Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lublinianka: Norwegowie zostawili ich na lodzie

A miało być tak pięknie... Kiedy osiem lat temu owóczesny wiceprezydent Lublina Zbigniew Wojciechowski sprowadził na Wieniawę inwestora z Norwegii w klubie zacierano ręce. Miał być stadion z prawdziwego zdarzenia i silna drużyna. Tymczasem obiekt przy ul. Leszczyńskiego jak był, tak jest ruiną, a zespół wlecze się w ogonie tabeli IV ligi i jest bez grosza.
I to nie koniec tej smutnej historii. Sympatycy klubu zastanawiają się co będzie dalej. Odpowiedzi na to pytanie szukają m.in. w lubelskim Ratuszu. W piątek po raz drugi spotkali się w tej sprawie z Krzysztofem Żukiem, zastępcą prezydenta Lublina ds. rozwoju. Zbyt wiele dobrego nie usłyszeli. – Nie będziemy was finansować, ale możecie się starać o stypendia dla zawodników i dotację z budżetu miasta – powiedział Krzysztof Żuk. Ale nie będzie to takie łatwe. Spółka nie może się starać o pieniądze na sport kwalifikowany, bo musi być czysta jak łza. – A my mamy przecież zaległości wobec wielu instytucji – przyznaje Zbigniew Grzesiak, trener Lublinianki. Kolejny problem to brak pełnomocnictwa do podpisywania jakichkolwiek dokumentów. Kibice Lublinianki wraz z Adamem Piekutowskim i miejskim radnym Marcinem Nowakiem, którzy zaangażowali się w ratowanie klubu, chcą założyć nowe stowarzyszenie. Wyjścia są dwa. Albo Norwegowie zrzekną się praw do klubu i nowe stowarzyszenie będzie mogło kontynuować działanie poprzedników, albo zacznie wszystko od początku. Ten drugi wariant oznacza, że drużyna Lublinianki musiałaby wystartować od przyszłego sezonu w rozgrywkach klasy B. – Ale to chyba najrozsądniejsze wyjście. W tej sytuacji różnica jednej czy dwóch klas nie ma znaczenia. Bo za chwilę i tak możemy spaść do okręgówki – uważa Marcin Nowak. A nowe stowarzyszenie to gwarancja pozbycia się długów, możliwość wnioskowania o pieniądze z budżetu miasta i pozyskania sponsorów. – Poza tym możemy negocjować z LZPN żeby pozwolił klubowi z racji na jego zasługi rozpocząć nowy sezon od klasy A – wtrąca Adam Piekutowski. Niewiadomo jak ostatecznie potoczą się losy klubu. Pewne jest za to, że w najbliższym czasie mimo narastających znów zaległości Lublinianki wobec LPEC i MPWiK w klubowym pawilonie nie zabraknie ogrzewania ani wody. – Są to spółki miejskie, na które mamy wpływ, więc nic złego się nie stanie – zapewnia K. Żuk.
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama