II liga: Delegacja z Hetmana rozmawiała z prezydentem Zamościa Marcinem Zamoyskim o ratowaniu klubu. Poszli, nie znaleźli
Miasto podtrzymało swoje stanowisko. Ani złotówka z rekompensaty za boiska treningowe nie trafi do zadłużonego stowarzyszenia. Taka decyzja oznacza jedno – koniec drugoligowej piłki w Zamościu.
- 11.01.2010 18:18
Wyprawa do prezydenta miała być ostatnim desperackim aktem ratowania tonącego Hetmana. Jednak zdaje się, że w powodzenie misji nie wierzyli nawet sami działacze. W dzień wymarszu szeregi delegacji stopniały o połowę. – To pokazuje, jak wszystkim zależy na Hetmanie. Miało być nas kilku, w końcu poszło trzech – przyznawał ze smutkiem kurator klubu Tadeusz Lizut.
Nie w liczbie jednak mądrość, a w argumentach. Tych na przekonanie samorządowców było bardzo niewiele. – Prezydent powiedział, że nie można liczyć na rekompensaty, gdyż przekazywanie pieniędzy zostałoby od razu zakwestionowane, choćby przez Regionalna Izbę Obrachunkową, jako spłacanie cudzych długów z publicznych pieniędzy.
Miasto nie odwołało deklaracji o pomocy, ale nie zmieniło również warunków jej przyznania. Najpierw spłacenie długów, później wiarygodny zarząd, wreszcie biznes plan. Hetman na samodzielne wyjście z długów nie ma szans. Koło się zamyka – tłumaczy efekt rozmów Lizut.
Fiasko rozmów oznacza w praktyce jedno – koniec drugoligowej piłki w Zamościu. Hetman ma zakaz transferów, nie posiada licencji na grę w II lidze, ani kadry zawodników, którzy mogliby go reprezentować na tym poziomie.
Wczoraj wieczorem hiobowe wieści otrzymała garstka piłkarzy, której jak dotąd nie dane było wznowić nawet zajęć, a która jest jeszcze związana z klubem umowami – Zaprosiłem wszystkich na rozmowę. Chciałem osobiście przekazać im te wieści. Teraz decyzje o dalszej formie działalności musi podjąć walne zebranie członków klubu. Zwołam je jeszcze w tym miesiącu. Ale nie oszukujmy się, że to już koniec – dodaje Lizut.
Wiążące decyzje będzie musiało jednak podjąć walne. – Jest kilka możliwości. Wybrać zarząd, który podejmie się ratowania – nie wierzę w to, bo chętnych do wzięcia odpowiedzialności od dłuższego czasu nie widać, może pojawić się również wniosek o rozwiązanie stowarzyszenia. Czy myślimy o fuzji z innym klubem? To tylko luźne rozważania, tak jak powołanie nowego podmiotu – rozważa kurator Lizut.
Reklama













Komentarze