Święto sportu ludowego w Wierzbicy
W Wierzbicy odbyły się wczoraj jubileuszowe X Igrzyska Ludowych Zespołów Sportowych. Najpierw była oficjalna prezentacja uczestników, potem przyszedł czas na odznaczenia i wyróżnienia. Dopiero potem do rywalizacji przystąpili sportowcy. Wszyscy dobrze się bawili i swoich sił chcą spróbować także za rok.
- 26.07.2009 18:09
Odznaczeniami Prezydenta RP uhonorowano Józefa Poteruchę, przewodniczącego Rady Wojewódzkiej LZS, Elżbietę Orzechowską i Zbigniewa Radziejczuka, rozdano też pamiątkowe medale \"Za zasługi dla sportu amatorskiego”, puchary dla najlepszych dziesięciu gmin i powiatów.
Wśród gości honorowych byli m. in. marszałek woj. lubelskiego Krzysztof Grabczuk, członek zarządu województwa Arkadiusz Bratkowski. Na zawodach pojawili się też dwaj zawodnicy Orłów Kazimierza Górskiego: Jan Domarski i Jerzy Kraska. – Obecnie sport wiejski podupada i winą za to należy obciążyć samorządy, dlatego takie igrzyska to dobra okazja do promocji sportu jak też gmin, powiatów – przekonuje Domarski.
Przyszedł w końcu czas na to, co najlepsze, i co jest sednem Igrzysk LZS – zaczęła się sportowa rywalizacja. Zmagania zawodników i zawodniczek prowadzone były równocześnie w kilku miejscach i w różnych konkurencjach. Była m.in. piłka nożna, siatkówka, koszykówka, ale też konkurencje indywidualne. Wysoki poziom miał skok w dal dziewcząt z roczników 1994-95. Najlepszą okazała się Magdalena Wronka z Tyszowiec, na co dzień trenująca bieg na 100 m w Agrosie Zamość.
– 4,94 m to dobry wynik, przed rokiem w Miączynie wygrałam na 100 m, w tym spróbowałam sił na skoczni – chwali się Wronka. Niedaleko skoczni, pod okiem policji, zorganizowano tor przeszkód dla konkurencji bezpieczeństwa ruchu drogowego. – Jeszcze trzęsą mi się ręce, cała się telepię. Najtrudniejszy był przejazd przez deskę-pochylnię. Całość zajęła mi 38 sekund – mówiła tuż po zejściu z roweru Urszula Piasecka, na co dzień pracownica w Urzędzie Gminy w Łaszczowie.
Sporym zainteresowaniem cieszyły się przeciąganie liny przez kobiety, rzut oponą traktorową, przenoszenie na czas worków z piaskiem przez mężczyzn, a także dwie najnowsze konkurencje: ujeżdżanie byka (tzw. rodeo) i dojenie sztucznej krowy. – Źle złapałem worek 50 kg i przewróciłem się, stąd trochę mieliśmy dłuższy czas – żalił się Konrad Pazyna z Wojsławic, debiutant na igrzyskach. – Kobiety są naprawdę silne, mam nadzieję, że dojdziemy do finału i wygramy – cieszyła się po przejściu z koleżankami ćwierćfinału Stanisława Chudyga z gminy Rachanie, startująca w przeciąganiu liny. – Było fajnie, razem z koleżanką udoiłyśmy prawie dwa litry. Jednak nie wygramy, byli od nas lepsi – mówiła Ewelina Suska, uczennica klasy III gimnazjum w Telatynie.
Reklama













Komentarze