Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

IV Liga: Chełmianka już myśli o wzmocnieniach, dwa punkty do mistrzostwa

\"Biało-zieloni” już w najbliższą sobotę mogą sobie zapewnić tytuł mistrza jesieni. Szyki pokrzyżować mogą im tylko dwie drużyny: Unia Bełżyce i Orion Niedrzwica.
Pytanie tylko czy będą w stanie? Chełmianka nie przegrała do tej pory meczu i trudno oczekiwać, że stanie się tak w dwóch ostatnich spotkaniach z Huraganem Międzyrzec Podlaski (wyjazd) i Orlętami Łuków (u siebie). Choć trener lidera przestrzega przed zbyt dużym optymizmem. – Gramy o trzy punkty, ale to tylko sport – mówi Paweł Łapiński. – Huragan jest dobry w meczach u siebie. Dla nas nie jest to łatwy rywal, bo pamiętam jak w tamtym roku zremisowaliśmy z nim na naszym boisku. Kibice z Chełma nie wyobrażają sobie jednak żeby teraz mogło dojść do powtórki tej sytuacji. Tym bardziej, że do składu lidera po pauzie za kartki powrócą Kamil Drob i Arkadiusz Słomka. Ale nie jest wcale pewne, że znów wskoczą do pierwszej jedenastki. W meczu z Cisami bardzo dobrze zaprezentowali się bowiem ich zmiennicy: Łukasz Drzewiecki i Łukasz Postój. Pierwszy zaliczył dwie asysty, drugi strzelił bramkę. Ofensywa to w tym sezonie mocny punkt Chełmianki. Prawdziwym objawieniem okazał się Sylwester Zdunek. 21-letni napastnik pozyskany latem z Nordu Wysokie strzelił już siedem bramek i zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji najlepszych snajperów IV ligi. – Już po pierwszym sparingu wiedziałem, że to dobry chłopak i będziemy mieć z niego pożytek. Mieliśmy szczęście, że przyszedł na studia do Chełma. I nawet nie musieliśmy za niego dużo płacić – twierdzi Łapiński. Szkoleniowiec liczy, że równie trafne transfery uda się przeprowadzić zimą. – Chcielibyśmy wzmocnić zespół dwoma lub trzeba zawodnikami, ale za wcześnie w tej chwili na konkrety. Na pewno jednak naszym problemem jest krótka ławka i będziemy szukać ludzi do jej poszerzenia – zapowiada Łapiński. O tym samym myślą w Bełżycach. Skład Unii kruszy się coraz bardziej. Tym razem wypadł z niego kontuzjowany Jarosław Walęciuk. Po remisie w Rejowcu wicelider chce się odkuć w meczu z POM Iskrą Piotrowice. – Zawsze szło nam z nimi dobrze i teraz też nie powinno być inaczej – uważa Tomasz Kamiński, trener Unii, który nie może odżałować dwóch punktów straconych ze Spartą. – No, ale najważniejsze, że wciąż jesteśmy w grze – dodaje. Do gry wracają też piłkarze Janowianki Janów Lubelski, którzy w sobotę wygrali drugi raz z rzędu. – Dymisja trenera została przymrożona – mówi Krzysztof Deruś, wiceprezes klubu, nawiązując do niepewnej przyszłości Dariusza Brytana. Ale dodaje: O tym co będzie dalej zadecyduje zarząd.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama