Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

W czwartek Tomasz Sikora startuje w biathlonowym biegu indywidualnym na 20 km

To może być ostatnia medalowa szansa Tomasza Sikory podczas Igrzysk Olimpijskich w Vancouver. Nasz reprezentant wystartuje dzisiaj w biegu indywidualnym na 20 km.
Jednak nie przeciwnicy będą największym zagrożeniem dla Polaka. Na razie najwięcej kłopotów biathlonistom sprawiają... organizatorzy. Kulminacja absurdów nastąpiła we wtorkowym biegu pościgowym. W tej konkurencji zawodnicy ruszają na trasę zgodnie z kolejnością i różnicami czasowymi na mecie sprintu. Listę startową znali wszyscy: kibice, zawodnicy, trenerzy. Jedynymi osobami, które nie zapoznały się z nią byli... sędziowie, wypuszczający zawodników na trasę. Przez ich niekompetencję zbyt wcześnie pobiegli Kanadyjczyk Jean Philippe Leguellec i Amerykanin John Teela. Kiedy zorientowano się, że popełniono błąd, postanowiono wspomnianej dwójce doliczyć odpowiednio 30 i 22 sekundy do uzyskanych rezultatów... Na szczęście obaj zajęli miejsca poza podium, chociaż Leguellec przez długi czas biegł na pozycji medalowej. Ostatecznie Kanadyjczyk zajął jedenastą lokatę, chociaż na metę wpadł jako piąty. Innym absurdem biathlonowych zawodów są mnożące się kontrole antydopingowe, które przeprowadzane są w najmniej odpowiednich momentach. Być może to właśnie przez nią Sikora stracił szanse na lepsze miejsca w dwóch pierwszych konkurencjach. Przypomnijmy, że Polak w sobotę na badaniu spędził ponad dwie godziny i, oprócz dużej ilości krwi, stracił możliwość uczestniczenia w ostatnim treningu przed zawodami. Na szczęście w biegu indywidualnym na 20 km sędziowie nie będą mieli możliwości zbyt dużej ingerencji w rywalizację zawodników. W tej konkurencji nie ma karnych rund, a każde pudło na strzelnicy kosztuje jedną minutę dodaną do czasu ogólnego. Sikora wprawdzie formą strzelecką nie imponuje, ale w biegu pościgowym pokazał, że z jego dyspozycją biegową jest wciąż bardzo dobrze. A że dystans jest dość długi, to Polak będzie miał gdzie odrobić straty poniesione na strzelnicy. – Na pewno będziemy walczyć, tym bardziej, że Tomek dobrze się tutaj czuje. Cały czas żałujemy biegu sprinterskiego, bo tam nie było szansy by walczyć. Kiedy zmieniła się pogoda Tomek przegrał na jednej rundzie półtorej minuty. To wszystko ustawiło. Mamy jednak nadzieję, że w kolejnym starcie wszystko już będzie dobrze. Jeżeli spadnie temperatura, trasa stwardnieje, tym lepiej dla nas. Tomek oglądał przecież medal Adama Małysza. W Turynie, kiedy napatrzył się na krążek Justyny Kowalczyk, to tak się zmotywował, że sam stanął na podium – powiedział serwisowi pkol.pl Roman Bondaruk, trener polskiego biathlonisty. Dzisiaj Sikora będzie walczył nie tylko o podium, ale o kwalifikację do biegu masowego, w którym wystąpią wszyscy medaliści zawodów indywidualnych oraz najlepsi biathloniści w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Polak znajduje się w niej na siedemnastym miejscu i tylko dobry start w biegu indywidualnym może poprawić jego pozycję.
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama