Mają plan naprawczy, mają pomysł, dużo szczerych chęci i zapał. Czego im brakuje? Pieniędzy, a wygląda na to (i obym się mylił), że i zrozumienia oraz pomocy władz miasta Zamościa.
Paweł Grzegorczyk
14.02.2010 15:43
Po fiasku rozmów o uzyskanie rekompensaty za boiska przy Rotundzie, nowy zarząd Hetmana stara się teraz o środki z budżetowej rezerwy na sport kwalifikowany. Kolejna odmowa oznacza koniec wszelkich złudzeń.
W minionym tygodniu delegacja klubu ponowiła rozmowy z prezydentem Marcinem Zamoyskim o uzyskaniu rekompensaty za boiska treningowe za Rotundą. Z powodu trudnej sytuacji w budżecie nie znajdą się żadne pieniądze na rekompensatę, dlatego... miasto jest skłonne rozmawiać o oddaniu Rotundy Hetmanowi.
Do zagospodarowania pozostają jednak pieniądze zamrożone jako budżetowa rezerwa na sport kwalifikowany (300 tys. zł). Te środki pozwoliłyby hetmańskim przystąpić do planu ratunkowego.
A plan działania w kierunku uratowania piłkarskiej wizytówki Zamościa jest konstruktywny i co więcej – realny. Zarząd Hetmana porozumiał się ze Spartakusem Szarowola.
Na mocy uzgodnień trzecioligowiec byłby skłonny przekazać do Hetmana swoich najlepszych zawodników wraz z kadrą trenerską. W ten sposób w Zamościu, po uzupełnieniu składu zawodnikami, którzy zadeklarowali chęć dalszych występów przy ul. Królowej Jadwigi, powstałaby dość silna drużyna, która z powodzeniem mogłaby podjąć walkę w II lidze.
Najpierw trzeba jednak spełnić jeden, ale za to najważniejszy warunek. Mieć pieniądze na start. – Wystąpiliśmy do władz miasta o przekazanie środków z rezerwy na sport kwalifikowany. To pozwoliłoby wykazać przed PZPN, że działamy w kierunku poprawy sytuacji w naszym klubie. Bez tego nie sposób zdjąć zakazu transferów i otrzymać licencję. Co za tym idzie przejąć piłkarzy ze Spartakusa – przyznaje wiceprezes klubu Zbigniew Pająk.
Jednocześnie uzyskanie wsparcia finansowego pozwoliłoby dokończyć negocjacje z wierzycielami. – Rozmawiamy z tymi osobami. Są skłonni zrezygnować z dużej części roszczeń, ale musimy mieć, od czego zacząć – dodaje Pająk.
Później teoretycznie poszłoby już z górki. Hetmańscy są już po rozmowach z lokalnymi kręgami biznesowymi, którzy zadeklarowali wsparcie, ale dopiero wtedy, gdy klub zdoła przystąpić do rozgrywek. Bez pieniędzy z rezerwy nie będzie jednak o czym marzyć. – To jedyna i ostatnia możliwość – przyznają w Hetmanie.
Do tematu wrócimy
Komentarze