otworzył wynik sobotnich zawodów.
Więcej goli w pierwszej odsłonie już nie padło, ale sytuacji pod obiema bramkami wcale nie brakowało. W 33 min po ładnym podaniu Pawła Pliszki w dogodnej okazji znalazł się Marcin Chyła.
Zawodnik, który wrócił do gry po ośmiu miesiącach przerwy, przymierzył jednak w słupek. Kilka chwil później Klimkiewicz zamykał akcję swojej drużyny, ale z najbliższej odległości również trafił w słupek.
Po zmianie stron już w 50 min, wydawało się, że jest po meczu. Ładną zespołową akcję, w której gospodarze z łatwością wymieniali podania sfinalizował Krystian Wójcik i było 2:0.
Po godzinie gry goście wzięli się jednak ostro do pracy i ich wysiłki szybko zostały nagrodzone. Najpierw w 61 min Chyła z bliska zdobył kontaktowego gola, a minutę później Konrad Tarkowski doprowadził do wyrównania.
Orlęta oba trafienia, a także kilka innych, groźnych akcji, zawdzięczają zwłaszcza prawej stronie boiska, po której świetnie radził sobie Paweł Ślusarczyk.
Obie ekipy miały jeszcze sporo sytuacji, aby zdobyć zwycięskiego gola, ale brakowało im precyzji i odrobiny szczęścia.
- Jesteśmy bardzo rozczarowani, bo mogliśmy ten mecz rozstrzygnąć już w pierwszej połowie. W drugiej za bardzo kombinowaliśmy i za własne błędy zapłaciliśmy dwoma golami i remisem - ocenia opiekun Górnika II Tadeusz Łapa.
Górnik Łęczna - Orlęta Radzyń Podlaski 2:2 (1:0)
Bramki: Klimkiewicz (26), Wójcik (50) - Chyła (61), Tarkowski (62).
Górnik II: Giertl - Bodziak, Rafalski, Klajda, Jędrzejuk, Wójcik, Sołdecki, Michalak (65 Flis), Grobelny (46 Krakiewicz), Osuch (46 Wagner), Klimkiewicz (65 Skorupski).
Orlęta: Stężała - Syta, Ptaszyński, Jakubiec, Kępa, Ślusarczyk (90 Koczkodaj), Leszkiewicz (84 Bednarczyk), Borysiuk, Tarkowski, Chyła (69 Wołek), Pliszka.
Żółte kartki: Osuch, Flis, Jędrzejuk (G) - Ptaszyński (O). Sędziował: Marek Kudela (Zamość). Widzów: 150.
Reklama













Komentarze