W ubiegłym rozgrywkach był rewelacją grupy południowej i niewiele mu zabrakło, aby wystąpił w barażu o ekstraklasę. Ale w najbliższym sezonie stawka będzie już zupełnie inna. Niestety, pod dużym znakiem zapytania stanęło, czy Dawid w ogóle przystąpił do ligi...
Artur Ogórek
21.06.2009 18:58
– Nasz sponsor zmienił filozofię i strategię – tłumaczy ks. Andrzej Łuszcz, człowiek orkiestra w klubie. – Nadal będzie inwestował w klub, ale już tylko w młodzież z Tarnogrodu. Nie chce wykładać pieniędzy na zawodników sprowadzanych z zewnątrz, a właśnie tacy mogą zapewnić odpowiedni poziom, adekwatny do wymagań rozgrywek.
Mimo to będziemy ratowali pierwszą ligę i nie chcemy się z niej wycofywać. Długo zajęło nam budowanie, więc nie możemy teraz tego zaprzepaścić. Figurujemy na liście drużyn w swojej grupie i mam nadzieję, że tak pozostanie.
Jednak utrzymanie drużyny na tym poziomie będzie trudnym zadaniem. Z Dawidem już pożegnali się wszyscy czołowi zawodnicy. Krzysztof Marcinowski w nowym sezonie nadal pozostanie w grupie południowej, ale już w ekipie z Krosna. Marcin Kubiak przeniósł się do drugiej ligi niemieckiej, a Rafał Utylski i Tomasz Janik przenieśli się do Krakowa, gdzie też będą rywalizowali w drugiej ligi.
W tej sytuacji pozostają tylko Roman Torba i ks. Andrzej Łuszcz, w poprzedniej edycji grający bardzo niewiele. – Do 15 lipca musimy zmontować drużynę, bo po tej dacie ogłaszane są składy – dodaje ks. Andrzej Łuszcz. – Mamy jeszcze dwa, trzy tygodnie na uratowanie zespołu.
Do tego czasu będziemy w zawieszeniu. W tej chwili wiem, że dołączą do nas dwaj osiemnastolatkowie: Jakub Wlazło oraz Maciej Nowaliński z Bydgoszczy. Nasz cel, to przetrwanie. Do sezonu przystąpilibyśmy jako Dawid Tarnogród i w tym mieście do grudnia rozgrywalibyśmy swoje mecze. A potem, jeśli plan by się powiódł, pierwszą ligę przenieślibyśmy do Zamościa.
Są zawodnicy, którzy chcą występować w tej drużynie i którzy są zainteresowani grą w Zamościu. Mamy dobrą opinię, bo nikomu nie wiszę nawet złotówki. Żałuję, że tak późno dowiedziałem się o decyzji dotychczasowego sponsora, bo wtedy byłaby większa szansa na znalezienie nowych. Jednak nie poddaję się, chodzę i szukam. Jest cień szansy, że wystartujemy. Trzeba próbować.
Komentarze