Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Jak polska policja ratowała we Francji kierowcę tira spod Hrubieszowa

– Ratujcie mojego męża! – poprosiła ostatniej nocy dyżurnego hrubieszowskiej komendy mieszkanka Strzyżowa w gminie Horodło. Jej 26-letni mąż, kierowca tira zadzwonił do niej z trasy, że źle się czuje. Okazało się, że ma zawał.
- Powiedział tylko tyle, że źle się poczuł i nie może skontaktować się z francuskimi służbami. Pomóżcie, bo nie wiem, co robić – błagała 22-latka. Hrubieszowscy stróże prawa zareagowali natychmiast. – Powiadomiliśmy Komendę Wojewódzką Policji, która skontaktowała się z Komendą Główną Policji, Interpolem oraz Ministerstwem Spraw Zagranicznych – opowiada Edyta Krystkowiak, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Hrubieszowie. Szybko namierzono potrzebującego pomocy kierowcę. Francuskie służby odnalazły go za Strasburgiem. Mężczyzna czekał na pomoc na jednym z parkingów. Z podwyższonym ciśnieniem tętniczym trafił do szpitala w Selestat. Lekarze stwierdzili u niego zawał serca. – Od pierwszego telefonu do Hrubieszowa do czasu, kiedy kierowcę zabrała karetka, minęło zaledwie półtorej godziny – podkreśla Anna Smarzak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Hrubieszowie. – Dzięki tak błyskawicznej akcji kierowca przeżył. W tej chwili jego stan jest stabilny. Żona 26-latka nie chciała dziś rozmawiać z prasą. Nie chce rozgłosu. Sąsiedzi podnoszą, że postąpiła najmądrzej jak tylko mogła. – Taka żona w domu to skarb – mówi jeden z mieszkańców Strzyżowa. – Ja bym ją codziennie nosił na rękach. – Duże słowa uznania należą się naszej i francuskiej policji, ale nie można zapomnieć o pracownikach naszych placówek konsularnych – mówi Piotr Paszkowski, rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama