Żużel: W Lublinie okradli Jonasa Messinga
Jonas Messing nie ma miłych wspomnień z ostatniego pobytu w Lublinie. Młody żużlowiec ze Szwecji, jeżdżący w tym sezonie w barwach KMŻ, zgłosił policji kradzież gaźnika, który był prezentem od Amerykanina Grega Hancocka.
- 30.06.2009 15:41
Szwed trzymał swój sprzęt (motocykl i akcesoria) w parku maszyn przy Al. Zygmuntowskich. Pierwsze sygnały o kradzieży pojawiły się już 18 czerwca. - W tym dniu mieliśmy trening - wspominał Janusz Sternik, prezes KŻ, skupiającego amatorów żużla (klub prowadzi też szkółkę żużlową).
- Zauważyłem, że na półce z częściami brakuje gaźnika. Wiedziałem, że jest własnością Jonasa, dlatego natychmiast poinformowałem o tym trenera KMŻ (II-ligowy zespół, także korzystający z parku maszyn i toru - red). Chcieliśmy jak najszybciej wyjaśnić całą sprawę.
Osoby związane z lubelskimi stowarzyszeniami żużlowymi zostały poinformowane, że w przypadku zwrotu zaginionych rzeczy, nikt nie zawiadomi policji. Apel częściowo poskutkował, ponieważ w niedzielę (21 czerwca) około godz. 22 ktoś podrzucił gaźnik na portiernię stadionowego pawilonu.
- Portier widział tylko człowieka w kapturze - powiedział prezes Sternik. - Najciekawsze jest to, że o północy ktoś oddał też żużlowe buty Messinga, z łyżwą. Wtedy mieliśmy już pewność, że zginęło więcej przedmiotów.
Z inwentaryzacją trzeba było wstrzymać się do czasu przyjazdu Szweda, który w Lublinie pojawił się w minioną sobotę. Po przejrzeniu sprzętu okazało się, że nadal brakuje jednego gaźnika i sześciolitrowej bańki oleju R40. Bez skrupułów korzystano także ze środków służących do konserwacji jednośladów, należących oczywiście do Messinga. W tej sytuacji zawodnik postanowił zwrócić się o pomoc do policji.
- Mamy zgłoszenie kradzieży i w tej chwili jest prowadzone postępowanie wyjaśniające - poinformował nas Janusz Wójtowicz, rzecznik prasowy lubelskiej policji.
- Poszkodowany oszacował straty na około 7 tysięcy złotych.
W światku żużlowym aż huczy od domysłów. Winnych najczęściej szuka się wśród amatorów i zawodników szkółki, ale niektórzy wspominają też o młodzieżowcu KMŻ.
- Amatorzy na pewno nie korzystali ze sprzętu Jonasa - oświadczył prezes Sternik. - Nas stać na kupno potrzebnych części. Nie tylko ja posiadam klucz do boksu. Swobodny dostęp miał m.in. polski mechanik Messinga. Obaj chyba już nie współpracują.
- Wszystko trzeba dokładnie wyjaśnić - dodał Zbigniew Wojciechowski, prezes KMŻ. - Wszelkie przejawy chuligaństwa wandalizmu i złodziejstwa trzeba dusić w zarodku. Sam byłem za tym, aby o zdarzeniu donieść policji.
Reklama













Komentarze