Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Dzień Wschodzi – Wideo

Moskal: Polsce należy się wdzięczność. Zełenski powinien zachowywać się przyzwoicie

Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, nie przyjedzie na Konferencję na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Czy to zła wiadomość dla Polski? Dlaczego relacje między Polakami i Ukraińcami się popsuły? I czy da się je jeszcze naprawić? Na te i na inne pytania w programie „Dzień Wschodzi” odpowiedział nam poseł Michał Moskal z Prawa i Sprawiedliwości.
Kliknij aby odtworzyć

- Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nie przyjedzie na konferencję dotyczącą odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Czy to zła wiadomość dla Polski?

- To z pewnością zła wiadomość, choć nie jest ona zaskakująca w kontekście tego, jak Ukraińcy od dłuższego czasu zachowują się wobec Polski. Nie mówię tylko o ostatnich tygodniach i miesiącach, ale również o wcześniejszych działaniach. Mam na myśli między innymi próby poniżania Polski, bo za takie należy uznać choćby nadawanie jednostkom wojskowym nazw związanych z UPA. Do tego dochodziły wcześniej działania uderzające w polski sektor rolny czy transportowy. To więc przykra, ale naturalna konsekwencja tych relacji.

- Co musiałby zrobić prezydent Zełenski, aby odzyskać zaufanie polskiej opinii publicznej i klasy politycznej?

- Przede wszystkim powinien zachowywać się w sposób elementarnie przyzwoity. To, co obserwujemy od dłuższego czasu ze strony władz Ukrainy, trudno nazwać przyzwoitym. Bardzo dużo mówi się o przyjaźni polsko-ukraińskiej, ale przyjaźń wymaga zaangażowania dwóch stron. Nie może być tak, że Polska bezwarunkowo wspiera Ukrainę, a jednocześnie pozwala się poniżać. Poważne państwa nie godzą się na takie traktowanie i Polska również nie powinna. Problem pojawia się, gdy słyszymy narrację, że Ukraina powinna otrzymywać wszystko bezwarunkowo i bezinteresownie, ponieważ rzekomo broni Polski. Ukraina przede wszystkim broni siebie – swojej państwowości, obywateli i prawa do istnienia. Oczywiście dla Polski korzystne jest istnienie niepodległej Ukrainy jako bufora między nami a Rosją, ale to przede wszystkim sprawa Ukrainy. A za ogromne wsparcie udzielone przez Polskę należy się choćby minimalna wdzięczność.

- Jak odpowiedziałby pan sceptykom decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu? Czy nie jest to osłabianie strategicznego partnerstwa z Ukrainą?

- Trzeba zacząć od tego, że nie ma żadnego strategicznego sojuszu przeciwko Rosji. Jest Ukraina, która broni się przed Rosją, a z polskiego punktu widzenia korzystne jest to, że robi to skutecznie. Wielu Polakom wmawia się konieczność bezwarunkowego przebaczania i nadstawiania drugiego policzka. Tymczasem państwo, które nie szanuje swojej historii i własnych bohaterów, nie będzie szanowane przez innych. Jeśli Polska nie potrafi zadbać o pamięć ofiar i przeciwstawić się gloryfikacji sprawców zbrodni, to traci fundament własnej tożsamości. Wszystkie poważne państwa dbają o swoją historię. Polska również musiała zmierzyć się z trudnymi kartami własnej przeszłości. Kiedy staraliśmy się o członkostwo w NATO czy innych strukturach zachodnich, oczekiwano od nas rozliczenia pewnych kwestii historycznych. Mamy więc pełne prawo oczekiwać podobnej postawy od Ukrainy.

- Minister Radosław Sikorski i inni politycy obozu rządowego twierdzą jednak, że decyzja o odebraniu odznaczenia cieszy Kreml. Jak pan odpowiada na takie zarzuty?

- Minister Sikorski i premier Donald Tusk nie są dla mnie szczególnie wiarygodnymi punktami odniesienia. To politycy, którzy wielokrotnie zmieniali stanowisko w zależności od okoliczności politycznych. Oczywiście niekorzystne jest, gdy ktoś próbuje wbijać klin między Polskę a Ukrainę. Tyle że to właśnie Ukraina podejmuje działania prowadzące do pogorszenia relacji. To Ukraina decyduje się budować część swojej narracji historycznej wokół postaci takich jak Stepan Bandera czy organizacji odpowiedzialnych za zbrodnie na Polakach. To wybór strony ukraińskiej, nie naszej. Ukraińcy mają prawo dokonywać własnych wyborów historycznych, ale Polska ma prawo protestować przeciwko gloryfikacji zbrodniarzy. Państwo, które uznaje takie postacie za bohaterów narodowych, nie spełnia standardów cywilizowanego świata.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama