IV liga: Władze miasta deklarują pomoc Cisom
Awans do czwartej ligi postawił przed działaczami Cisów Nałęczów nowe wyzwania. Muszą oni poszukać dodatkowych źródeł finansowania klubu. Z pomocą beniaminkowi mogą przyjść władze Nałęczowa. - Jesteśmy po rozmowach z burmistrzami i przewodniczacą Rady Miasta, którzy deklarują wsparcie dla nas - mówi Andrzej Depta, trener Cisów.
- 28.06.2009 16:54
A to na pewno będzie potrzebne choćby przy modernizacji stadionu, bo gra w wyższej lidze oznacza większe wymogi otrzymania licencji od LZPN. Od stanu klubowej kasy zależeć będą też ewentualne wzmocnienia składu. Cisom najbardziej brakuje teraz młodzieżowców.
Szkoleniowiec deklaruje, że do kadry pierwszego zespołu włączy utalentowanych juniorów: bramkarza Adriana Ścibiora oraz Michała Figurę, Krzysztofa Zielonkę i Adama Skulimowskiego. - Ale to dopiero melodia przyszłości. Potrzebujemy dwóch młodzieżowców, którzy od razu wskoczą do podstawowej jedenastki - uważa Depta.
Ratunkiem może stać się sprawdzony już przez Cisy manewr z sięgnięciem po zasoby lubelskiego BKS. - Dobrze nam się współpracuje i nic nie stoi na przeszkodzie żeby tak się stało - przyznaje trener nałęczowian, który rozmawiał już nawet o tym z prezesem Robertem Gromyszem.
Nowi gracze przydadzą się Cisom tym bardziej, że pod znakiem zapytania stoi gra w przyszłym sezonie aż czterech piłkarzy. Chodzi o Michała Blocha, Michała Pyśniaka, Konrada Czerwińskiego i Łukasza Łubkowskiego. Mimo wszystko trener beniaminka jest optymistą. - Patrząc na to jak w IV lidze radziły sobie w minionym sezonie POM czy Orion, z którymi w okręgówce walczyliśmy jak równy z równym, myślę że my też sobie poradzimy - kwituje Depta.
W piątek w klubie z Chełma odbyło się walne zebranie podsumowujące miniony sezon. Działacze podjęli decyzję, że pierwszego zespołu nie będzie już prowadził duet trenerski Paweł Łapiński - Tomasz Wieczorek. Ten pierwszy będzie samodzielnym szkoleniowcem, drugi zaś zajmie się wyłącznie juniorami.
Wiele emocji wzbudziła decyzja LZPN przyznająca obustronny walkower za mecz Chełmianki we Włodawie. - Uważamy, że jest to dla nas krzywdzące, ale nie będziemy się odwoływać - mówi Grzegorz Gardziński, prezes klubu. - Dla mnie zawodnicy zakończyli sezon na czwartym miejscu. Dlatego zrealizowali zakładany cel zajęcia lokat 2-4. Naszym marzeniem jest oczywiście trzecia liga, ale na dzień dzisiejszy jest to nierealne, bo nie stać nas na nią finansowo. Chyba, że znajdzie się sponsor - dodaje.
Na duże zmiany w Chełmiance się nie zanosi. Nikt z piłkarzy nie deklarował chęci odejścia. Brak pieniędzy ogranicza też możliwość pozyskania nowych graczy.
Reklama













Komentarze