III Liga: Górnik II Łęczna nie wygrał po raz trzeci z rzędu. Avia gorsza od Siarki
Po porażkach ze Spartakusem Szarowola (0:1) i Tomasovią Tomaszów Lubelski (1:2) tym razem piłkarze Janusza Mieczkowskiego zremisowali na własnym boisku ze Stalą Sanok 1:1. Górnik II Łęczna nie wygrał trzeciego meczu z rzędu.
- 14.11.2009 15:07
W całym spotkaniu gospodarze mieli jednak zdecydowaną przewagę. Niestety, w decydujących momentach zawodziła ich skuteczność, brakowało ostatniego podania lub... na przeszkodzie stawał arbiter zawodów.
Sygnał do ataku indywidualną akcją dał Krystian Wójcik. Popularny \"Czoko” minął już bramkarza gości i posłał piłkę w kierunku pustej bramki. W ostatniej chwili utracie gola zdołali zapobiec jednak obrońcy z Sanoka, którzy wybili piłkę z linii bramkowej. Kilkadziesiąt sekund później Łukasz Jankowski umieścił nawet piłkę w siatce Stali, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej.
W 39 min po podaniu Pawła Głowackiego ładnym uderzeniem z woleja popisał się Konrad Wasil i tym samym otworzył wynik sobotnich zawodów. Ekipa z Sanoka w pierwszej odsłonie koncentrowała się na zabezpieczeniu własnej bramki i na dobrą sprawę drużyna trenera Piotra Kota przed przerwą mogła się pochwalić tylko jednym strzałem – Mateusza Jaracza po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.
Lepiej było po przerwie, bo najpierw Marcin Borowczyk wykorzystał niezdecydowanie linii obronnej Górnika i strzałem tuż przy słupku doprowadził do wyrównania. Potem ten sam gracz sprawdził jeszcze czujność Łukasza Witkowskiego z rzutu wolnego, a Mariusz Sumara niemal zapewnił swojej drużynie trzy punkty, ale jego uderzenie głową zatrzymało się na poprzeczce. \"Górnicy” z kolei zdobyli nawet kolejnego gola za sprawą Grzegorza Szymanka, ale ponownie nie został on uznany z powodu pozycji spalonej.
– Żałujemy straconych punktów i niewykorzystanych sytuacji. Diametralnie różnie zaprezentowaliśmy się w pierwszej i drugiej połowie. Po przerwie było zdecydowanie gorzej, a dodatkowo przytrafił się nam prosty błąd, który wykorzystali rywale. Mimo tego remisu nadal jesteśmy jednak liderem, więc rundę jesienną można uznać za udaną – mówi trener Mieczkowski.
Bramki: Wasil (39) – Borowczyk (57)
Górnik II: Witkowski – Głowacki, Pawelec, Jankowski, Jędrzejuk, Raczkiewicz (83 Iwanicki), Wasil, Wójcik, Grobelny (60 Flis), Szymanek (76 Młynarski), Kojasević (60 Michalak).
Stal: Ziemba (46 Szpiech) – Kruszyński, Węgrzyn (46 Kijowski), Sumara, Szatankiewicz (86 Niemczyk), Ząbkiewicz, Zajdel, Tabisz, Jaracz (46 Bukiet), Kosiba, Borowczyk.
Żółta kartka: Michalak (Górnik II). Sędziował: Jacek Pawlak (Chełm). Widzów: 150.
Chyba nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się, że piłkarze Siarki Tarnobrzeg po słabym początku sezonu będą w stanie włączyć się do walki o awans. Piłkarze trenera Adam Mażysza dzięki wczorajszej wygranej w Świdniku nad tamtejszą Avią (2:1) zakończyli jednak piłkarską jesień na trzecim miejscu w tabeli.
Gospodarze z kolei w trzech ostatnich spotkaniach wywalczyli tylko jeden punkt, a dodatkowo nie strzelili ani jednej bramki. Zmiana na ławce trenerskiej na razie nie przyniosła poprawy gry Avii.
– Zdecydowanie mogliśmy powalczyć o coś więcej. Niestety, mecz chłopakom wyraźnie nie wyszedł. Nie wiem czy to brak umiejętności, czy może trener jest za słaby? Miałem dwa tygodnie na odmienienie gry tego zespołu i po remisie w Radzyniu Podlaskim wydawało mi się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Niestety, pomyliłem się.
Czy dalej będę trenerem Avii? To pytanie nie do mnie, tylko do zarządu. Moja misja, czyli prowadzenie tej drużyny w dwóch spotkaniach dobiegła końca – mówi Tomasz Wojciechowski, który zastąpił Wiesława Kołodzeja.
Kłopoty Avii zwiastowała już pierwsza minuta, kiedy Przemysław Stąporski znalazł się w dogodnej sytuacji, ale na szczęście miejscowych przestrzelił. Dalsze fragmenty meczu przebiegały bez dogodnych sytuacji z obu stron, aż do 13 minuty. Wówczas na strzał z kilkunastu metrów zdecydował się Krzysztof Gralewski i zaskoczył Łukasza Ćwiczaka, dając swojej drużynie prowadzenie.
Gospodarze długo się jednak nie cieszyli. Już w 22 min za sprawą Piotra Mazurkiwicza gościom udało się wyrównać. Napastnik Siarki nie miał wielkich problemów z posłaniem piłki do siatki Krzysztofa Mazura, bo dostawił tylko nogę do idealnego dośrodkowania Mirosława Kabata.
Do przerwy więcej goli już nie było. Po zmianie stron niby optyczną przewagę mieli miejscowi, ale bili głową w mur. Ekipa z Tarnobrzega z łatwością radziła sobie z atakami Bartłomieja Mazurka i spółki. \"Żółto-niebiescy” wielokrotnie wrzucali piłkę w pole karne rywali z rzutów wolnych i rożnych, ale nic z tego nie wynikało.
Siarka spokojnie czekała na swoją szansę i doczekała się po godzinie gry. Wówczas Stąporski strzelił na 2:1 w sytuacji sam na sam, a po chwili utonął w objęciach kolegów.
Trener Wojciechowski niewiele mógł zrobić, bo na ławce rezerwowych z różnych względów (chociażby wyjazd Mateusza Pielacha na zgrupowanie kadry U-21) siedzieli tylko juniorzy. Na dodatek w przerwie z powodu urazu musiał zejść Łukasz Kamiński. W efekcie przyjezdni obronili trzy punkty i zakończyli rundę w świetnych humorach.
Bramki: Gralewski (13) – Mazurkiewicz (22), Stąporski (62).
Avia: Mazur – Kleszcz, Grzegorczyk, Orzędowski, Kubiak, Gralewski, Kamiński (46 Jeleniewski), Pranagal, Burak (70 Sadło), Rusiecki, Mazurek.
Siarka: Ćwiczak – Sałek, Stępień, Kozłowski, Łuczakowski, Kabata (60 Pluta), Hynowski, Bobak (67 Rożek), Walat, Mazurkiewicz (67 Szymański), Stąporski (80 Krzemiński).
Żółte kartki: Bobak, Ćwiczak, Rożek (Siarka). Sędziował: Andrzej Kucharski (Zamość). Widzów: 300.
Reklama













Komentarze