Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Żuk: Stadion bez ekstraklasy to droga donikąd

ROZMOWA Z Krzysztofem Żukiem, zastępcą prezydenta Lublina do spraw rozwoju miasta
– Jeżeli już mówimy o infrastrukturze sportowej, to trzeba też pomyśleć o modernizacji stadionu Startu. Jest pomysł dofinansowania remontów kilku lekkoatletycznych obiektów w Polsce i jeżeli związek oraz ministerstwo zaangażują się w te plany, wówczas my powiemy tak. Pozostaje jeszcze Lublinianka, temat otwarty do czasu wyjaśnienia sprawy z Norwegami. Od środowisk sportowych oczekuję pomysłów na zagospodarowanie infrastruktury na Wieniawie, którą trzeba uchronić przed dalszą dewastacją. I jest jeszcze stadion przy Al. Zygmuntowskich, z którym też coś musimy zrobić, a plan, aby był to obiekt żużlowy, musimy zderzyć się z pozyskaniem partnera, mogącym ten projekt sfinansować. – W tej chwili jeszcze nie mamy kosztorysu, dlatego nie znamy dokładnej wyceny budowy stadionu. Wstępne przymiarki wskazywały na 150 mln złotych, ale patrząc, ile trzeba wydać na piłkarskie obiekty w miastach przygotowujących się do Euro 2012, to ja przeliczyłem na 200 mln zł. Jeśli udałoby się wybudować za 150 mln, a jak niektórzy twierdzą, chociaż nie wiem, na czym się opierają, że przeniesienie gotowego stadionu po poprzednich mistrzostwach z Austrii kosztowałoby w granicach 100 mln zł, to ja mogę się tylko z tego cieszyć. – Głównym kryterium będzie stopień dofinansowania. W przypadku stadionu już mamy zagwarantowane blisko 50-procentowe wsparcie środkami unijnymi. Jeżeli przy basenie olimpijskim, który w Lublinie też jest bardzo potrzebny, dofinansowanie będzie znaczące, wówczas byłaby większa szansa rozpoczęcia budowy. Nie stać nas na tworzenie infrastruktury tylko z budżetu miasta. Nie ma mowy, aby ryzykować większe zadłużenie, które już w przyszłym roku będzie się sytuowało na drugim progu ostrożnościowym, czyli 55 procent. Nie chcemy przekraczać tej bariery. W grudniu złożymy kompletny wniosek do ministerstwa sportu o finansową pomoc przy budowie pływalni. Dokumentacyjnie jesteśmy gotowi do działania. – To oczywiście koszty eksploatacyjne. Ja wolałbym przeznaczać większe pieniądze na działalność sportową, poprzez stypendia, czy też dofinansowanie klubów, niż na utrzymanie obiektów, chociaż wiem, że samowystarczalne nie będą. Stadion też sam na siebie nie zarobi. Pytanie, jak generować przychody, ograniczające wydatki budżetowe? Jak stworzyć spółkę, która będzie zarządzała stadionem, pozyskując też środki od sponsorów? Tak dzieje się w ekstraklasie i jeżeli znajdzie się w niej nasza drużyna, wówczas będę spokojniejszy, bo tam są dużo większe pieniądze do pozyskania. Pozostając tu gdzie jesteśmy, czyli w pierwszej lidze, z tą mizerią finansowania klubu, to budżet oczywiście nie udźwignie utrzymania obiektu i umówmy się, ta droga prowadzi donikąd. Mój udział w tworzeniu silnej drużyny piłkarskiej powinien być jednak bardzo skromny. To zostawiam tym, którzy się na tym znają, chociaż wciąż nie widzę konkretnych propozycji. – Moim zdaniem trzeba zacząć od transparentności, którą zapewnić może spółka akcyjna. Takie przedsięwzięcie przyciągnie reklamodawców, dla których nowa forma prawna będzie do zaakceptowania. Ale o spółce dyskutuje się chyba już od dwóch lat. Pamiętam rozmowy, kiedy byłem jeszcze w Warszawie. Od tamtej pory sprawa nie posunęła się nawet o krok. Jeżeli chodzi o Bogdankę, to mam świadomość, że Lubelszczyzny nie stać na dwa zespoły w ekstraklasie, gdzie jeden klub musi mieć do dyspozycji przynajmniej 10 mln zł w sezonie. Skoro Górnik opiera się dzisiaj w dużym stopniu na finansowaniu ze środków Bogdanki to warto przypomnieć, że spółka LW \"Bogdanka” SA musi wyjść ze struktury sportowej spółki akcyjnej jaką jest Górnik Łęczna, bo takie jest zarządzenie Ministra Skarbu Państwa. Już teraz rozpoczyna dyskusja wokół przyszłości Górnika i Motoru, o formach prawnych i źródłach finansowania. Rozmawiać powinniśmy też o celu, który nam przyświeca. Jeżeli mamy budować stadion, to róbmy to dla drużyny z najwyższego szczebla rozgrywek. – Nie znam przygotowanych przez zarząd stowarzyszenia dokumentów, ale temu się nie dziwię. W urzędzie nie odpowiadam za sport. – Oczywiście, tylko nie chciałem tego nagłaśniać. SPR uzyskał sponsorów właśnie dzięki temu ruchowi. Powstała sportowa spółka akcyjna, na marginesie, miasto Lublin nie jest w niej akcjonariuszem, a taka forma była wystarczająco transparentna dla dwóch głównych sponsorów. Wprawdzie obecnie pozostał jeden, Zakłady Azotowe w Puławach, ale SPR i tak może funkcjonować bez większych problemów. – W Azotach, podobnie jak w Bogdance, przyjęto wieloletni program wspierania działalności sportowej, zatwierdzony przez radę nadzorczą. Wydatki w ramach tego programu są jawne i oparte na jasnych kryteriach. Nie jest tak, że jak ktoś sobie coś wymyśli, to natychmiast jest to realizowane. Tylko partner do współpracy musi być solidny, zapewniający przejrzystość tej współpracy. – Koszty wcześniej poniesione dotyczyły ulokowania nowego stadionu w miejscu obecnego. Niektóre nowe decyzje zapadły trochę poza władzami miasta, ponieważ zmieniały się przepisy i policja wyraźnie wyartykułowała, że nie jest w stanie zabezpieczyć imprez masowych organizowanych przy Al. Zygmuntowskich. To zmusiło nas do poszukania innej lokalizacji. – Pod względem możliwości rozładowania ruchu, usytuowanie na Wieniawie jest jeszcze gorsze niż przy Al. Zygmuntowskich. – Pod wieloma względami tak, chociaż inwestycja na terenach byłej cukrowni jest kosztowna. Trzeba pozyskać grunty, budowa będzie prowadzona w dużo trudniejszych warunkach geologicznych, z uwagi na podłoże torfowe. Nowa lokalizacja wymusza także dodatkowe inwestycje: wcześniejsze przedłużenie ulicy Muzycznej i przedłużenie Trasy Zielonej. Należy jednak oddzielić efektywność ekonomiczną tej inwestycji od efektywności działań urzędu mierzonej dostępnością komunikacyjną, spełnianiem warunków prawa, czy też możliwością zagospodarowania przestrzeni, której przy Krochmalnej nie brakuje. Alternatywą były jeszcze tereny, gdzie mieści się Lubelski Klub Jeździecki, ale poprowadzenie Trasy Zielonej do miejsca gdzie miałby być stadion, równolegle z jego budową, także znacznie zwiększyłoby koszty. – Na razie nie ma ostatecznych ustaleń. W tej chwili rozmawiamy o kwocie ponad 20 mln zł, którą moglibyśmy spłacać w ratach. – Mamy podpisaną już preumowę, przygotowujemy program funkcjonalno-użytkowy, a za chwilę zlecimy studium wykonalności, które na przełomie pierwszego i drugiego kwartału powinno być już gotowe. Później zorganizujemy przetarg na zasadzie – zaprojektuj i wybuduj. Przyszły rok to właściwie czas na formalności i przetargi. – Tym proszę się nie sugerować. Dodatkowy milion się znajdzie i w przyszłym roku więcej nie potrzeba. – Rozbudzono duże nadzieje i wycofanie się nie jest już możliwe. Jeżeli w przyszłym roku będziemy mieli całą dokumentację i podpiszemy umowę z marszałkiem województwa, to jesteśmy w stanie uzyskać zaliczki z RPO, a na ich bazie możemy uruchomić procesy inwestycyjne. Ale zgadzam się z panem, że trzeba mieć pomysł jak zdobyć brakujące 50 procent. Jeśli zadanie będzie realizowane, to miasto musi mieć pieniądze, ponieważ obiekt powinien powstać do końca 2013 roku, a w 2014 należy rozliczyć się z otrzymanych środków unijnych. Podzielam opinię, że powinniśmy widzieć budowę stadionu równolegle z innymi inwestycjami, przy ciągłym zagrożeniu nadmiernym zadłużeniem. W przyszłym roku musimy poszukać pozabudżetowych źródeł finansowania i w większym stopniu realizować część inwestycji poprzez swoje spółki. Zadanie na pewno nie będzie łatwe, przed nami spory wysiłek finansowy, a także intelektualny. Wszystko należy tak poukładać, aby nie było ryzyka dla bieżących wydatków, które też trzeba dyscyplinować.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama