Reklama
Sękowski: Czas zacząć zarabiać
ROZMOWA Z Łukaszem Sękowskim, obrońcą Hetmana Zamość
- 21.06.2009 18:14
- Spotkanie z Nadarzynem było bardzo ciężkie. Kosztowało nas bardzo dużo sił i mam nadzieję, że było to widać. Jak wszyscy wiedzą, braki kadrowe są bardzo duże. Całą końcówkę sezonu ciągnęliśmy prawie tym samym składem. Na pewno czujemy to w nogach. Fakt, że się utrzymaliśmy jest zasługą zarówno szczęścia, jak i naszej ciężkiej pracy. Bardzo duże znaczenie miała także postawa kibiców. Bardzo pomogli nam swoim dopingiem.
- Potrafię sobie z nią radzić. Przejąłem opaskę kapitańską po Przemku Kicie. Nosiłem ją już wcześniej, więc nie była to dla mnie stresująca okoliczność. Mam nadzieję, że Przemek szybko wróci do zdrowia i zajmie należne sobie miejsce.
- Mecz był ostry, więc praca sędziów była mocno utrudniona. Moim zdaniem spisali się jednak całkiem przyzwoicie. Piłkarze z Nadarzyna nie powinni narzekać, bo sytuacje, o których mówili kwalifikowały się do przerwania gry. Co do czerwonych kartek, to uważam, że obie były jak najbardziej zasłużone.
- Nie, nie i jeszcze raz nie. Nikt nie myślał o spadku. To byłby straszny wstyd, gdybyśmy w taki sposób \"uczcili” 75-lecie klubu. Niestety, prawdą jest, że organizacyjnie leżymy. Na każdym kroku mamy braki. Miejmy nadzieję, że nasi działacze postarają się, tak jak my na boisku, i dostosują się do zaangażowania i determinacji prezentowanej przez kadrę sportową.
- Od jego wyników zależy nawet nie wiele, ale wszystko. Sytuacja organizacyjna, jak i finansowa klubu jest tragiczna. A to przecież podstawa do normalnego funkcjonowania zespołu, na solidnym, drugoligowym poziomie. Miasto takie, jak Zamość powinno dbać o klub, który je reprezentuje. Oczywiście, zarządzający klubem również nie są bez winy, ale uważam, że ktoś z ratusza powinien trzymać nad wszystkim pieczę.
- Powiem szczerze, że już przed tą rundą chciałem zakończyć przygodę z piłką. Chłopcy namówili mnie jednak, abym został i pomógł. Tym razem taka sytuacja już się nie powtórzy. Znam podejście działaczy do mojej osoby, więc nie wiąże z grą w Zamościu żadnych nadziei. Na pewno nie będę robił nic na siłę. Czas chyba zawiesić buty na kołku, poświęcić się nauce i zacząć zarabiać. Od siedmiu miesięcy jestem bez pensji i nie mogę pozwolić, aby to żona nadal utrzymywała rodzinę.
– Raczej tak. Musiałoby się wiele zmienić, przede wszystkim na górze. Jestem już dużym chłopcem i nie liczę na to. Jeżeli jeszcze kiedyś wrócę do piłki, to raczej t amatorsko, żeby nie zapuścić brzuszka. Tym bardziej cieszę się, że swoją przygodę udało mi się zakończyć utrzymaniem Hetmana.
Reklama













Komentarze