Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Piłka nożna: Włodawianka zostaje w okręgówce

Czy to już koniec marzeń piłkarzy z Włodawy o występach w najbliższym sezonie w IV lidze? Wiele wskazuje na to, że tak. Na wczorajszym posiedzeniu Związkowa Komisja Odwoławcza LZPN podtrzymała wcześniejszy werdykt. Przypomnijmy, że Wydział Gier LZPN nałożył obustronny walkower za mecz włodawian z Chełmianką.
Środowe posiedzenie ZKO miało ekspresowe tempo i trwało niespełna pół godziny. Zgodnie z zapowiedziami przy ul. Filaretów pojawił się wiceprezes Włodawianki, zabrakło natomiast działaczy z Chełma, dla których ta sprawa jest już zamknięta. – My w stu procentach wywiązaliśmy się z zadania zabezpieczenia meczu z Chełmianką – przekonywał Ryszard Nilipiuk. – Dlatego decyzja o ukaraniu walkowerem jest dla nas krzywdząca. Kibice z Chełma są jak lawa. Nie da się ich zatrzymać – dodał. Nilipiuk przywoływał również przykład Legii Warszawa i jej pucharowych meczów w Wilnie. – Tam kibice też wszczęli burdy i to Legia została ukarana walkowerem, a nie klub z Wilna – argumentował wiceprezes Włodawianki. Na nic się to jednak zdało. Komisja pozostała nieugięta. Werdykt zapadł za zamkniętymi drzwiami, a narada trwała zaledwie pięć minut. – Po zapoznaniu się z dokumentacją postanowiliśmy utrzymać w mocy decyzję Wydziału Gier z 29 czerwca – poinformował Kazimierz Orłowski, przewodniczący komisji. W uzasadnieniu powiedział, że przepisy PZPN stanowią jednoznacznie: zawody weryfikuje się jako walkower na niekorzyść gospodarzy w przypadku wtargnięcia publiczności na boisko. – Przepisy mówią o publiczności, a nie o kibicach którejś z drużyn. Poza tym porządek na stadionie musi utrzymać gospodarz. Skoro organizatorzy wiedzieli, że kibice Chełmianki mogą sprawiać kłopoty, mogli wystąpić do LZPN z wnioskiem o rozegranie meczu bez udziału kibiców – tłumaczył Orłowski. W tym momencie słuchający werdyktu Nilipiuk nie wytrzymał. Wstał, rzucił kilka gorzkich słów pod adresem członków komisji i wyszedł trzaskając drzwiami. Być może to jeszcze nie koniec sprawy. Włodawianka może się jeszcze odwołać do Związkowego Trybunału Odwoławczego przy PZPN. Ma na to 30 dni od momentu otrzymania pisma z LZPN. – Myślę, że to zrobimy. Będziemy walczyć do końca – zapowiada Nilipiuk. Problemem mogą być jednak koszty. Żeby skarga została rozpatrzona klub musi najpierw wpłacić do związkowej kasy 3,5 tys. zł.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama