Żużel: Lubelski KMŻ myśli o przyszłym sezonie
Kiedy w Lublinie powstawał Redstar KMŻ Lublin działacze mówili o szybkim awansie do I ligi. Niestety, celów nie udało się zrealizować, bo za silny okazał się węgierski Speedway Miszkolc.
- 08.09.2009 22:36
– Pewnie, że jesteśmy zawiedzieni, ale nie poddajemy się i będziemy jeździć dalej. Nasz cel na przyszły sezon jest jasny: musimy wreszcie awansować do I ligi – powiedział Zbigniew Wojciechowski, prezes KMŻ.
Jednak zanim nasi żużlowcy zaczną myśleć o przyszłym sezonie, muszą jeszcze zmierzyć się z KSM Krosno w meczu o trzecie miejsce. Pierwsze spotkanie zostanie rozegrane w niedzielę w Krośnie, a rewanż dwa tygodnie później w Lublinie. – Chcemy godnie pożegnać się z kibicami, dlatego liczę, że chłopcy zmobilizują się i wyjdą zwycięsko z tej rywalizacji – dodaje Wojciechowski.
A co będzie później z Redstar KMŻ Lublin? – Później będzie podsumowanie sezonu – śmieje się Wojciechowski. – A na poważnie, to już w Miszkolcu kibice prosili mnie, abyśmy wystartowali w przyszłym sezonie. Gdybyśmy teraz odpuścili, to żużel zniknąłby ze sportowej mapy Lublina na wiele lat. Mam nadzieję, że władze miasta poważniej zainteresują się nami i przekażą więcej pieniędzy. W tym sezonie dostaliśmy zaledwie 100 tys. zł – żali się sternik Redstar KMŻ.
Aby realnie myśleć o awansie, w lubelskim klubie musi zajść kilka zmian. – Przede wszystkim będziemy mieli więcej czasu na skompletowanie składu. Kontrakty z zawodnikami zostaną inaczej skonstruowane, m.in. pojawią się wysokie kary za niestawienie się na meczu.
Zabraknie również Tomasza Piszcza i Davida Howe\'a. Oni zlekceważyli klub, zawodników i kibiców – wyjaśnia Wojciechowski. – Uważam, że Tomka powinno się ukarać. Tak nie można się zachowywać. On ma jeszcze kilka spotkań w \"jakimś” angielskim Berwick, więc może nie go obchodzi los KMŻ – powiedział zbulwersowany Karol Baran, lider lubelskiej drużyny.
To właśnie na zatrzymaniu na przyszły sezon Barana i Jacka Rempały najbardziej zależy władzom lubelskiego klubu. – Oprócz niego warto dać jeszcze szansę Tomkowi Rempale, Hynkowi Stichauerowi i Luboszowi Tomickowi.
Chciałbym również, aby na swoim stanowisku pozostał Rafał Wilk – dodaje Wojciechowski. – Jeżeli tylko działacze będą mnie chcieli i dogadamy się w sprawach kontraktu, to nie widzę przeszkód, aby pozostać w KMŻ – dodał Baran.
Reklama













Komentarze