Wilk: Bonus był blisko
Rozmowa z Rafałem Wilkiem, trenerem KMŻ Lublin
- 14.07.2009 11:54
– Wszyscy wiemy, że wynik mógł być lepszy, a bonus był w zasięgu ręki. Niedosyt jest, ale nie ma powodu, aby bardzo rozpaczać. Wygrana też się liczy.
– Duży wpływ na końcowy wynik miały dwa wyścigi z udziałem Jacka Rempały. Najpierw goście wygrali 8:1, później 5:1 i nasza przewaga stopniała.
– Jacek tłumaczył słabszą jazdę kłopotami sprzętowymi. Zatarł silnik i musiał się przesiąść na drugi motocykl. W ostatnim biegu znowu pojechał dobrze, tak jak na początku zawodów. Niestety, w tym sporcie nieoczekiwane awarie potrafią pokrzyżować plany.
– Przynajmniej mogliśmy sprawdzić jego dyspozycję przed fazą play-off. Andreas widocznie potrzebuje jeszcze trochę czasu i startów, aby po wyleczeniu kontuzji dojść do pełnej dyspozycji.
– Słyszałem o tym. Szkoda, że Andreas nie wyciągnął wniosków z przedniego zdarzenia i pozostawił motocykl bez nadzoru w tym samym miejscu.
– Tomek na razie prezentuje stabilną formę i można spodziewać się, że dostarczy odpowiednią liczbę punktów. Generalnie nasza kadra się wykrystalizowała. Chcemy jeszcze raz sprawdzić młodzieżowca Simona Lamberta, który uzyskuje coraz lepsze rezultaty w lidze angielskiej.
– Chciałem zobaczyć Lamberta już na czwartkowym treningu i w spotkaniu z Rawiczem, ale okazuje się, że będzie mógł przyjechać dopiero w niedzielę, prosto do Miszkolca. Jeszcze nie wiem, czy będzie mi odpowiadało takie rozwiązanie.
– W tej chwili na tyle nas stać.
– Tego nie powiedziałem. Przed nami mecze z najsilniejszymi zespołami – Miszkolcem i Orłem Łódź. Po tych spotkaniach, w których wystąpi Tomek Piszcz, będziemy wiedzieli, na jakim jesteśmy etapie i czy są różnice.
– Każdy widzi jak jest. Rafałowi Klimkowi nadal brakuje wytrzymałości i objeżdżenia. Niektórzy mieli pretensję do Karola Barana, że nie poczekał na młodszego kolegę, ale gdyby się na niego oglądał, to przegralibyśmy wyścig 1:5. W trakcie sezonu trudno jest odrobić zaległości, ale częste starty mogą pomóc.
Reklama













Komentarze