IV liga: Zwycięstwa Huraganu, Chełmianki, Janowianki i Hetmana. Remisy w Piotrowicach, Niedrzwicy
Do tej pory piłkarze Cisów grali bezkompromisowo. W sobotę zanotowali pierwszy remis, choć byli blisko zwycięstwa. Punkt dla gospodarzy uratował rezerwowy Marcin Orzeł.
- 15.11.2009 20:40
Dla obu sąsiadujących ze sobą w tabeli zespołów był to mecz z gatunku tych za sześć punktów. Skończyło się na tym, że zdobyły po jednym \"oczku”. Piotrowiczanie nie wykorzystali atutu własnego boiska.
– Przespaliśmy pierwszą połowę tego spotkania – mówi Konrad Maciejczyk, trener POM Iskry.
W tej części gry wyraźnie dominowali zawodnicy z Nałęczowa, którzy objęli prowadzenie w 31 min po strzale Michała Zgierskiego. W tym czasie POM nie stworzył żadnego zagrożenia pod bramką Kamila Gołębiowskiego. Goście mogli prowadzić jeszcze wyżej ale wspomniany Zgierski nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Radosławem Traczem.
W drugiej połowie gospodarze zaczęli wreszcie grać ambitnie. Kibice z Piotrowic zobaczyli taki sam zespół jak podczas poprzedniego meczu w Bełżycach. Choć Cisy nie poddawały się. Po jednej z akcji mogło być już po meczu, ale Marcin Polak trafił w spojenie słupka z poprzeczką.
POM dopiął swego na dwanaście min przed końcem. Maciejczyk wykazał się trenerskim nosem, bo wpuścił na murawę Marcina Orła, zaś ten chwilę później wyrównał stan rywalizacji. – Jest czego żałować, bo powinniśmy wygrać – nie ukrywa Andrzej Depta, trener beniaminka. – Dał się nam we znaki brak zmienników, bo z różnych powodów miałem tylko jedenastu ludzi do gry. A w tych ostatnich, gorących dla nas, minutach meczu aż się prosiło zmianę.
POM Iskra Piotrowice – Cisy Nałęczów 1:1 (0:1)
Bramki: Orzeł (78) – Zgierski (31).
POM Iskra: Tracz – P. Wronka, Ł. Budzyński, Bartoszcze (75 Orzeł), Wałachowski, Sobkowicz, Poleszak, K. Orłowski, Stępień (70 Kaczmarczyk), Bielak, Goździołko.
Cisy: Gołębiowski – Lenartowicz, Perduta, Plewiński, Malesa, Kamiński, Paluch, Polak, Adamczyk, Gieroba, Zgierski.
Żółte kartki: Ł. Budzyński, Sobkowicz (P) – Paluch, Malesa, Adamczyk (C). Sędziował: Jarosław Śledź (Biała Podlaska). Widzów: 300.
Huragan wygrał w Rejowcu Fabrycznym po golu z rzutu karnego strzelonym w 82 min przez Radosława Klujewskiego. Dzięki zwycięstwu drużyna z Międzyrzeca Podlaskiego zakończyła rundę na ósmym miejscu w tabeli.
– To był dla nas bardzo ważny mecz i cieszymy się z wygranej – mówi Marek Pietruk, trener gości. – Byliśmy lepszą drużyną. W swoim zeszycie zapisałem trzynaście sytuacji bramkowych z naszej strony, w tym sześć \"setek”. Większość miał Klujewski – dodaje.
Gospodarze mieli żal do arbitra za podyktowanie \"jedenastki”. Mecz prowadził sędzia Hubert Ripper z Lublina. Ten sam, do którego tydzień temu pretensje, ale za niepodyktowanie karnego, mieli z kolei działacze Unii Bełżyce.
– Karny był ewidentny. Sędzia był jakieś 3-5 metrów od całej sytuacji i zareagował prawidłowo. Nie wydaje mi się żeby tą decyzją wypaczył wynik – komentuje tymczasem Pietruk.
W podstawowym składzie Sparty zagrał 17-letni Rafał Gryć i był to jego debiut w IV lidze. – Rafał wystąpił na środku pomocy i według mnie oraz wielu innych obserwatorów tego meczu miał udany debiut – podkreśla Stanisław Kiejda, działacz Sparty.
Sparta Rejowiec Fabryczny – Huragan Międzyrzec Podlaski 0:1 (0:0)
Bramka: Klujewski (82, z karnego).
Sparta: Sajecki – T. Rossa, Mazurczak, T. Adamiec, Miazga (47 M. Adamiec), Góra, Lasota, Ł. Kiejda (85 Nowiński), Boniecki (80 Maliński), Gryć (61 Chybiak), Ziarkowski.
Huragan: Czerepienko – Tusz, Szoman, Brysztan, Korniluk, Mazur, Kwaśniewski (65 Urbaniuk), Łocuk (89 Maksymowicz), Chilimoniuk, Klujewski, Ślósarski (90 J. Szczepaniuk).
Żółte kartki: Góra, T. Adamiec, Ziarkowski, Chybiak (S) – Mazur (H). Sędziował: Hubert Ripper (Lublin). Widzów: 200
Tego nie spodziewał się nikt. Po sobotnim remisie z Lewartem piłkarze Orionu zostali wicemistrzem rundy jesiennej. Ta lokata daje im awans do III ligi. – Szok – nie ukrywa trener niedrzwiczan.
Kibice z Niedrzwicy chyba wciąż nie mogą uwierzyć w to co się stało. A jednak to prawda. Orion wykorzystał potknięcie Unii Bełżyce i zepchnął ją z drugiego miejsca w tabeli. Wystarczył do tego jeden punkt w meczu z Lewartem. W tej sytuacji, już teraz, spotkanie tych drużyn w pierwszej kolejce rundy wiosennej zapowiada się jako hitowy.
Gospodarze mogli się pokusić nawet o komplet \"oczek”, ale precyzji zabrakło Tomaszowi Kurze. Napastnik niedrzwiczan po rzucie rożnym trafił głową w poprzeczkę. – Nie da się ukryć, że jestem w szoku – mówi Waldemar Wiater, szkoleniowiec Orionu. – Mówiłem zresztą chłopakom, że zrobiliśmy coś, czego być może już nigdy nie powtórzymy.
Z czego wzięły się takie wyniki? – W Niedrzwicy jestem już trzy i pół roku. Mam tu duży komfort pracy, oddanych działaczy i wspaniałych kibiców. Przez ten czas spokojnie budowałem ten zespół mając ich zaufanie. Sporą część piłkarzy trzeba było zmusić do pracy. I teraz są efekty – wyjaśnia Wiater.
Goście zagrali wzmocnieni pauzującym wcześniej za kartki Borysem Kaczmarskim, ale niewiele to pomogło. Tym bardziej, że zabrakło kontuzjowanych Sławomira Latka, Dawida Pożaka i Michała Serwina.
Dla dwóch graczy Orionu sobotni mecz z Lewartem był okazją do spotkania starych znajomych. Mowa o Piotrach: Kucharskim i Boguszewskim, którzy w swojej karierze mają zapisane występy w jedenastce z Lubartowa.
Orion Niedrzwica Duża – Lewart Lubartów 1:1 (1:1)
Bramki: Piwowarski (13) – Urbaś (17).
Orion: Jaśkowiak – P. Gorczyca, Kosidlak, Golisz, Feliński, Witek, Piwowarski, Kucharski (67 Boguszewski), Szymuś (72 M. Gorczyca), Gutek (89 Węgorowski), Kura.
Lewart: D. Budzyński – Pszczoła, Dajek, Cyranek, Lewin, Krzyżanowski, Mitura, Mitaszka, Jezior (79 Korzeniowski), Urbaś, Kaczmarski.
Żółte kartki: Golisz, Gutek, Kura (O). Sędziował: Piotr Wasyluk (Chełm). Widzów: 200.
Runda jesienna zakończyła się dla Chełmianki znakomicie. Podopieczni trenera Pawła Łapińskiego pokonali na własnym boisku Orlęta Łuków 2:0 i mają już osiem punktów przewagi nad wiceliderem z Niedrzwicy. W tej sytuacji \"biało-zieloni” będą mogli spokojnie spędzić zimę przygotowując się do rundy rewanżowej.
Spotkanie odbywało się w trudnych warunkach. Grząska murawa nie sprzyjała piłkarzom. Do przerwy kibice nie zobaczyli bramek. Zmieniło się to dopiero w drugiej połowie. Pawła Sycha pokonał Sylwester Zdunek. To już dziesiąty gol tego napastnika w sezonie. Dzięki temu awansował na pozycję wicelidera klasyfikacji najlepszych strzelców czwartoligowego frontu.
Co prawda dwie minuty po zdobyciu przez Chełmiankę prowadzenia do siatki gospodarzy trafił Sebastian Izdebski. Ale ku rozpaczy łukowian sędzia Radosław Wąsik z Lublina nie uznał gola sygnalizując, że przy całej akcji Piotr Fortuna faulował jednego z chełmskich graczy. Goście musieli więc poszukać kolejnej szansy. Przed jedną stanął Rusłan Agafonovs, ale nie zdołał pokonać golkipera miejscowych.
W 85 min gospodarze dobili łukowian po bramce na 2:0 Dawida Wieczorka. A po meczu zaczęło się świętowanie kibiców, piłkarzy i działaczy z Chełma. Chełmianka zasłużenie została mistrzem jesieni, będąc jedynym zespołem bez porażki. Warte odnotowania jest także to, że \"biało-zieloni” podtrzymali znakomitą passę na własnym stadionie wygrywając ósmy mecz z rzędu (siedem w tej rundzie i jeden wiosną).
Chełmianka Chełm – Orlęta Łuków 2:0 (0:0)
Bramki: Zdunek (66), Wieczorek (85).
Chełmianka: Porzyc – Dyczko, Słomka, Krzyżak, Kogut, Drob, Tatysiak (66 Wieczorek), Kasperek, Postój (58 Drzewicki), Fajman (79 Bala), Zdunek (90 Żwirbla).
Orlęta: Sych – Ozygała, Szlaski, Izdebski, Fortuna, Grula (84 Sudowski), Wryk, Abramenko, Matuszewski (78 Gaj), Kiryło (78 Fadiejew), Agafonovs.
Żółte kartki: Zdunek, Postój, Bala (Ch) – Abramenko, Szlaski, Izdebski (O). Sędziował: Radosław Wąsik (Lublin). Widzów: 500.
Swój ostatni ligowy mecz piłkarze Łady zagrali już w środę. W weekend zespół z Biłgoraja nie mógł jeszcze odpoczywać, bo trener zarządził sparing z Tanwią Majdan Stary. Niespodzianki nie było. Czwartoligowiec rozgromił rywala z okręgówki aż 6:0.
W Ładzie zagrało dwóch testowanych piłkarzy: Dawid Karpik z Albatrosa Biszcza i Piotr Przeszło z Piasta Babice. – Przyglądamy się im – przyznaje trener Ireneusz Zarczuk. – Obaj są młodzi, mają po 19 lat i będą dalej sprawdzani, bo był to taki luźny sparing na podsumowanie rundy. Kontynuujemy w ten sposób dobrą współpracę z Tanwią – dodaje.
Tanew Majdan Stary – Łada Biłgoraj 0:6 (0:3)
Bramki: Skrzypek, Kukiełka, Garbacz, Bednarz, Zarczuk (dwie).
Tanew: Rymarz – Adamczuk, Cios, Kimak, Solak, Kowal, Blicharz, Zań, Rymarz, Niemiec, Śmieciuch oraz Rybak, Urbanik.
Łada: Paczos – Tatara, Kukiełka, Skrzypek, Krzyszkowski, Bednarz, Zarzycki, Przeszło, Rozwadowski, Karpik, Garbacz oraz Kurzyna, Obszyński, Komosa, Rataj, Zarczuk.
W ostatnim czasie piłkarze Janowianki kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. Wczoraj pokonali w zaległym meczu 11 kolejki Lubliniankę 4:3. Gola na wagę trzech punktów zdobył dla gospodarzy Piotr Chmiel, który w czwartej minucie doliczonego czasu gry wykorzystał dośrodkowanie Pawła Sobótki i pokonał Marcina Zapała.
– Przegraliśmy pechowo, bo mecz był na remis. O porażce przesądziło nieporozumienie naszych obrońców z bramkarzem – ocenia Zbigniew Grzesiak, trener gości.
Dzięki dobrej passie w końcówce rundy Janowianka zakończyła jesień na siódmym miejscu w tabeli. Dużo dobrego do drużyny trenera Dariusza Brytana wniósł Tomasz Sadowski. Pomocnik, który całkiem niedawno powrócił do kadry zespołu z Janowa z pobytu zagranicą, strzelił już cztery bramki.
Z kolei w Lubliniance zima będzie smutna. Drużyna będzie się musiała bronić wiosną przed spadkiem do okręgówki.
– Smutna jesień, smutna zima, oby tylko wiosna była radosna – kwituje Grzesiak.
Janowianka Janów Lubelski – Lublinianka Lublin 4:3 (3:2)
Bramki: P. Bielak (5), Sobótka (22), T. Sadowski (25), Chmiel (90+4) – Góral (13, 77), Nogas (16).
Janowianka: Kielarski – Sobótka, Szarowski, Oczkowski, P. Sadowski, Piecyk, Duda, T. Sadowski, Chmiel, Gąbka, P. Bielak.
Lublinianka: Zapał – Zieliński, Kursa (75 P. Kucharzewski), Nogas (60 Celing), Chmielnicki, Krupski, Sobiech, Borowski, Martyniak (87 Bicki), M. Sebastianiuk, Góral.
Żółte kartki: P. Sadowski (J) – Zieliński, Chmielnicki, Sobiech (L). Sędziował: Piotr Kozłowski (Zamość). Widzów: 150.
Czekali trzy długie miesiące, ale wreszcie się doczekali. Mowa o kibicach Hetmana Żółkiewka, którzy dopiero wczoraj mogli się cieszyć ze zwycięstwa swojej drużyny na boiskach IV ligi. Gospodarze pokonali przedostatnie w tabeli Roztocze Szczebrzeszyn 5:1.
Wygrana Hetmana nie jest może zaskoczeniem, ale jej rozmiary już tak. – Przez cały mecz kontrolowaliśmy sytuację na boisku i wynik mógł być jeszcze wyższy – uważa Marek Leszczyński, trener Hetmana. – To był nasz najlepszy występ, przynajmniej od momentu, kiedy przejąłem drużynę – dodaje.
Roztocze przyjeżdżając do Żółkiewki nie spodziewało się, że ruszy w drogę powrotną z bagażem pięciu
bramek. Co więcej, w ślad za swoimi piłkarzami ruszyła spora grupa kibiców ze Szczebrzeszyna, wierząc w korzystny rezultat beniaminka. Podstawą do tego optymizmu były dwa ostatnie zwycięstwa Roztocza w meczach z Olendrem i Orlętami oraz wcześniejszy remis z Huraganem.
Tym razem jednak rzeczywistość okazała się brutalna. – Zabrakło nam konsekwencj
i i determinacji w grze – tłumaczy Krzysztof Rysak, trener Roztocza. – Chłopcom wydawało się, że pójdzie łatwo. Tymczasem przespaliśmy stałe fragmenty gry w pierwszej połowie, po których straciliśmy wszystkie cztery bramki – dodaje.
W Szczebrzeszynie mają czego żałować. – Gdybyśmy zdobyli trzy punkty to zbliżylibyśmy się do środka tabeli i mieli dużo lepszą sytuację na wiosnę. Ale nadal nie stoimy na straconej pozycji. Teraz poszukamy wzmocnień żeby w rewanżach skutecznie walczyć o pozostanie w lidze – kończy szkoleniowiec Roztocza.
Hetman Żółkiewka – Roztocze Szczebrzeszyn 5:1 (4:0)
Bramki: Pidek (9), Wójcik (11, 34 z karnego, 62), Przemysław Skrzypczyński (25) – D. Bielec (84, z karnego).
Hetman: Dąbała – Szutko, Tuczyński, Szczepiński, Pawelec (70 Zabiegły), Piotr Skrzypczyński, Przemysław Skrzypczyński, Wiszowaty (70 Piecak), Wójcik, Pidek (87 Teodorowicz), Skorek (78 Prus).
Roztocze: Szostak – T. Bielec (70 Rugała), Sowa, Rysak, J. Wachowicz, Paweł Lipiec (70 Misiarz), Szymczak, Bździuch (46 Kuźma), Antoszek, D. Bielec, Lipski (46 Świerczyński).
Żółte kartki: Szutko, Zabiegły (H) – D. Bielec (R). Sędziował: Daniel Osiński (Lublin). Widzów: 400.
Reklama













Komentarze