II liga: Powiedzieli po meczu Świt - Hetman
Prezentujemy pomeczowe rozmowy ze szkoleniowcami obu zespołów, a także obrońcą Hetmana, Łukaszem Frączkiem.
- 26.07.2009 18:41
• Stoper na prawej stronie obrony, 17-latek debiutujący na skrzydle i mnóstwo nowych twarzy w pozostałych formacjach. Mimo braku zgrania wyglądało to bardzo obiecująco.
– Staraliśmy się szanować piłkę i nie tracić jej głupio. Podjęliśmy walkę. Długo nie było widać, że tak naprawdę brakuje nam zgrania i zrozumienia na boisku. Szkoda tylko, że nie udało nam się konsekwentnie zagrać tego samego po zmianie stron. Mamy bardzo młody zespół. Chłopcy są próbowani na różnych pozycjach, na których nigdy wcześniej nie występowali. Myślę, że z każdym tygodniem będzie lepiej. Ciężko pracujemy na treningach.
• Co się stało w drugiej połowie?
– Zaważyły nasze indywidualne błędy. Mam nadzieję, że to cena pierwszego meczu i w kolejnych spotkaniach przestanie się nam to przydarzać. Niestety, muszę przyznać, że były to szkolne błędy. Świt miał sporo sytuacji do zdobycia bramki, ale nie potrafił zamienić ich na bramkę, to już ich problem. Ale liczy się to co w siatce, a tutaj musimy uderzyć się w piersi. Zrobiliśmy im dwa prezenty.
• W przerwie w waszej szatni było bardzo cicho.
– Bo nie było powodu żeby było inaczej. Wszystko układało się po naszej myśli. Trener podkreślał, że chociaż nie stworzyliśmy sobie wielu sytuacji, to mecz jest jak najbardziej do wygrania.
• Druga żółta kartka Marcina Grunta nie została pokazana zbyt pochopnie? Ta decyzja zredukowała wasze nadzieje do minimum.
– Niestety, to miało spory wpływ na naszą grę. Zdecydowanie trudniej było nam zaatakować, bo przede wszystkim trzeba było zadbać o asekurację luki po Marcinie. Świt prowadził ataki akurat jego sektorem. Czy żółte kartki były zasłużone? Wydaje się, że tak. Dwukrotnie faulował, ale taki jest fach obrońcy.
• Jest pan zadowolony z takiego otwarcia ligi?
– Dopiero po końcowym gwizdku. Nie podobała mi się za to pierwsza połowa. W ogóle nie graliśmy skrzydłami, boki obrony również nie podłączały się do akcji ofensywnych. Dlatego zdecydowałem się na zmiany i to od nich dopiero zaczęła się gra. W drugiej połowie zaprezentowaliśmy się już tak, jakbym życzył sobie w kolejnych spotkaniach.
• To był dopiero pierwszy mecz, na co stać drużynę beniaminka z Nowego Dworu?
– Otrzymaliśmy wyraźne dyspozycje od zarządu. Mamy obronić się w II lidze. Dopiero po pierwszej rundzie będzie można tak naprawdę powiedzieć, do której grupy zespołów będziemy należeć. Do tych, którzy rozdają karty, czy tych, którzy chwytają blotki. Szczerze przyznam, że nie znam możliwości i potencjału zespołów, z którymi przyjdzie nam rywalizować. Dopiero zacznę rozpoznanie. Zamierzam oglądać przynajmniej jeden mecz w każdej kolejce.
• Jeśli Świt ma się bronić przed spadkiem, to o co ma grać Hetman?
– Tak jak my Hetman dopiero buduje zespół. Niewątpliwie im również przydałyby się znaczące wzmocnienia. Ja takie planuję, ale słyszałem, że w Zamościu są duże problemy z finansami. Życzę Hetmanowi jak najlepiej, szkoda żeby taki klub spadł z ligi.
– Jesteśmy zespołem, który dopiero praktycznie powstaje. Na dzień dzisiejszy dysponujemy dziesiątką zawodników z pola, a na ławce rezerwowych mamy trzech juniorów. Nasz skład na tle bardzo mocnego beniaminka nie wyglądał tak źle, jak wskazywałby na to wynik.
Proszę mi wierzyć, że Świt będzie w tej lidze bardzo wysoko w tabeli. To mocny zespół. Mają silnych i wysokich obrońców, są mocni przy stałych fragmentach, a do tego cały zespół jest wybiegany i przygotowany do fizycznej walki przez pełne 90 minut.
Jechałem tutaj, teraz przyznam, z duszą na ramieniu. Okazało się, że rozpoznanie walką pokazało, że nie jest z nami jeszcze tak źle. Pewnie, że nie będzie nam łatwo utrzymać się w lidze, ale są powody do optymizmu. Zespół składa się z młodych chłopców. Brakuje im doświadczenia i ogrania, ale dzisiaj pokazali, że warto na nich stawiać. Myślę zwłaszcza o Rafale Kycko i Tomku Demusiaku. Mimo młodego wieku zagrali bardzo dojrzale. Obaj dobrze rokują na przyszłość.
W środę gramy spotkanie pucharowe z Concordią i nie może być mowy o jakimkolwiek odpuszczaniu. Wyjdziemy na boisko i powalczymy o kolejną rundę. Wiemy, że kibice chcieliby, żeby do Zamościa na mecz z Hetmanem przyjechał jakiś pierwszoligowiec.
Reklama













Komentarze