Reklama
Podnoszenie ciężarów: Leonienko: Niewykluczone, że zakończę sportową karierę
Sztangista MULKS Terespol Piotr Leonienko nie odwoła się od decyzji Komisji Antydopingowej i nie wniesie wniosku o przebadanie próbki \"B”, pobranej podczas Młodzieżowych Mistrzostw Polski w Gdańsku. – Jestem sam ze swoim problemem, nie mam już zdrowia, by walczyć o swoje – mówi zawodnik.
- 28.07.2009 18:15
W próbce \"A” komisja stwierdziła niedozwolony środek – amfetaminę. Sztangista został poinformowany o wynikach listem poleconym z Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. Zawodnik nie zamierza jednak prosić o przebadanie próbki \"B”. Dlaczego?
– Uważam, że to już nic nie zmieni – mówi Leonienko. – Każdy, kto chciał, dowiedział się już o tym co mnie spotkało. Próbka \"B” nie wykaże nic nowego, tylko potwierdzi pierwszy wynik. Nadal uważam, że ktoś mi to zrobił celowo, dodając narkotyk do napoju lub pokarmu. W klubie są już dla mnie zamknięte drzwi. Byłem tam po raz ostatni w piątek, jednak nie mogłem trenować. Co więcej, trener Piotr Cecot poinformował mnie, że do czasu rozliczenia się ze sprzętu, klub zabiera mi sprzęt muzyczny z siłowni, a która jest moją prywatną własnością. MULKS korzystał zz moich sukcesów, a jak przyszły ciężkie dni, już im na mnie nie zależy. Niewykluczone, że zakończę sportową karierę.
Jak często bywa w takich sytuacjach, jedna iskra, może wywołać niebezpieczną pożogę. Niewykluczone, że pomiędzy zawodnikiem i klubem z Terespola nie układało się najlepiej od dłuższego czasu. – Postawa naszego zawodnika w relacjach z nami jest nie najlepsza – mówi trener Cecot. – W piątek nie dało się z nim nawet spokojnie porozmawiać, cały czas na nas krzyczał. Z tego, co wiem, sztangista naraził też klub na straty. Nie pojechał na zgrupowanie kadry narodowej przed dwoma tygodniami. A sami czyniliśmy starania o to by mu je załatwić. Jeśli chodzi o wieżę...Sztangista musi się rozliczyć z butów oraz dresów, a klub odda mu sprzęt.
Okazuje się, że czara goryczy przelała się w momencie nie pojawienia się zawodnika na obozie kadry narodowej, jeszcze przed incydentem z amfetaminą. – Wiadomo, że klub nie jest najbogatszy, dlatego załatwiliśmy obóz z kadrą. Piotr Leonienko w swoim zachowaniu jest momentami na wskroś arogancki, często mówi różne rzeczy, często ze sobą sprzeczne. Jako powód nie dotarcia na obóz (13.07-25.07) podał kłopoty z komunikacją, czyli z Terespola do Giżycka. Dlatego, od tamtego incydentu aż do ostatecznego wyjaśnienia sprawy, zawiesiliśmy go w prawach zawodnika – dodaje Marek Zielonka, prezes MULKS.
Z ostatniej chwili: we wtorek, w godzinach popołudniowych sztangista definitywnie rozliczył się z klubem.
Reklama













Komentarze