Po piątkowym, wysokim zwycięstwie KMŻ nad Kolejarzem Rawicz, kibice opuszczali lubelski stadion w bardzo dobrych nastrojach. Ale działacze z klubu przy Al. Zygmuntowskich mieli nietęgie miny. Wygrana dużą różnicą punktów (61:31) oznacza duży wydatek na honoraria zawodników, których gaża w znacznej mierze zależy od zdobyczy punktowej.
19.07.2009 18:00
Z KMŻ już od pewnego czasu dochodzą głosy o problemach finansowych. Frekwencja na meczach nie zawsze jest taka, na jaką liczono, a i wsparcie z miasta było mniejsze niż zakładano. – Z przykrością muszę powtórzyć, jeżeli na drugie półrocze nie dostaniemy z miasta większych środków, nie dokończymy sezonu – powiedział Zbigniew Wojciechowski, prezes KMŻ.
Przypomnijmy, że lubelski klub w pierwszej puli otrzymał z budżetu 100 tys. złotych. – Prosiliśmy o 400 tys. zł na rok i to by nam wystarczyło do spokojnego funkcjonowania oraz walki o awans do pierwszej ligi – dodał prezes Wojciechowski. – Teraz potrzebujemy 300 tysięcy na drugie półrocze. Bez dodatkowych pieniędzy znajdziemy się w krytycznym położeniu. Sytuacja jest poważna i nie chodzi tylko o jakiś propagandowy efekt.
Już niedługo rywalizacja w II-lidze wejdzie w decydujący etap. Po sezonie zasadniczym rozpocznie się faza play-off, która wyłoni najlepszy zespół, przyszłego pierwszoligowca. W tym ważnym momencie uwaga wszystkich powinna skupić się na sportowej rywalizacji, ale organizacyjne kłopoty nie będą sprzyjały uzyskiwaniu korzystnych wyników. Wiedzą o tym w Rawiczu, dlatego Kolejarz nie jest zainteresowany jazdą play-off, chcąc jak najszybciej zakończyć sezon.
Goście przyjechali do Lublina w sześcioosobowym kładzie, zakładając, że nie mają szans na dobry rezultat. Takie podejście okazało się źródłem kłopotów... KMŻ. – Dla nas tegoroczna rywalizacja dobiega końca – stwierdził Henryk Jasek, trener Kolejarza Rawicz. – Musimy mierzyć siły na zamiary. Najważniejsze, aby żużel przetrwał w naszym małym ośrodku.
Komentarze