IV liga: Komu szumią Cisy?
Szacuję, że na potrzeby IV ligi przydałoby się 300 tys. zł. W tej kwocie również mieściłyby się transfery – mówi zastępca burmistrza Artur Rumiński posiłkując się wiedzą i doświadczeniem z pracy w samorządzie Bełżyc. Żadne deklaracje ze strony Urzędu Miasta w Nałęczowie jednak nie padają.
- 13.07.2009 12:17
Tymczasem sytuacja organizacyjno-finansowa Cisów jest daleka od IV-ligowych standardów.
Można domniemywać, że budynek magistratu przy ul. Lipowej będzie pierwszym, do którego zapukają po pomoc działacze beniaminka z Nałęczowa. Co dziwniejsze, choć do rozpoczęcia rozgrywek pozostało niewiele czasu, jak dotąd rozmowy z władzami miasta są dalekie od nazwania ich zaawansowanymi. A w klubie nikt nie ukrywa, że pieniądze przydałyby się już.
Decydujący głos przy przyznaniu ewentualnego dofinansowania będzie mieć rada gminy. – Na razie nie pojawił się temat Cisów – mówi wiceprzewodniczący rady gminy Nałęczów Robert Matysiak.
W klubie nie ukrywają, że bez pomocy Cisy nie utrzymają się w gronie IV-ligowców. – Ta liga nie jest na wyrost. To forma promocji miasta, nie robimy tego dla siebie, ale również, a może przede wszystkim, dla całej gminy i jej mieszkańców – mówi trener Andrzej Depta i dodaje: Do ligi został dobry miesiąc, a wszystko jest w toku. Padają przyjazne deklaracje i wygląda na to, że jest dobra wola. Daje powody do optymizmu, ale przydałyby się konkrety.
Według ostrożnych i bardzo oszczędnych wyliczeń IV liga w Nałęczowie to wydatek 150 tys. zł. – To prosta arytmetyka. Od lat funkcjonujemy na cienkiej linii. Ostatnio klub dostał 70 tys. zł. Teraz zdecydowanie wzrośnie nam koszt utrzymania pierwszego zespołu, musimy również stworzyć jeszcze jedną drużynę młodzieżową. A są przecież inne sekcje – wyliczają w klubie z uzdrowiska.
– Na poważnego sponsora nie możemy w tej chwili liczyć. Ciężko przekonać i ludzi i firmy, żeby traktowały sport poważnie. Duże przedsiębiorstwa z naszego terenu niespecjalnie chcą zaangażować się w sponsoring, z którego w końcu czerpią korzyści. Odrobinę wspiera nas Cisowanka, która daje nam nieodpłatnie wodę. Dzięki im i za to, ale chciałoby się więcej – mówi Depta.
Reklama













Komentarze