Reklama
IV liga: Zwycięstwa Chełmianki, Lublinianki i Orląt. Remis w Lubartowie
To już trzeci mecz z rzędu, w którym Janowianka nie doznaje porażki. Spotkanie ligowych średniaków zakończyło się mizernym wynikiem. Garstka widzów nie zobaczyła żadnej bramki.
- 08.11.2009 21:46
Padający w sobotę deszcz zrobił swoje. Wystraszył część kibiców i uniemożliwił piłkarzom płynną grę na grząskim boisku. Gospodarze zagrali bez pauzującego za czerwoną kartkę Michała Wilkołka. Jego miejsce między słupkami zajął Dominik Budzyński.
17-latek przez pełne 90 minut bronił bez żadnych kompleksów zachowując czyste konto.
Ale brak Wilkołka nie był największym zmartwieniem szkoleniowca zespołu z Lubartowa. Za żółte kartki nie mógł też zagrać Borys Kaczmarski, lider drużyny. Do tego w końcówce poprzedniego meczu z POM Iskrą wstrząsu mózgu doznał Dawid Pożak. A jakby tego było mało na czwartkowym treningu kontuzji nabawił się Sławomir Latek.
– Skład nam się kompletnie posypał – załamuje ręce Arkadiusz Smolarz, trener Lewartu. – Na dobrą sprawę to mieliśmy tylko pół zdrowego zawodnika na ławce rezerwowych.
W tej sytuacji szkoleniowiec gospodarzy musiał postawić na juniorów. Zdobycie punktu wydaje się być dla niego zadowalające. – Remis nie krzywdzi żadnej ze stron. Mecz toczył się w trudnych warunkach dlatego było w nim mało składnych akcji i sytuacji strzeleckich. Piłkarze dużo walczyli za to w powietrzu – opisuje Smolarz.
Z podziału punktów, choć nie do końca, zadowoleni są także goście. – Powinniśmy wygrać, bo w drugiej połowie mieliśmy trzy sytuacje – mówi Tadeusz Rząd, kierownik drużyny z Janowa Lubelskiego. – Dwa razy sam na sam z bramkarzem był Paweł Bielak, w końcówce głową uderzał też Sobótka. Ale najważniejsze, że nie przegraliśmy od trzech spotkań. Do drużyny wróciła też atmosfera – dodaje.
Lewart Lubartów – Janowianka Janów Lubelski 0:0
Lewart: Budzyński – Pszczoła, Cyranek, Dajek, Lewin, Krzyżanowski, Mitaszka, Mitura, Jezior, Urbaś, Korzeniowski (78 Wawruch).
Janowianka: Kielarski – Sobótka, Wachowicz (46 P. Sadowski), Szarowski, Oczkowski, Firosz, Duda, T. Sadowski, Chmiel, Gąbka (75 Piecyk), P. Bielak.
Żółte kartki: Mitura, Jezior, Urbaś (L) – Wachowicz, Firosz, Gąbka, Bielak (J). Sędziował: Konrad Rękas (Chełm). Widzów: 100.
Nie było niespodzianki w sobotnim meczu Huraganu z Chełmianką. Piłkarze lidera, wspierani dopingiem ok. 50 kibiców, bez żadnych problemów pokonali osłabionych gospodarzy. Dzięki temu zapewnili sobie mistrzostwo półmetka. Kolejne dwa gole dla podopiecznych trenera Pawła Łapińskiego strzelił Sylwester Zdunek. W sumie napastnik \"biało-zielonych” ma już na swoim koncie dziewięć trafień.
W meczu z liderem gospodarze zagrali mocno osłabieni. Z powodu zajęć na uczelni ze składu wypadli obrońca Michał Tusz i napastnik Adam Osiej. Jakby tego było mało, grypa rozłożyła na łopatki innego obrońcę – Białorusina Aleksandra Łocuka. Szkoleniowiec Huraganu i tak może mówić o sporym szczęściu, bo jeszcze dzień przed meczem z chorobą zmagali się też Siergiejowie: Brysztan i Szoman.
Czarny scenariusz nie sprawdził się jednak i ta dwójka zagrała przeciwko Chełmiance. Na niewiele jednak się to zdało. – Jednak brak Łocuka, który kieruje obroną, to dla nas poważne osłabienie – mówi Marek Pietruk, trener zespołu z Międzyrzeca Podlaskiego. – Aleksander chciał co prawda grać, ale nie pozwoliłem mu na to, bo przez dwa tygodnie nie trenował. Lepiej żeby doszedł do pełni sił na ostatni mecz, w którym będą większe szanse na punkty – dodaje.
Mimo porażki, szkoleniowiec Huraganu był częściowo zadowolony. – Szczególnie dobrze prezentowaliśmy się w pierwszych dwudziestu minutach. Dopóki nie straciliśmy bramki to konsekwentnie realizowaliśmy założenia taktyczne, stworzyliśmy nawet sytuacje strzeleckie – uważa.
Do siatki trafili jednak goście, a dokładniej objawienie tego sezonu Zdunek. Ten gol podciął Huraganowi skrzydła. Jeszcze na początku drugiej połowy miejscowi mogli doprowadzić do wyrównania. Ale Arkadiusz Szczepaniuk uderzył zbyt mocno na bramkę Bartłomieja Porzyca.
To co nie udawało się Huraganowi, znakomicie wychodziło w sobotę Chełmiance. Wynik na 2:0 podwyższył Sławomir Tatysiak, który wykorzystał podanie Kamila Droba. Końcowy rezultat ustalił zaś Zdunek po indywidualnej akcji. W tym momencie goście mogli już świętować mistrzostwo rundy jesiennej.
Przedni Chełmianką już tylko mecz u siebie z Orlętami Łuków. Z kolei Huragan czeka wyprawa do Rejowca Fabrycznego.
Huragan Międzyrzec Podlaski – Chełmianka Chełm 0:3 (0:1)
Bramki: Zdunek (18, 78), Tatysiak (63).
Huragan: Czerepienko – Brysztan (72 Węgrzyniak), Szoman, J. Szczepaniuk, Korniluk, Ślósarski (65 Chiliomoniuk), Kwaśniewski (85 Urbaniuk), Chromik (80 Maksymowicz), A. Szczepaniuk, Mazur, Klujewski.
Chełmianka: Porzyc – Grzywna, Słomka, Dyczko, Kogut, Kasperek, Postój, Drob, Tatysiak (79 Wieczorek), Zdunek, Fajman (75 Bala).
Żółte kartki: Kwaśniewski, A. Szczepaniuk, Klujewski (H) – Słomka (Ch). Sędziował: Daniel Osiński (Lublin). Widzów: 200.
Olbrzymi zawód sprawili wczoraj swoim kibicom piłkarze Łady Biłgoraj. Zawodnicy trenera Ireneusza Zarczuka przegrali na własnym boisku z niżej notowaną Lublinianką. Tym razem nie powtórzył się scenariusz z poprzednich dwóch meczów, kiedy Łada ratowała remis w doliczonym czasie gry.
– Próbowaliśmy, ale nie wyszło – mówi Zarczuk.
Dobrych okazji dla ekipy z Biłgoraja nie wykorzystali Tomasz Blicharz, Piotr Fulara i Jakub Rozwadowski. – Jesteśmy w smutnym nastroju, bo nie tak miało wyglądać pożegnanie z naszymi kibicami w tej rundzie – nie ukrywa szkoleniowiec Łady, który nie mógł pomóc swojej drużynie. Wydział Dyscypliny LZPN nałożył na niego zakaz gry w dwóch meczach. To pokłosie czerwonej kartki za krytykę arbitra w poprzednim spotkaniu z Orionem.
Dla Lublinianki to pierwsze zwycięstwo od 10 października. Dzięki tym punktom zespół trenera Zbigniewa Grzesiaka nie spadł na przedostatnie miejsce w tabeli.
Łada Biłgoraj – Lublinianka Lublin 0:1 (0:0)
Bramka: Góral (86).
Łada: Paczos – Skrzypek, Kukiełka, Bubiłek, Oczkowski, Komosa (56 Obszyński), Blicharz, Fulara, Rozwadowski, Rataj (56 Zarzycki), Garbacz.
Lublinianka: Górski – Zieliński, Kursa, Chmielnicki, Turowski (87 P. Kucharzewski), Krupski, Sobiech, Borowski, Oszast (70 Celing), M. Sebastianiuk, Góral.
Żółte kartki: Góral, Chmielnicki (L). Sędziował: Michał Ogrodowski (Chełm). Widzów: 500.
Gdyby Artur Gaj wykazał się lepszą skutecznością pod bramką Hetmana to beniaminek wyjechałby z Łukowa z większym bagażem goli. A tak skończyło się na skromnym zwycięstwie Orląt. Wynik został ustalony już w pierwszej połowie, kiedy do bramki gości trafili Sebastian Matuszewski i Łukasz Kiryło.
Między słupkami gospodarzy stanął tym razem Paweł Sych. To efekt słabszych ostatnio występów Ilji Kuśnierenki, który nie popisał się w meczach z Olendrem (1:1) i Roztoczem (1:2). W składzie Orląt zabrakło też pauzującego za kartki Rusłana Agafonovsa – najlepszego snajpera łukowian.
Hetman kontynuuje fatalną serię. To już dwunasta w tej rundzie porażka zespołu z Żółkiewki. – Liczę na to, że w ostatnim meczu z Roztoczem wreszcie się przełamiemy – mówi Marek Leszczyński, trener beniaminka.
Orlęta Łuków – Hetman Żółkiewka 2:0 (2:0)
Bramki: Matuszewski (22), Kiryło (33).
Orlęta: Sych – Szlaski (72 Sudowski), Ozygała, Fortuna, Izdebski, Wryk (83 Fadiejew), Grula, Abramenko, Matuszewski, Gaj (76 Purzycki), Kiryło.
Hetman: Dąbała – Szutko, Tuczyński, Piotr Skrzypczyński, Szczepiński, Zabiegły (50 Pawelec), Palica, Stohryn, Przemysław Skrzypczyński, Wójcik (50 Pidek), Skorek (75 Pietrzak).
Żółte kartki: Izdebski (O) – Palica, Szutko (H). Czerwona kartka: Palica (Hetman, 70 min, za drugą żółtą). Sędziował: Piotr Kasperski (Lublin). Widzów: 200.
Reklama













Komentarze