Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

II Liga: Dla Hetmana Zamość to dopiero Świt

I pocieszające jest to, że mimo nienajlepszej sytuacji organizacyjnej klubu, do sportowego zmierzchu w Hetmanie jest jeszcze bardzo daleko. Budowana na prędce ekipa trenera Andrzeja Orzeszka, mimo że poległa w Nowym Dworze po indywidualnych błędach, pozostawiła po sobie dobre wrażenie.
Po pierwszych 45 minutach spotkania w Nowym Dworze więcej powodów do optymizmu mieli goście z Zamościa. Hetmańscy, mimo braku zgrania i jakiegokolwiek ligowego doświadczenia, mądrze rozgrywali piłkę i nie dopuszczali przeciwników do sytuacji strzeleckich. W zespole trenera Andrzeja Orzeszka na palcach jednej ręki można było policzyć zawodników, którzy występowali w podstawowym składzie w poprzednim sezonie. Resztę stanowili absolutni debiutanci pozyskani z AMSPN, wzmocnieni nowymi nabytkami – Arielem Lindnerem i Michałem Skórskim. – Dlatego mimo porażki jestem zadowolony z postawy zespołu. Gdyby chłopcy mieli tylko więcej doświadczenia i ogrania, ten mecz wcale nie musiał skończyć się takim wynikiem – mówił po spotkaniu trener Andrzej Orzeszek. Co więcej, po uderzeniu Michała Skórskiego wydawało się, że piłka przekroczyła linię bramkową Świtu. Futbolówka pospiesznie ekspediowana przez defensorów odbiła się jeszcze od wewnętrznej części poprzeczki i wyszła w pole. Arbiter z Bydgoszczy nie zareagował. – To był gol. Potwierdzali to kibice i piłkarze stojący za bramką – denerwował się po spotkaniu dyrektor sportowy Hetmana Zbigniew Pająk. Można tylko zgadywać czy po objęciu prowadzenia losy rywalizacji potoczyłyby się inaczej. Faktem jest jednak, że po przerwie stroną dominującą był już zespół gospodarzy, który zdołał wypracować sobie kilka doskonałych sytuacji bramkowych. Po strzałach podopiecznych Piotra Mosóra piłka minimalnie mijała bramkę Mateusza Prusa lub w sukurs młodemu golkiperowi Hetmana przychodził słupek. Gole padły jednak po ewidentnych błędach gości. Najpierw Mateusz Prus źle wyprowadził piłkę, a w chwilę później musiał sięgać po nią do siatki, a w 63 min zamojski golkiper (nie wiedzieć czemu) postanowił łapać piłkę, którą należało wypiąstkować. Futbolówka przeleciała pomiędzy jego rękawicami. Michał Jagodziński skwapliwie skorzystał z prezentu. W dodatku w 80 min drugi żółty kartonik obejrzał Marcin Grunt i w praktyce było już po meczu. Honorowe trafienie mógł jeszcze zapewnić niezwykle aktywny Marek Fundakowski, ale dobrze dysponowany Bartłomiej Fogler wyczuł intencje zamojskiego snajpera. Świt Nowy Dwór Mazowiecki – Hetman Zamość 2:0 (0:0) BRAMKI 1:0 – Gurzęda (49), 2:0 – Jagodziński (63). SKŁADY Świt: Fogler – Adamczyk (85 Strzałkowski), Gurzęda, Reginis, Lendzion, Lewicki (46 Kończyński), Obem, Enow, Wojtczak (46 Jagodziński, Kucharczyk (90 Drwęcki), Zjawiński. Hetman: Prus – Frączek, Staszewski, Grunt, Demusiak, Litwiniuk, Skórski, Kycko, Kaczmarek, Lindner, Fundakowski. Żółte kartki: Zjawiński (Ś) – Grunt, Fundakowski (H). Czerwona kartka: Grunt (za drugą żółtą). Sędziował: Marcin Liana (Bydgoszcz). Widzów: 400.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama