Żużel: Karol Baran czeka na operację
Rafał Wilk, trener lubelskiego KMŻ, chce zatrzymać żużlowców, którzy w tym roku tworzyli trzon zespołu. Jednym z nich jest Karol Baran, ale zawodnik jeszcze nie myśli o przyszłorocznych startach.
- 28.10.2009 11:21
W tej chwili czeka na operację nogi i dopiero po wyjściu ze szpitala zastanowi się nad klubową przynależnością.
– Ponad dwa lata temu odniosłem uraz nogi i kość trzeba była zespalać drutem. Teraz należy go usunąć – wyjaśnił Karol Baran.
– I tak zbyt długo z tym zwlekałem. Sądziłem, że będę miał zabieg 28 października, ale znowu coś się skomplikowało i do szpitala trafię chyba w połowie listopada. Później przez 6 tygodni będę chodził o kulach, a kolejnym etapem jest rehabilitacja.
Muszę przez to przejść. Mogę się tylko cieszyć, że w tym sezonie nie miałem poważniejszych kraks i problemów zdrowotnych. Złamany obojczyk to drobiazg. Byłbym w większych tarapatach, gdyby coś się stało z \"zadrutowaną” nogą.
To najlepiej świadczy, jakim ryzykownym krokiem był udział w drugoligowej rywalizacji. Ale nie żałuję. W każdym meczu dawałem z siebie wszystko, nie przymykałem gazu, chociaż były spotkania, w których problemy z motocyklem psuły moje plany.
Szkoda, że udało się awansować. Czy zdecyduję się na dalsze występy w lubelskiej drużynie? Na wiążące deklaracje jeszcze za wcześnie. Na razie rozmawiałem tylko z trenerem, natomiast z działaczami nic nie jest ustalone.
– Chcemy spotkać się w Lublinie – powiedział trener Rafał Wilk.
– Był nawet ustalony termin, ale okazało się, że nie wszystkim odpowiada. Niedługo jednak musimy przystąpić do budowania drużyny.
Słyszałem, że krajowi zawodnicy zostali spłaceni, co może ułatwić pertraktacje. Każdy z żużlowców, na których mi zależy, wstępnie wyraził zainteresowanie dalszą jazdą w barwach KMŻ, ale to tylko ustne ustalenia.
Pewność będę miał, kiedy umowy zostaną podpisane. Muszę też wiedzieć, jakie plany mają działacze, jakie będą możliwości finansowe.
Reklama













Komentarze