Reklama
IV liga: Zwycięstwa Roztocza i Cisów. Remisy w Rejowcu Fabrycznym i Krasnystawie
Piłkarze Startu mają czego żałować po wczorajszym meczu z Orionem. Gospodarze obawiali się spotkania z trzecią drużyną ligi, ale jak się okazało, niepotrzebnie. – Przed pierwszym gwizdkiem sędziego remis wzięlibyśmy w ciemno – przyznaje Tomasz Pomian, drugi trener Startu. – Ale teraz możemy tylko żałować, bo Orion okazał się papierowym tygrysem – dodaje.
- 08.11.2009 21:46
Zdaniem Pomiana Start był dużo lepszym zespołem od rewelacyjnej w tym sezonie jedenastki z Niedrzwicy Dużej. – Mieliśmy mnóstwo sytuacji strzeleckich. Sebastian Sadowski mógł zdobyć trzy bramki, dobre okazje zmarnowali też Siergiej Borys i Sebastian Sudół. Zabrakło nam szczęścia – uważa szkoleniowiec.
Najlepszym zawodnikiem tego spotkania był 17-letni pomocnik Daniel Chariasz. – Chłopak zagrał po prostu świetny mecz – komplementuje piłkarza Pomian.
W Starcie pozostał niedosyt z remisu, przybyło też kolejne zmartwienie, bo w 15 min kontuzji nabawił się Tomasz Iwan. Trener Jarosław Góra musi więc w coraz większym stopniu stawiać na młodzież. Ale jak widać na przykładzie Chariasza zaczyna się to coraz bardziej opłacać.
W zespole Orionu zagrał dobrze znany w Krasnymstawie Tomasz Kura. Napastnik nie był jednak w stanie przechytrzyć swoich byłych kolegów z drużyny. – Rzeczywiście, w pierwszej połowie Start był lepszy i miał dwie znakomite okazje, ale rewelacyjne bronił u nas Rafał Jaśkowiak – twierdzi Waldemar Wiater, trener Orionu. – Ala druga połowa była w miarę wyrównana i gorąco było pod obiema bramkami. My się cieszymy z remisu.
Start Krasnystaw – Orion Niedrzwica 0:0
Start: Ryć – Banaszkiewicz, Dowhoszyja, Iwan (15 Pluta), Berbeć, Witkowski (70 Banasiak), Chariasz, Borys, Bielak, Sudół, S. Sadowski.
Orion: Jaśkowiak – Olko, Golisz, Kosidlak, P. Gorczyca, M. Gorczyca, Kucharski, Gutek, Witek, Kura, Boguszewski (80 Feliński).
Żółte kartki: Dwohoszyja, Iwan (S) – P. Gorczyca, Olko, Witek (O). Czerwona kartka: P. Gorczyca (Orion, 90 min, za drugą żółtą). Sędziował: Piotr Kozłowski (Zamość). Widzów: 300.
Derby Zamojszczyzny zakończyły się niespodziewaną wygraną Roztocza. To już drugie z rzędu zwycięstwo beniaminka. W poprzedniej kolejce zespół ze Szczebrzeszyna odprawił z kwitkiem Orlęta Łuków 2:1.
Podobnie jak wtedy, także i teraz, decydujący gol padł w ostatnich minutach gry. Tym razem kibiców gospodarzy uszczęśliwił Andrzej Świerczyński, który na boisku zameldował się zaledwie siedem minut wcześniej wchodząc z ławki rezerwowych. Zmienił Artura Lipskiego, bohatera spotkania z Łukowem.
W składzie gości już po kwadransie gry musiało dojść do przymusowej zmiany. W jednej z akcji Oskar Blacha został popchnięty przez piłkarza Roztocza i z impetem wpadł na metalowe ogrodzenie boiska w Szczebrzeszynie, które znajduje się w bliskiej odległości od linii bocznej. 20-letniego pomocnika szybko zastąpił Artur Łukasik.
To trzecia porażka Olendra w tym sezonie. Tym samym zespół z Soli nie sprawił urodzinowego prezentu swojemu trenerowi, który 3 listopada skończył 28 lat. – Powinniśmy wygrać, bo prowadziliśmy grę i mieliśmy dużo sytuacji – mówi Michał Furlepa. – Roztocze zrobiło dwie kontry i strzeliło dwie bramki. Szkoda, że daliśmy się tak łatwo skontrować w końcówce i ograć – dodaje.
W ostatniej kolejce zespół trenera Krzysztofa Rysaka będzie miał dużą szansę na podtrzymanie dobrej passy. Roztocze zmierzy się bowiem na wyjeździe z Hetmanem Żółkiewka, który do tej pory nie wygrał jeszcze meczu.
Roztocze Szczebrzeszyn – Olender Sól 2:1 (1:1)
Bramki: D. Bielec (31), Świerczyński (89) – A. Kusiak (34).
Roztocze: Sobolewski (80 Szostak) – Sowa, D. Bielec (90 Misiarz), T. Bielec, J. Wachowicz, Rugała (60 Kuźma), Rysak, Paweł Lipiec, Antoszek, Lipski (82 Świerczyński), Piotr Lipiec.
Olender: Sasim – Ł. Kusiak, Dobromilski, Dziedzic, Grelak, Blacha (15 Łukasik), Lalik, Myszka (70 Różański), Stelmach, A. Kusiak, Albingier.
Żółte kartki: Piotr Lipiec, Sobolewski (R) – Dobromilski, Lalik, Grelak (O). Sędziował: Artur Krasowski (Biała Podlaska). Widzów: 300.
Unia zanotowała wczoraj trzeci remis z kolei, w tym drugi na swoim boisku. W dwóch poprzednich meczach bełżyczanie dzielili się punktami z Chełmianką (3:3) i Spartą Rejowiec Fabryczny (1:1). Mimo tego wciąż są wiceliderem tabeli.
Gospodarze byli faworytem spotkania z POM, ale zawiedli. – Mecz był na remis – ocenia Piotr Zieliński, kierownik drużyny z Bełżyc.
Miejscowi mieli sporo pretensji do sędziego Huberta Rippera z Lublina. – Arbiter nas skrzywdził, bo w 87 min nie podyktował ewidentnego karnego za faul na Karolu Strugu. W dodatku pokazał naszemu napastnikowi żółtą kartkę za symulowanie. Dopiero po meczu, w rozmowie z nami sędzia i obserwator przyznali, że powinien być karny – mówi Zieliński.
Zdaniem bełżyczan w złej formie była cała trójka sędziów. – W 82 minucie jeden z asystentów puścił grę w sytuacji, kiedy Marcin Goździołko był na trzymetrowym spalonym. Na szczęście Irek Rumiński wybronił tę piłkę – opisuje kierownik Unii.
Inaczej pracę arbitra oceniają goście. – Nie wydaje mi się żeby tam był karny – mówi Konrad Maciejczyk, trener POM Iskry. – Zresztą my też moglibyśmy się tego domagać, bo już w 10 minucie faulowany był Dawid Wronka. Wiadomo, że w takich sytuacjach emocje biorą górę. Co do spalonego to owszem, Goździołko był, ale tylko na pozycji spalonej i nie brał później udziału w tej akcji.
Unia Bełżyce – POM Iskra Piotrowice 0:0
Unia: Rumiński – Zieliński, Cioch, Gorgol, Jezierski, Gołociński, Sidor, Samolej, Walęciuk (67 R. Czępiński), Strug, Gałkowski (67 Gołofit).
POM Iskra: Tracz – P. Wronka, Bartoszcze, Ł. Budzyński, M. Orłowski, Bielak, Poleszak (80 Kaczmarczyk), K. Orłowski, Stępień (70 Wałachowski), D. Wronka (90 Orzeł), Goździołko (85 Sobkowicz).
Żółte kartki: Zieliński, Strug (U) – Bielak, M. Orłowski, P. Wronka (P). Sędziował: Hubert Ripper (Lublin). Widzów: 600.
Piłkarze nałęczowskich Cisów wygrali już czwarty mecz z ostatnich pięciu spotkań. Zdobyte punkty pozwoliły im awansować na ósme miejsce w tabeli. – Widać, że nie ustępujemy większości zespołów w tej lidze – komentuje Andrzej Depta, trener beniaminka.
Po pierwszej połowie bliżej zwycięstwa byli jednak goście, którzy prowadzili 1:0. Nałęczowianie przez całą drugą połowę walczyli z dużym zaangażowaniem o korzystny wynik. Ich wysiłki się opłaciły. Do remisu już w 58 min doprowadził po rzucie karnym Arkadiusz Perduta.
Decydujący cios Sparta otrzymała w ostatniej minucie. Powracający do składu po kontuzji Dominik Malesa zagrał prostą piłkę do Kamila Dudka, zaś ten huknął na bramkę gości. – To była filmowa bramka. Moim zawodnikom należą się duże brawa za walkę i zaangażowanie do samego końca – kwituje Depta.
Goście mieli spore pretensje do sędziego. – Jego praca była poniżej krytyki – uważa Marek Jankowski, kierownik Sparty. – Naszym zdaniem wypaczył wynik. Podyktował karnego z kapelusza, a do tego wykartkował nas, że nie pozbieramy się nawet w następnym meczu.
Cisy Nałęczów – Sparta Rejowiec Fabryczny 2:1 (0:1)
Bramki: Perduta (58, z karnego), Dudek (90) – Lasota (7).
Cisy: Gołębiowski – Plewiński, Lenartowicz, Perduta, Kamiński, Malesa, Polak (81 Paluch), Tupaj, Adamczyk, Dudek, Zgierski.
Sparta: Sajecki – Machnikowski, Kwiatkowski, Miazga (90 Maliński), T. Rossa, Lasota, Nowiński (80 Świr), Ziarkowski, Boniecki, Ł. Kiejda, Góra.
Żółte kartki: Kamiński (C) – Machnikowski, Kwiatkowski, Góra, Sajecki (S). Czerwona kartka: Machnikowski (Sparta, 65 min, za drugą żółtą). Sędziował: Konrad Kostrubała (Zamość). Widzów: 100.
Reklama













Komentarze