Reklama
Młodzi szturmują posady w zamojskich urzędach
Najwięcej chętnych do pracy jest w zamojskim Powiatowym Urzędzie Pracy. O stanowisko młodszego referenta ubiega się tam aż 80 osób. Oblegany jest też m.in. magistrat i starostwo. Trochę luźniej jest w gminach.
- 12.10.2009 13:39
– Moja praca daje mi ogromną satysfakcję i nie ma w niej miejsca na nudę – zapewnia 26-letni Karol Garbula, rzecznik prezydenta Zamościa. – To co robię, jest też zgodne z moim wykształceniem i zainteresowaniami. To naprawdę ważne.
Karol Garbula jest specjalistą m.in. od komunikacji społecznej. Studiował na krakowskiej AGH. Aby zostać zamojskim urzędnikiem, musiał stanąć do konkursu. Startowało w nim 7 osób. Wygrał. W ciągu zaledwie kilku lat awansował aż o dwa szczeble i jest teraz urzędniczym podinspektorem.
O takim starcie wielu młodych ludzi może tylko poważyć. W Zamościu jest dokładnie 4 tys. 135 bezrobotnych z czego aż 603 osoby mają dyplomy wyższych uczelni.
Ich CV i listy motywacyjne leżą we wszystkich urzędach. Najbardziej oblegane jest stanowisko młodszego referenta.
W zamojskim \"pośredniaku” o każdy taki skromny etat stara się 80 osób.
– Sytuacja na rynku lokalnym nie jest najłatwiejsza – mówi Jan Kozyra, dyrektor PUP w Zamościu. – Praca w administracji jest stabilna, a pensje są wypłacane w terminie. W prywatnych firmach bywa z tym różnie. Nasi pracownicy mają też otwartą drogę do awansu i mogą podnosić kwalifikacje.
W niektórych wydziałach UM o każde miejsce ubiega się 60 osób.
– O takie posady starają się głownie studenci, lub absolwenci wyższych uczelni – tłumaczy Otylia Młynarska-Chojnowska, dyrektor Organizacyjno-Administracyjnego zamojskiego UM. – Mają oni odpowiednie wykształcenie, ale nie zdobyli np. stażu pracy. Aby zostać młodszym referentem, nie jest on wymagany.
– U nas o takie stanowisko stara się ponad 20 osób – dodaje Jerzy Zawadzki, sekretarz Starostwa Powiatowego w Zamościu. – Gdy potrzebne kwalifikacje np. w dziedzinie budownictwa, do konkursów staje po kilka osób.
Ile zarabia początkujący urzędnik? – 1,5 tys. brutto – mówi dyrektor Kozyra. – W UM dostają więcej o 500 do 600 zł.
31-letni mieszkaniec Zamościa jest absolwentem jednej z zamojskich uczelni. Jest bezrobotny, ale marzy o założeniu własnej restauracji. Szukał pracy gdzie się tylko dało. Także w urzędach.
– Młodzi ludzie chcą się gdzieś zahaczyć – tłumaczy. – Taka proza życia… Składają podania w urzędach, bo gdzieś pracy trzeba szukać… I one tona w przepastnych biurkach.
Dlaczego? – Wystarczy popatrzeć na zamojskich dyrektorów – kwituje. – Niektórzy siedzą na stołkach po kilkadziesiąt lat. Nie straszne im np. zmiany ustrojowe. Młodzi są dla nich zagrożeniem. Przemawia przeze mnie gorycz, ale taka jest prawda.
Na wsi także nie jest lepiej. W UG Susiec o stanowisko młodszego referenta starają się po 3 osoby. To nie jest reguła. – Od dawna szukamy osoby mogącej objąć stanowisko kierownika Warsztatów Terapii Zajęciowej w Grabowicy – mówi Franciszek Kawa, wójt Suśca. – Mieliśmy już dwa nabory, ale osoby starające się nie miały odpowiednich kwalifikacji. M.in. nie miały trzech lat pracy na stanowisku urzędniczym. Niedługo znów ogłosimy konkurs.
Reklama
Komentarze