Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Piszcz: W Miszkolcu nie pojadę

ROZMOWA Z Tomaszem Piszczem, żużlowcem lubelskiego KMŻ
– Z Kolejarzem tak, ale do Miszkolca nie pojadę. W tym czasie mam mecz w Anglii. – Teoretycznie jest to możliwe, ale nie mogę tego zrobić. Obowiązuje mnie umowa z angielskim klubem, zawarta wcześniej niż z KMŻ. – Nie chodzi o pieniądze, ponieważ mógłbym się dogadać z KMŻ, który pokryłby ewentualne koszty. Ja nie mogę sobie pozwolić na nadszarpnięcie wizerunku. Chcę przestrzegać warunków kontraktu, to mój obowiązek. – Zadanie teoretycznie jest łatwiejsze niż w poprzednim meczu, kiedy mieliśmy do odrobienia 18 punktów. W Rawiczu przegraliśmy 42:47, zatem różnica jest bardzo mała. Poza tym Kolejarz zdecydowanie słabiej prezentuje się ma obcych torach. Dlatego jestem optymistą i chyba nie będziemy musieli denerwować się o końcowy wynik. Jazda na większym luzie może być nawet atrakcyjniejsza. – Wystąpiłem tylko w dwóch meczach i jeszcze nie mam pełnego obrazu. Wydaje mi się, że w drugiej lidze brakuje zawodników, jeżdżących na równym poziomie. Obok świetnych występów trafiają się też wpadki. – Spotkanie w Pile. Wprawdzie zwyciężyliśmy, ale ja nie byłem zadowolony ze swojej postawy. Cztery razy walczyłem z Piotrem Świstem i przegrywałem. W swoim ostatnim wyścigu nawet prowadziłem, ale awaria motocykla pozbawiła mnie trzech punktów i triumfu nad liderem Polonii. Po meczu było mi przykro. Wolałbym, aby takie sytuacje już się nie powtórzyły. – Nie. Nikt nie zabrał moich części do motocykla, nie wykręcał akcesoriów. – Zostawiam go w Anglii, ale nie w parku maszyn. Prywatnie wynajmuję garaż. Myślę, że kiedy trzymałbym motocykle w miejscu, gdzie kręci się wiele osób, to miałbym podobne przykrości. – Łodzianie mają w składzie zawodników, którzy potrafią jeździć. To silny zespół, ale w sporcie każde rozstrzygnięcie jest możliwe. Czasami decyduje dyspozycja w danym dniu. Wystarczy, że ktoś będzie miał krótki kryzys i cały wysiłek może pójść na marne.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama