Krzysztof Żuk do sympatyków Lublinianki: Nie będziemy was finansować
W piątek w lubelskim Ratuszu odbyło się drugie spotkanie sympatyków Lublinianki z Krzysztofem Żukiem, zastępcą prezydenta Lublina ds. rozwoju.
- 12.02.2010 15:47
Tak jak i pierwsze, które miało miejsce pod koniec listopada ub. roku, nie przyniosło odpowiedzi na najważniejsze pytania. Tym razem oprócz kibiców pojawili się na nim także trener Zbigniew Grzesiak oraz byli zawodnicy Wojciech Josicz i Adam Piekutowski.
Żuk potraktował wszystkich mało poważnie, bo na umówione spotkanie przyszedł z godzinnym spóźnieniem. Nie miał też wielu dobrych wiadomości.
– My was finansować nie będziemy, bo nie ma takiej możliwości – powiedział. Ale zapalił też światełko w tunelu: Zawodnicy mogą dostać stypendia, a klub starać się o dotację z budżetu.
Sęk w tym, że w tej chwili w Lubliniance nie ma nikogo, kto mógłby podejmować wiążące decyzje. Dotychczasowy prokurent Mariusz Szarecki zrezygnował z funkcji.
– Sytuacja jest taka, że nie możemy nawet podpisać umowy transferowej czy zgłosić zawodników do gry – martwi się Zbigniew Grzesiak.
Co ciekawe mimo chęci pożegnania się miasta z Norweską Grupą Inwestycyjną cały czas jest ona dzierżawcą obiektów przy ul. Leszczyńskiego.
– Będzie tak dopóki nie przejmiemy tego terenu protokolarnie – tłumaczy Krzysztof Żuk. Niewiadomo kiedy to się stanie, bo nikt z Ratusza nie może... namierzyć szefostwa norweskiej spółki żeby zamknąć tę sprawę.
Tymczasem kibice wraz z Adamem Piekutowskim i miejskim radnym Marcinem Nowakiem, którzy zaangażowali się w ratowanie Lublinianki chcą założyć nowe stowarzyszenie. Miałoby przejąć prawa do zarządzania klubem od Norwegów.
Reklama













Komentarze