Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Policjanci z Turobina pomogli oszukanym warszawiakom odzyskać pieniądze

Kupili używany samochód, ale do domu nie dojechali, bo rozkraczył im się po drodze. Dzięki zdecydowanej postawie policji, parze warszawiaków udało się odzyskać pieniądze.
Jeździli po stolicy wysłużonym samochodem, dlatego postanowili zamienić go na nowszy model. Znaleźli ofertę mieszkańca Turbina w powiecie biłgorajskim, który chciał pilnie sprzedać siedmioletniego renaulta lagunę. Paweł Gwizd wraz z sympatią pojechał na miejsce. – Właściciel przekonywał, że auto jest w idealnym stanie, że z żalem je oddaje, ale potrzebuje pieniędzy na ocieplenie domu – wspomina. Zapłacili 18,5 tys. zł, podpisali umowę i ruszyli w drogę. Po przejechaniu 60 km samochód odmówił posłuszeństwa. – Dzwoniliśmy do poprzedniego właściciela, ale on się zapierał, że nigdy wcześniej nie miał z autem problemów – opowiada warszawianin. Po godzinie samochód w końcu odpalił, a nowi właściciele pojechali nim prosto do autoryzowanego serwisu. – Okazało, że kupiliśmy wrak samochodu – informuje pan Paweł. Pracownicy lubelskiego serwisu od razu poznali lagunę, bo dwa tygodnie wcześniej przeprowadzali w niej przegląd. Gdy 30-letni właściciel usłyszał wówczas, że naprawa elektroniki ma go kosztować 10 tys. zł oznajmił, że nie będzie reperował auta, tylko je sprzeda. Warszawiacy natychmiast zadzwonili na policję. – Nikt nas nie spławił, nie drwił z naszej głupoty, tylko zostaliśmy poproszeni o stawienie się na posterunku w Turobinie – opowiada Gwizd. Tamtejsi funkcjonariusze wiedzieli już o całym zajściu. St. sierż. Grzegorz Kwiecień udał się zaraz do poprzedniego właściciela laguny, a jego kolega, sierż. Dariusz Snopek, podnosił zdołowaną parę na duchu. Po 20 minutach Kwiecień wrócił na posterunek z 30-latkiem, który miał przy sobie 18,5 tys. złotych. W obecności funkcjonariuszy umowy kupna-sprzedaży zostały zniszczone, a para ze stolicy odzyskała swoje pieniądze. Z postawy mundurowych z Turobina zadowoleni są ich przełożeni. – W ten sposób buduje się zaufanie do policji – mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik prasowy KWP w Lublinie, który otrzymał od warszawiaków list z podziękowaniami. Właściciel laguny może spać spokojnie. Poszkodowani nie chcą, by ponosił konsekwencje. Ale ze zbyciem wadliwego samochodu na pewno będzie miał teraz kłopot. Kupując używany samochód, skorzystajmy z pomocy specjalisty, który sprawdzi jego stan techniczny. Gdy nie będzie miał większych zastrzeżeń, możemy spokojnie podpisać umowę. Właściciel renaulta laguny celowo chciał oszukać kupujących. Wiedział o usterce samochodu, co mogliby przed sądem potwierdzić pracownicy serwisu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama