Rysak: To awans, a nie ucieczka
ROZMOWA z Krzysztofem Rysakiem, nowym szkoleniowcem Roztocza Szczebrzeszyn, beniaminka IV ligi
- 13.07.2009 16:01
– Sprawy bardzo szybko się potoczyły. Tak naprawdę decyzja należała do Marka Pogódzia. Działacze chcieli żeby został. On odmówił. Później działacze skontaktowali się ze mną i zdaje się, że nie byłem pierwszy w kolejce.
– Absolutnie nie. Jest zupełnie inaczej. Długo zastanawiałem się nad podjęciem decyzji. Ostatecznie uznałem, że to szansa na samodzielną pracę w wyższej lidze. Do tej pory pełniłem rolę asystenta i prowadziłem rezerwy Hetmana. Podpatrywałem szkoleniowców pierwszego zespołu. Postanowiłem spróbować i podjąłem wyzwanie. Z jakim skutkiem – zobaczymy.
– Rzeczywiście. W 1994 roku prowadziłem Roztocze, jako grający trener. Pozostał mi sentyment do tego klubu, miło wspominam tamten czas.
– Wszystko będzie zależeć od możliwości finansowych klubu. Te, nie ma co ukrywać, nie są zbyt wielkie. Przyglądam się zawodnikom z naszego regionu. O kilku mam bardzo dobrą opinię. Ostatecznie kadra IV-ligowego Roztocza ma liczyć 20 zawodników. Cały czas gramy sparingi i będą pewnie pojawiać się w nich kandydaci do gry.
– Być może. Przymierzałem trzech piłkarzy: Sowę, Jurasa i Pawła Rysaka. Ale interesuję się nie tylko chłopakami z Hetmana. Wypatrzyłem w okręgówce kilku ciekawych chłopaków. Pomysł jest taki, że jesienią będziemy obserwować. Jeśli nie będziemy dawać sobie rady w lidze, zimą postaramy się o wzmocnienia.
– Zdecydowanie unowocześnienie stylu gry. Myślę o ustawieniu z czwórką obrońców i pomocników oraz tzw 4-2-3-1. Żeby to wdrożyć czeka mnie trochę pracy, ale rozmawiałem z chłopakami i oni rozumieją, że to potrzeba. Bez gry w strefie i agresji nie wiele można osiągnąć. To teraz standard. Roztocze ma potencjał, więc wykonawców do takiego ustawienia nie powinno zabraknąć.
Reklama













Komentarze