Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Za remont drogi zgodzili się na schronisko. Teraz chcą podać prezydenta do sądu

Stosy pism i liczne \"pielgrzymki” do kolejnych prezydentów pozostały bez echa. W końcu mieszkańcom Zamościa puściły nerwy. Zapowiadają protesty. Nie wykluczają podania prezydenta miasta do sądu.
– Wybrałem się we wtorek do prezydenta Marcina Zamoyskiego, aby przypomnieć o naszych kłopotach – denerwuje się Wiesław Huk, mieszkaniec ul. Braterstwa Broni w Zamościu. – I co? Zareagował furią. Powiedział, że nasza droga jest… dobra i, że nikogo się nie boi... Co mamy robić? Będziemy protestować. Nie wykluczany blokad i podania UM do sądu. Chóralne błagania rozpoczęły się w 1995 r. Wtedy mieszkańcy domów przy ul. Braterstwa Broni oraz pobliskiej Chyżej i Płoskiego dowiedzieli się z… wiadomości w telewizji, że UM planuje obok ich domów wybudować schronisko dla bezdomnych psów. Byli zaskoczeni. Napisali w tej sprawie do ówczesnego prezydenta Zamościa. – Zgodziliśmy się na budowę schroniska, ale pod warunkiem utrzymania drogi w należytym stanie – mówi Cezary Dołboń. – I co? Droga jest usiana dziurami, a po deszczu tonie w błocie i kałużach. Przejechanie 1,5 km. odcinka zajmuje nam 11 minut. Czasami wysypano tam żużel, który zaraz rozmywała woda z pól! – UM nie chce tego słuchać – dodaje Huk. Mieszkańcy napisali dziesiątki pism w tej sprawie. M.in. do prezydenta Zamościa i Zarządu Dróg Grodzkich. Błagali też o pomoc radnych. Pod petycjami podpisało się 110 osób. Przestali już nawet marzyć o asfalcie. Argumentowali tylko, że wysypywanie żwiru nic nie da bez wybudowania przy drodze rowu odwadniającego. To miało ograniczyć napływ wody z pól. Prosili też o kontener na śmieci. – Bez skutku – kwituje Mariola Habza z ul. Braterstwa Broni. – Urzędnicy tłumaczą, że nasza droga nie jest w jakichś ich planach. Może tam się znajdzie po… 2012 r. Rajcy także nie bardzo przejmują się kłopotami mieszkańców. – Nasz radny, pan Matwiejczuk (przewodniczący RM – red.) nigdy nie odpowiedział na nasze pisma – dziwi się Huk. – Tak nas reprezentuje! Natomiast radny Dziura z PiS, powiedział że problemu nie zna, bo… nigdy tą drogą nie jechał. Ręce opadają! Co na to urzędnicy? – Pan Huk był we wtorek u prezydenta Zamoyskiego i jego zastępcy, ale rozmowy odbywały się grzecznie, bez żadnej furii – dziwi się Karol Garbula, rzecznik prezydenta Zamościa. A co z drogą? – Co roku na budowę dróg wydajemy 10 mln zł – mówi rzecznik. – W takim tempie za jakiś czas wykonamy wszystkie ulice. Mamy jednak harmonogram, który musi być realizowany. Jeśli mieszkańcy tej ulicy chcą, aby ich droga znalazła się w następnym planie, powinni to zgłosić. Mogą to zrobić na osiedlowych zebraniach, bez pomocy radnych. Chyba nie będzie innego wyjścia, bo radny Marek Dziura interweniować nie zamierza. – Słyszałem, że UM miał tę drogę wyrównać i ją… wyrównali – tłumaczy nam. Pierwsze pisma w sprawie tego 1,5-kilometrowego odcinka drogi były wysyłane jeszcze 23 marca 1995 r do Marka Ciastocha, ówczesnego prezydenta Zamościa. Mieszkańcy domów przy ul. Braterstwa Broni domagali się wstrzymania budowy schroniska dla psów. Zawarto ugodę, ale… drogi magistrat nie wyremontował. Kolejne \"monity” nic nie dały. W 2001 r. mieszkańcy skrzyknęli się, zebrali 110 podpisów i wysłali petycję do Marka Grzelaczyka, kolejnego prezydenta Zamościa. I nic. Kolejna fala próśb popłynęła w 2008 i 2009 r do prezydenta Marcina Zamoyskiego.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama