IV liga: Zwycięstwa Chełmianki, Huraganu, Janowianki i Olendra. Remis Orionu z Ładą
Po sobotnim meczu z Cisami piłkarze Chełmianki jeszcze bardziej umocnili się na pozycji lidera. „Biało-zieloni” bez problemu pokonali beniaminka i wobec straty dwóch punktów przez Unię i Orion ich przewaga nad grupą pościgową zwiększyła się do czterech „oczek”.
- 01.11.2009 16:24
– Były momenty, że mecz układał się tak, iż wcale nie musieliśmy przegrać – uważa Andrzej Depta, trener Cisów. – Między innymi, przy stanie 0:1, w dobrej sytuacji pod bramką Chełmianki znalazł się Paweł Kamiński i szkoda, że z niej nie skorzystał. Pod tym względem gospodarze byli skuteczniejsi od nas i dlatego wygrali – dodaje.
Najwięcej krwi napsuł Cisom bramkostrzelny duet napastników Chełmianki: Krzysztof Fajman i Sylwester Zdunek. – Są niesłychanie groźni. Zwłaszcza szybki i silny fizycznie Fajman, który dosłownie idzie jak czołg i trudno go powstrzymać – opisuje Depta.
W składzie gości zabrakło mającego problemy zdrowotne Dominika Malesy. Z kolei powoli do siebie wraca Grzegorz Żak. W jego przypadku o grze nie ma jednak na razie mowy.
Chełmianka – Cisy Nałęczów 2:0 (1:0)
Bramki: Fajman (24), Postój (69).
Chełmianka: Porzyc – Dyczko, Kogut, Grzywna, Borys (77 Krzyżak), Drzewicki, Wieczorek, Tatysiak (89 Żwirbla), Postój, Zdunek (83 Bala), Fajman.
Cisy: Gołębiowski – Lenartowicz, Perduta, Plewiński, Paluch (88 Sekrecki), Kamiński, Zgierski (88 Gieroba), Tupaj (46 Polak), Adamczyk, Dudek, Kadłubowski.
Żółte kartki: Tatysiak (Ch) – Lenartowicz, Perduta, Paluch (C). Sędziował: Krzysztof Hordejuk (Biała Podlaska). Widzów: 500.
Hetman kontynuuje fatalną serię. To już jedenasta porażka zespołu z Żółkiewki w tym sezonie. Jedyny gol w tym spotkaniu padł tuż przed końcem pierwszej połowy. Jego strzelcem był Radosław Klujewski, który powrócił do składu Huraganu.
Mimo zwycięstwa i awansu na dziewiąte miejsce w tabeli trener jedenastki z Międzyrzeca Podlaskiego był... niezadowolony. – Bo powinniśmy wygrać w Żółkiewce jakieś 5:0 – uważa Marek Pietruk. – Bardzo dobrych okazji nie wykorzystali Kwaśniewski i Klujewski. To były wręcz dwusetki. No ale najważniejsze są trzy punkty – puentuje szkoleniowiec.
Niski wynik z drużyną, którą do tej pory większość rywali lała niemiłosiernie to także efekt ubytków kadrowych w Huraganie. Z powodu kartek i choroby ze składu wypadło aż czterech podstawowych graczy: Aleksander Łocuk, Jarosław Szczepaniuk, Adam Osiej i Sebastian Mazur.
Goście bardzo narzekali na fatalny ich zdaniem stan murawy w Żółkiewce. – Boisko jest makabryczne. Na szczęście był to chyba nasz ostatni mecz tam w najbliższym czasie – kwituje Pietruk.
Hetman Żółkiewka – Huragan Międzyrzec Podl. 0:1 (0:1)
Bramka: Klujewski (42).
Hetman: Dąbała – Przemysław Skrzypczyński, Piotr Skrzypczyński, Tuczyński, Szczepiński, Pidek (67 Skorek), Sztohryn, Pawelec (46 Zabiegły), Palica, Wiszowaty (76 Szutko), Wójcik.
Huragan: Czerepienko – Tusz (90 Węgrzyniak), Brysztan, Szoman, Korniluk, Kwaśniewski, A. Szczepaniuk, Chromik (85 Maksymowicz), Chilimoniuk (70 Urbaniuk), Ślósarski, Klujewski.
Żółte kartki: Wiszowaty, Palica, Dąbała (Hetman) - Kwaśniewski, A. Szczepaniuk, Szoman (Huragan). Sędziował: Wojciech Rek (Lublin). Widzów: 100.
Piłkarze Janowianki wygrali drugi mecz z rzędu. Po Ładzie Biłgoraj tym razem głowę pod topór janowian położyli zawodnicy wyżej notowanego w tym sezonie Startu. Gospodarze przystąpili do tego spotkania bardzo zmobilizowani. Po tym jak do dymisji podał się ich trener Dariusz Brytan postanowili, że wygrają dla niego dwa najbliższe mecze. I udało się. Co prawda Janowianka nadal zajmuje trzynaste miejsce w tabeli, ale od ósmej Sparty dzielą ją już tylko trzy punkty, które „biało-niebiescy” mogą odrobić w zaległym meczu z Lublinianką.
Janowianka Janów Lub. – Start Krasnystaw 3:1 (1:0)
Bramki: P. Chmiel (29), Ł. Piecyk (75), Sudół (86, samobójcza) – Borys (79, z karnego).
Janowianka: Kielarski – Sobótka, Szarowski, Wachowicz, Oczkowski, Firosz, Duda, T. Sadowski, Chmiel, Gąbka, Piecyk.
Start: Ryć – Dowhoszyja, Gutowski (84 Tchórz), Wywrocki, Sz. Sawa (72 Mazurkiewicz), Pluta (46 Sudół), Chariasz, Berbeć, Bielak, Borys, Sadowski.
Żółte kartki: T. Sadowski (J). Sędziował: Jarosław Śledź (Biała Podlaska). Widzów: 250.
Olender nie dał najmniejszych szans borykającej się z ciągłymi kłopotami Lubliniance. Pierwsza połowa była jeszcze w miarę wyrównana, choć gospodarze już wtedy prowadzili 1:0 po golu Łukasza Kusiaka. W drugiej odsłonie rywalizację na murawie zdominowali już piłkarze z Soli.
– Lublinianka nie była wcale taka słaba – uważa Michał Furlepa, trener Olendra. – Po prostu w drugiej połowie my ruszyliśmy odważnie do przodu. Z kolei gościom brakowało siły przebicia w ataku. Odniosłem wrażenie, że nie mieli też wiary w siebie. Mieliśmy przewagę mentalną nad rywalem i ją wykorzystaliśmy – dodaje.
Gospodarze kończyli mecz w dziesiątkę, bo trzy minuty przed końcem drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną otrzymał strzelec pierwszej bramki Łukasz Kusiak. Po tym zwycięstwie i jednocześnie porażce Startu Krasnystaw Olender awansował na czwarte miejsce w tabeli. A do drugiej lokaty gwarantującej awans do trzeciej ligi tracą już tylko dwa „oczka”.
W zespole Lublinianki zadebiutował 19-letni Mateusz Turowski. – Trenuje z nami od tygodnia, grał wcześniej w juniorach a ostatnio był w Anglii – wyjaśnia Zbigniew Grzesiak, trener lublinian.
Olender Sól – Lublinianka 3:0 (1:0)
Bramki: Ł. Kusiak (40), Stelmach (60), Lalik (72).
Olender: Sasim – Łukasik (69 Blacha), Dobromilski, Dziedzic, Grelak, Chomicz, Lalik, Stelmach, Albingier, A. Kusiak (81 Różański), Ł. Kusiak.
Lublinianka: Zapał – Zieliński, Kursa, Borowski, Chmielnicki, Sobiech, M. Sebastianiuk, Góral, Wieczorek (51 Oszast), Martyniak, Kucharzewski (46 Turowski).
Żółte kartki: Lalik, Ł. Kusiak (O) – Wieczorek, Kucharzewski, Góral (L). Czerwona kartka: Ł. Kusiak (Olender, 87 min, za drugą żółtą). Sędziował: Piotr Wasyluk (Chełm). Widzów: 300.
Rozpędzony Orion został w końcu zastopowany przez Ładę. Choć wszystko wskazywało na to, że niedrzwiczanie zakończą sobotnie spotkanie z dorobkiem kolejnych trzech punktów.
Niestety dla nich, tym razem szczęście było po stronie gości z Biłgoraja, którzy zdobyli bramkę na wagę punktu już w doliczonym czasie gry. Szczęśliwym strzelcem był Artur Kukiełka.
Kibice z Niedrzwicy mogli sobie tylko pluć w brodę. – Żałujemy strasznie – nie ukrywa Waldemar Wiater, trener Orionu.
–Tym bardziej, że przy stanie 1:0 Tomek Kura miał dwie doskonałe sytuacje do podwyższenia wyniku. W dodatku straciliśmy gola grając w przewadze jednego zawodnika. To nie powinno mieć miejsca – dodaje.
Zdaniem szkoleniowca gospodarzy mecz nie był za piękny. Obie drużyny miały problemy z utrzymaniem się dłużej przy piłce. – Bałem się Łady, bo jest to zespół z kilkoma doświadczonymi graczami. Szkoda straconych punktów, ale z drugiej strony chłopcy po raz kolejny udowodnili, że nie boją się nikogo – uważa Wiater.
W przypadku Łady powtórzyła się historia z poprzedniego wyjazdowego meczu tej drużyny w Piotrowicach. Tam również był remis 1:1 a wyrównujący gol padł już w doliczonym czasie. – Po prostu konsekwentnie walczymy do samego końca – tłumaczy Ireneusz Zarczuk, grający trener Łady, który z powodu czerwonej kartki nie dotrwał na boisku do końcowego gwizdka sędziego.
Dlaczego? – Przy moim strzale obrońca Orionu zagrał piłkę ręką, na co zareagowałem zbyt żywiołowo i sędzia uznał, że go obraziłem. Zrobiłem tak, bo arbiter nie zagwizdał w tej sytuacji, a piłka ewidentnie zmierzała w światło bramki – twierdzi Zarczuk. Mimo tego szkoleniowiec gości był zadowolony po meczu. – Na pewno nie byliśmy gorsi od Orionu. Spodziewałem się, że będzie nam się ciężko grało w Niedrzwicy. Ale konsekwencja zrobiła swoje. I za to należą się duże brawa moim zawodnikom – kończy.
Orion Niedrzwica – Łada Biłgoraj 1:1 (1:0)
Bramki: Kucharski (44) – Kukiełka (90+1).
Orion: Jaśkowiak – P. Gorczyca, Golisz, Kosidlak, Piwowarski, Witek (59 M. Gorczyca), Kucharski, Gutek (82 Olko), Szymuś (67 Feliński), Boguszewski, Kura.
Łada: Paczos – Skrzypek, Bubiłek, Kukiełka, Fulara, Obszyński (90+5 Bednarz), Misarz (67 Rataj), Onkiewicz, Komosa (59 Rozwadowski), Zarczuk, Garbacz.
Żółte kartki: Piwowarski, Kucharski (O) – Onkiewicz, Rozwadowski, Paczos (Ł). Czerwona kartka: Zarczuk (Łada, 81 min, za krytykowanie sędziego). Sędziował: Artur Krasowski (Biała Podlaska). Widzów: 100.
Reklama













Komentarze