Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Rolnicy z Zamojszczyzny majstrują cuda z byle czego

Myśl techniczna w narodzie nie ginie. Wystarczy wyciągnąć silnik z fiata 126 p, dołożyć do tego podwozie z żuka i siedzenie z mercedesa i już mamy traktor. Jeśli potrzebna jest maska, też nie ma problemu. Od czego są… kaloryfery?
– Ludzie nie mają pieniędzy na nowoczesne traktory czy maszyny, dlatego kombinują takie urządzenia z czego się da – mówi 50-letni rolnik z okolic Suchowoli. – Niektóre wychodzą świetnie! A jak się zepsują, można z nich zrobić… coś innego. Maciej Dziewulski z Zamościa podziwia racjonalizatorskie dokonań swojego teścia Waldemara ze Skaraszowa. Mężczyzna wykonał m.in. spory ciągnik (silnik ma z młockarni, a obudowę z kaloryferów), mechaniczną krajalnicę do tytoniu i kosiarkę do trawy na bazie z pralki \"Frania”. – Przechowywał mnóstwo trybików, sprężyn, sztabek i kawałków blachy. Jak mu coś było trzeba… to sobie zrobił. Tak wykonał też np. instalację CO w domu – wspomina Dziewulski. – Niestety, teść niedawno zmarł, ale jego maszyny funkcjonują bez zarzutu. W okolicach Suchowoli można spotkać wiele pojazdów wykonanych z tego… co było pod ręką. Grzegorz Makochoń z pobliskiej Feliksówki jest dumny ze swojego ciągnika \"Sama”. To prosta, niezawodna konstrukcja. Traktor ma wmontowany silnik z fiata 126 p, podwozie z \"żuka”, a wygodne siedzenie z mercedesa. – Wykonał go niejaki pan Bielak z Szewni Dolnej – tłumaczy Makochoń. – Pojazd pali jak maluch, a pracuje jak traktor! Spokojnie uciągnie kilkutonowy ładunek np. przyczepę z drzewem. W sumie podstawowa konstrukcja kosztowała ok. 1 tys. zł. Takich ciągników jest już w okolicy kilka. Mężczyzna wprowadził jednak w \"Samie” kilka ulepszeń, np. światła i wygodny fotel. – Muszę zrobić mu kabinę – tłumaczy Makochoń. – Zobaczę jeszcze z czego… Stodoły i garaże na Zamojszczyźnie pełne są racjonalizatorskich dokonań. Wynalazcy zasiadają też na urzędniczych stołkach. Najsławniejszy z nich to Tomasz Pańczyk, wójt Sułowa. Jego \"Fela”, czyli skraplarka do emulsji asfaltowej zamontowana na samochodzie Star 220 załatała przez kilkanaście lat kilkadziesiąt kilometrów gminnych dróg. Dobrze sprawdza się też \"Ziuta”. To zgniatarka do butelek PET, która przerabia kilka ton surowca rocznie. Wójt utwardzał też drogi matami z wierzby energetycznej. – Teraz pracuję nad inną, dużą sprawą – mówi Pańczyk. – Konsultuję się w tej sprawie z pracownikami AGH w Krakowie i Politechniki Lubelskiej. Na razie nie mogę powiedzieć co to jest, ale ten nowy pomysł dotyczy… biomasy. Najsłynniejszym \"Samem” jest pojazd Pana Samochodzika, znanego bohatera cyklu powieści Zbigniewa Nienackiego. Wykonał go jego kuzyn. Auto było brzydkie, ale niezawodne i wyjątkowo szybkie. Potrafiło też pływać. M.in. dzięki niemu bohater pomógł ująć wielu groźnych przestępców, rozwiązał mnóstwo zagadek historycznych i odnalazł bezcenne skarby.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama