Reklama
IV Liga: Piotr Wiszowaty trenuje w Żółkiewce. Będzie zaciąg z Ukrainy
Hetman Żółkiewka nie składa broni. W drużynie mogą zostać Piotr Wójcik i Piotr Wiszowaty. Do tego beniaminek może liczyć na spory zaciąg piłkarzy ze Spartakusa Szarowola.
- 28.01.2010 15:40
Ruchy kadrowe, jakich dokonują działacze w Żółkiewce potwierdzają, że zespół nie stoi na straconej pozycji w rundzie wiosennej i mimo złej sytuacji wyjściowej powalczy o utrzymanie w IV lidze. Z drużyną trenują bowiem dwaj czołowi gracze jesieni: Piotr Wójcik i Piotr Wiszowaty.
Ten pierwszy był w kręgu zainteresowań Avii Świdnik, sprawdzała go też Cracovia Kraków. Z kolei Wiszowaty przeszedł testy w Austrii Wiedeń. Ale z transferów do tych klubów obu wyszły nici.
Już w sobotę Hetman zagra pierwszy sparing z Wieniawą Lublin, liderem lubelskiej klasy okręgowej. Wszystko wskazuje na to, że w spotkaniu tym pojawi się dwóch nowych zawodników. – Kolejnych trzech dojdzie na tygodniu i będę ich miał do dyspozycji w kolejnym sparingu – mówi Marek Leszczyński, trener Hetmana.
Mowa o zawodnikach z Ukrainy, którzy stacjonują w trzecioligowym Spartakusie Szarowola. – Konkretnych nazwisk nie podam, bo sam nie wiem kogo dostanę. Na pewno nie będzie to żaden Polak – twierdzi popularny \"Ułan”.
Personaliów graczy, którzy zostaną oddelegowani do Żółkiewki nie chcą też ich zdradzić działacze Spartakusa. Wody w usta nabrał również prezes Hetmana, który twierdzi wręcz, że nic na ten temat nie wie. – To trener szuka sobie piłkarzy – ucina Jerzy Tuczyński.
Tymczasem Leszczyński zdradza, że transfery z Szarowoli to efekt współpracy działaczy Hetmana z włodarzami Spartakusa. – Mają nas wspomagać – dodaje szkoleniowiec, który równie mocno co z tych posiłków cieszy się z pozostania w zespole Wójcika.
Marzeniem byłoby jeszcze zatrzymać Wiszowatego. – Chłopak trenuje z nami i skłania się ku temu żeby zostać na rundę wiosenną – uważa trener Hetmana.
Sprawa może jednak nie być taka prosta. – Piotrek już nie jest naszym zawodnikiem, bo skończyła się umowa. Możemy ją przedłużyć, ale wszystko zależy od warunków jakie postawi Koziołek, który jest właścicielem jego karty – podkreśla prezes Tuczyński.
Szef Koziołka rozwiewa wątpliwości. – Na pewno nie zostawię go w Żółkiewce. A to, że tam trenuje? Przecież gdzieś musi – odpowiada Sławomir Kozłowski.
To samo dotyczy Wójcika. Szukam dla nich normalnego klubu, z wyższej ligi, gdzie będą się mogli rozwijać. Może uda mi się na nich namówić Orlęta Radzyń Podlaski.
• A co będzie jeśli się nie uda?
– Wtedy nie będzie wyjścia i zostaną w Żółkiewce – kwituje Kozłowski.
Reklama













Komentarze