Reklama
Sitaniec: Suczka \"Małpa\" ugryzła wolontariuszkę
Małżeństwo z Sitańca zarzuca wolontariuszom Fundacji dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych \"Emir” w Zamościu brak profesjonalizmu. Podczas kontroli suczka ugryzła jedną z pań.
- 17.07.2009 08:50
Dwie przedstawicielki \"Emira” pojawiły się na ich posesji w towarzystwie dzielnicowego. – Powiedziały, że są inspektorami i chcą sprawdzić, w jakich warunkach żyją nasze psy – opowiada kobieta. – Gdy jedna zbliżyła się do budy, suczka ugryzła ją w nogę.
\"Małpa”, bo tak wabi się zwierzę, trafiła na obserwację. – Zaniedbaliśmy szczepienie, nasza wina, ale po co ta pani podchodziła blisko psa? – dopytuje się kobieta. – Tak działa profesjonalistka? Fundacja naciągnęła nas na koszty, bo musieliśmy zapłacić za obserwację.
Przedstawiciele \"Emira” odpierają zarzuty. – Gdyby suczka była zaszczepiona, nie byłoby najmniejszego problemu, ale musieliśmy się trzymać procedur, stąd skierowanie jej na obserwację – mówi Marta Pfeifer, wiceszefa oddziału terenowego fundacji \"Emir” w Zamościu.
To właśnie ją ugryzła \"Małpa”. – Chciałam sprawdzić, czy ma wodę w misce, ale źle obliczyłam długość łańcucha. Moja wina – przyznaje pani Marta.
Po tej interwencji skończyło się wylegiwanie psów w budach. Przeniesiono je do kojca w zacienionym miejscu. – Zamiast szukać sensacji po prywatnych podwórkach, fundacja powinna się zająć ratowaniem bezdomnych psów – podnosi właściciel \"Małpy”.
Reklama
Komentarze