Strongman Gabriel Kowalski wygrał Zimowy Puchar Polski
Pół tysiąca widzów, tony żelastwa i pięciu śmiałków na scenie – Zimowy Puchar Polski strongman rozegrany w Domu Kultury Kolejarza w Lublinie okazał się wielkim sukcesem, zarówno pod względem organizacyjnym, jak i sportowym. Zwyciężył Gabriel \"Mandaryn” Kowalski.
- 28.02.2010 17:40
Nie było jednak łatwo, bo przez trzy konkurencje dzielnie dotrzymywał mu kroku lublinianin Józef Tomaszewski. Niestety, nasz zawodnik słabiej wypadł w szkockiej belce (podnoszenie ciężaru ważącego 130 kg) i wadze płaczu (utrzymanie na wyprostowanych ramionach ciężaru ważącego 30 kg).
– Muszę popracować nad barkami, bo właśnie przez nie przegrałem – stwierdził samokrytycznie Józef Tomaszewski, który wspólnie z Pawłem Robakiem był jednym z głównych organizatorów imprezy.
– Należą im się duże słowa uznania. Z pewnością przygotowanie tak profesjonalnych zawodów zabiera dużo czasu i energii. Jestem przekonany, że \"Józek” nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i pokaże się z dobrej strony podczas kwietniowych eliminacji Pucharu Polski.
Ja również będę tam startował. Chciałbym, aby to był mój najlepszy sezon w karierze, ale będę musiał dzielić swoją uwagę pomiędzy sport i politykę. Jestem radnym w gminie Strzegów i chcę w tym roku zostać wybrany na kolejną kadencję – powiedział Gabriel Kowalski.
Inny z naszych reprezentantów, Paweł Robak, długo walczył o podium, ale wyraźnie zabrakło mu sił w drugiej fazie zawodów.
– Niedawno miałem poważną kontuzje pleców i dzisiaj startowałem na środkach przeciwbólowych – tłumaczył nasz strongman. Ostatecznie trzecie miejsce zajął Adam Zmysłowski.
– Startuję tu \"z partyzanta”, bo dopiero rozpocząłem przygotowania do sezonu. Tradycyjnie najgorzej zaprezentowałem się w zegarze, bo tej konkurencji nie mogę trenować na swojej siłowni – powiedział Adam Zmysłowski.
Zdecydowanie poniżej oczekiwań spisał się Ireneusz \"Gryzzli” Kuraś, który zakończył rywalizację na ostatnim miejscu. – Dla mnie najważniejsze jest to, że Irek pojawił się u nas. Przez całą noc jechał z Legnicy do Berlina, gdzie musiał załatwić sprawy rodzinne. W podróż do Lublina wyruszył dopiero rano – tłumaczył Kurasia Tomaszewski.
Zimowy Puchar Polski: 1. Gabriel Kowalski 26,5 pkt, 2. Józef Tomaszewski 19,5, 3. Adam Zmysłowski 18, 4. Paweł Robak 16,5, 5. Ireneusz Kuraś 8.
• W opinii wielu kibiców był pan głównym faworytem do zwycięstwa w Zimowym Pucharze Polski strongman, a tymczasem zajął pan ostatnie miejsce. Dlaczego?
– Jestem po kontuzji i jeszcze nie doszedłem do pełnej formy. Zaprosił mnie tu Józek Tomaszewski i nie wypadało mi odmówić. Jestem zszokowany ilością osób, które zdecydowały się obejrzeć zawody. Do tej pory myślałem, że tylko imprezy plenerowe mają szanse powodzenia.
• Jak pan oceni lubelskich strongmanów, Pawła Rodaka i Józefa Tomaszewskiego?
– To perspektywiczni zawodnicy. Życzę im, aby zakwalifikowali się do cyklu Pucharu Polski. Wiadomo, że tam są największe pieniądze.
• Nadchodzący sezon będzie okazją powrotu do dawnej formy?
– Mam za sobą zbyt wiele kontuzji, aby się \"szarpać”. Dla mnie zawody strongman są okazją do dobrej zabawy i spotkań z przyjaciółmi.
• Które osiągnięcie ze swojej kariery wspomina pan najmilej?
– Zdecydowanie największym osiągnięciem w mojej karierze było zdobycie wicemistrzostwa świata par w 2001 roku. Miło wspominam również mój pojedynek z Mariuszem Pudzianowskim w 2005 roku, który nieznacznie przegrałem.
• Ostatnio \"Pudzian” jednak odizolował się od środowiska strongman...
– To nie jest tak. Mariusz ma swoją drogę w życiu i stara się nią podążać. Jest na fali i stara się to wykorzystać. Nie zdziwię się nawet, jak niedługo zobaczymy go tańczącego w balecie.
Rozmawiał Kamil Kozioł
Reklama













Komentarze