IV Liga: Zła sytuacja w Janowiance, trener wziął winę na siebie
Koszmar piłkarzy i kibiców Janowianki nareszcie dobiegł końca. W niedzielę zespół z Janowa Lubelskiego przerwał serię czterech porażek z rzędu, pokonując na wyjeździe Ładę Biłgoraj 4:3.
- 27.10.2009 17:31
Zwycięstwo ma podwójny wymiar. Dzięki niemu posadę uratował trener Dariusz Brytan, który wobec fatalnych wyników podał się do dymisji. Na razie nie została ona przyjęta.
Ale źle dzieje się ostatnio nie tylko w samej drużynie. O kiespkiej sytuacji Janowianki świadczy też fakt, że od prawie czterech miesięcy klub nie ma szefa. Bezkrólewie zaczęło się w lipcu, kiedy z funkcji pełniącego obowiązki prezesa zrezygnował Andrzej Krawiec.
Z powodu wakacji walne zebranie wyborcze zaplanowano na wrzesień. Jednak nie doszło ono do skutku. – Nie wiem z jakich powodów – mówi Andrzej Krawiec, który mimo rezygnacji cały czas zasiada w zarządzie klubu. – Trudno mi się wypowiadać na ten temat, bo tymi sprawami zajmuje się wiceprezes Krzysztof Deruś – dodaje.
W kwestii dymisji szkoeniowca Krawiec podkreśla, że Brytan sam podjął taką decyzję i nikt go do tego nie zmuszał.
– Trener całą winą za ostatnie niepowodzenia wziął na siebie. A ponieważ nie było komu powierzyć drużyny poprosiliśmy go, żeby został jeszcze na minimum dwa mecze – dodaje działacz Janowianki.
Zarząd przeprowadził też męską rozmowę z piłkarzami, którzy jak się okazało stanęli murem za swoim szkoleniowcem.
– Też poczuli się winni za to, że nie było wyników. Powiedzieli, że postarają się te dwa mecze zagrać dla Darka. Spotkanie z Lublinianką zostało przełożone, ale z Ładą już coś drgnęło – opowiada Krawiec.
Swoją teorię na ten temat ma kierownik drużyny. – Tak to już jest, że jak się wpadnie w dołek to ciężko z niego wyjść – uważa Tadeusz Rząd.
– Ale mam nadzieję, że wygrana z Ładą da chłopakom impuls, żeby poszli do przodu. Dużo nam dał powrót Tomka Sadowskiego, który na \"dzień dobry” strzelił dwa gole – dodaje.
Z trenerem Brytanem nie udało nam się wczoraj skontaktować, bo miał wyłączony telefon. Z kolei wiceprezes Deruś nie odbierał komórki.
Reklama













Komentarze