Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

W lesie pod Kosobudami znaleziono martwą wilczycę

Najprawdopodobniej padła ofiarą kłusownika. Mowa o zastrzelonej samicy wilka. Martwe zwierzę znaleziono na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego pod Kosobudami.
– Bo wilki są pod ścisłą ochroną gatunkową – mówi zamojski łowczy okręgowy Henryk Studnicki. Drapieżnik objęty jest Konwencją Berneńską jako ściśle chroniony gatunek fauny. Znajduje się w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt. Ktoś jednak się nie bał i pod Zwierzyńcem nacisnął na spust. – Wszystko wskazuje na to, że do postrzelenia wadery, czyli samicy wilka, doszło poza granicami naszego parku – przypuszcza Zdzisław Strupieniuk, dyrektor RPN. Ranne zwierzę resztkami sił przebiegło jeszcze kilkaset metrów i padło pod Kosobudami. – Nigdy wcześniej nie spotkaliśmy się z podobnym, bestialskim przypadkiem – zapewnia Strupieniuk. Wiadomo, że ktoś strzelał do wadery z ostrej amunicji. Zgodnie z Prawem Łowieckim za taki czyn grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Ale z ustaleniem sprawcy mogą być kłopoty, bo kłusownicy żyją w hermetycznym środowisku. Na terenie powiatów biłgorajskiego, hrubieszowskiego, tomaszowskiego i zamojskiego podczas ostatniej inwentaryzacji naliczono 127 wilków. – Najwięcej tych zwierząt żyje w Puszczy Solskiej w okolicach Biłgoraja, a także Józefowa i Zwierzyńca – informuje zamojski łowczy okręgowy. – Sam widziałem, jak w okolicach Florianki wadera wyprowadziła na pola swoje małe. Żyją w watahach. W ich menu dominują jelenie, dziki, sarny oraz łosie. Uzupełniającym pokarmem mogą być bobry i zające, a przede wszystkim padlina. W zeszłym roku w lasach Zamojszczyzny wilki zagryzły dodatkowo ponad 20 bezpańskich psów. A może wadera zginęła, bo próbowała rzucić się na kogoś? – Wilki nie atakują ludzi, bo mają pod dostatkiem zwierzyny – zapewnia Studnicki. – Bardziej bałbym się rannego dzika niż wilka. Nie mieliśmy przypadków zaatakowania przez wilki zwierząt hodowlanych, nie mówiąc o ludziach. Zabita wilczyca służyć będzie jednak – po spreparowaniu skóry – turystom odwiedzającym RPN jako eksponat. Półtora roku temu wilka widziano pod lasem w Starej Wsi w powiecie hrubieszowskim. O nieproszonym gościu sołtys powiadomił władze gminy i myśliwych. Wójt gminy Mircze prosił o zwiększenie opieki nad dziećmi i częstsze doglądanie zwierząt na pastwiskach oraz zachowanie szczególnej ostrożności przez grzybiarzy i zbieraczy jagód. Ale drapieżnik, jak się szybko pojawił, tak znikł.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama