Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

IV Liga: Zarząd Startu Krasnystaw ma dylemat co zrobić z Jarosławem G.

Afera korupcyjna w polskim futbolu zatacza coraz szersze kręgi. Rykoszetem trafia w kluby, które nie mają z nią nic wspólnego, ale na swoje nieszczęście zatrudniają ludzi w nią uwikłanych.
Tak jest chociażby z czwartoligowym Startem Krasnystaw. W ub. tygodniu wyszło na jaw, że trener tej drużyny Jarosław G. zasiądzie na ławie oskarżonych w procesie korupcyjnym dotyczącym Motoru Lublin. Wrocławska prokuratura apelacyjna zakończyła już śledztwo w tej sprawie i przesłała do Sądu Rejonowego w Lublinie akt oskarżenia ws. ustawiania meczów Motoru. Wynika z niego, że byli trenerzy, działacze i piłkarze mieli ustawić wyniki 32 spotkań w latach 2003-2005. Wśród tej grupy jest Jarosław G. Poddał się on dobrowolnie karze ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 1,2 tys. zł. grzywny. Tuż po Nowym Roku trener G. będzie musiał tłumaczyć się ze swoich czynów przed obecnym pracodawcą. Niewykluczone, że potem pożegna się ze swoim stanowiskiem. – Mnie osobiście przeszkadza to, że taki ktoś prowadzi drużynę. To może źle rzutować na piłkarzy, zwłaszcza tych młodych, którzy dopiero do niej wchodzą – nie ukrywa Janusz Zaworski, prezes klubu z Krasnegostawu. Zastrzega jednak, że o losie Jarosława G. zadecyduje zarząd. Po uwagę weźmie on też opinię rady drużyny. Prezes dodaje też, że klub nie ma zastrzeżeń do pracy szkoleniowca. – To dobry trener, jesteśmy zadowoleni ze współpracy. Dlatego zaskoczyła nas ta sytuacja. Nie spodziewaliśmy się takich zarzutów – twierdzi prezes. Jarosław G. pracuje w Starcie od roku. W trzydziestu meczach zanotował dwanaście zwycięstw, dziewięć remisów i tyle samo porażek. – Zatrudniając go u nas nic nie wiedziałem o tym, że jest zamieszany w aferę korupcyjną – zarzeka się Zaworski. Dopiero pod koniec listopada tego roku, kiedy G. bez usprawiedliwienia nie pojawił się na treningu, w klubie zaczęto szukać przyczyn absencji. Okazało się, że pojechał wtedy do Wrocławia. – To dla nas przykra sytuacja, ale nie postąpimy pochopnie. Poczekamy na wyjaśnienia. W końcu jesteśmy tylko ludźmi – kwituje prezes.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama